Przedstawiamy opublikowany na facebooku komentarz Johna Leara na temat ujawnionych ostatnio przez Pentagon fotografii radarowych niezidentyfikowanych obiektów latających oraz powołania zespołu ds. wyjaśnienia tego fenomenu.

W polskiej prasie również ukazały się wiadomości na ten temat np. publikacja Wirtualnej Polski tutaj.

John Lear jest emerytowanym pilotem, który był zaangażowany w wiele tajnych misji, jest informatorem m.in. na temat tajnych programów kosmicznych, jego informacje pojawiały się w wywiadach Davida Wilcocka z Coreyem Goode.

*****

John Lear

Specjalny Zespół ds. Niezidentyfikowanych Obiektów Latających (UATPF – The Unidentified Aerial Phenomenon Task Force) – czysta bzdura.

Proszę pozwolić mi wyjaśnić, o co chodzi z UAPTF.

Ponad 70 lat temu rząd USA rozpoczął tajne dochodzenie w sprawie UFO, które obejmowało odzyskiwanie, a czasami zakopywanie pojazdów latających wszelkiego typu. Dochodzenie to było utrzymywane w większej tajemnicy niż prace nad bombą atomową. Żaden wybrany lub mianowany urzędnik nigdy nie został poinformowany o programie, który był głęboko ukrywany w Pentagonie. Prezydent Truman był pierwszym i ostatnim prezydentem, który został o nim w pełni poinformowany. Każdy kolejny prezydent otrzymywał coraz mniej informacji.

W ciągu ostatnich 70 lat program ten zgromadził ponad 50 pojazdów pozaziemskich i ponad 100 różnych ciał obcych istot oraz setki tysięcy stóp [taśmy filmowej] wysokiej jakości filmów zrobionych w miejscach pozyskiwania obiektów wraz z ujęciami ich wyglądu zewnętrznego i wewnętrznego.

Zespoły odzyskiwania miały początkowo siedzibę w Fort Collins i nazywano je Błękitnymi Beretami. Byli to samotni mężczyźni bez rodzin, bez krewnych i zazwyczaj sieroty. Chodziło o to, że gdyby doszło do jakiegokolwiek naruszenia [tajemnicy], choćby drobnego, to ten członek zespołu był eliminowany, by nikt nie zdobył tej wiedzy.

Fantastycznie radzono sobie z utrzymywaniem wszystkich przypadków odzyskiwania [pojazdów] z dala od widoku publicznego. Podróże i transporty odbywały się w całkowitej tajemnicy, zwykle tylko w nocy, z pomocą zaawansowanych zespołów przygotowujących i prowadzących działania interwencyjne oraz zespołów sprzątających, które opuszczały miejsce pozostawiając ziemię, jakby nigdy nic się tam nie wydarzyło.

Miejsca przejmujące odzyskane jednostki były i nadal są dobrze ukryte. Niewiele egzemplarzy zostało zabranych do Strefy 51.

Strefa 51 (Groom Lake) była wstępnie przygotowywana począwszy od roku 1948 przez oddziały Seabees [Pszczoły Morskie, nazwa żołnierzy Batalionów Roboczych Marynarki Wojennej USA – przyp. tłum.], które wykopały kilka warstw pod suchym jeziorem. Zostało to wówczas zatajone i tylko przez przypadek Lockheed wybrał dokładnie ten sam rejon do testowania samolotów U2. Ten podziemny obszar był utrzymywany w całkowitej tajemnicy aż do początku lat 90-tych, kiedy to oryginalny pas startowy zapadł się do jednego z podziemnych hangarów. Wtedy kilkaset stóp na wschód zbudowano drugi pas, oryginalny pozostał nieużywany, a hangar naprawiono.

Pod koniec lat 70-tych wybudowano kolejne podziemne hale pod Tonopah Test Range (obszar suchego jeziora Antelope Dry Lake), które połączono ogromnymi tunelami i dołączono do podziemnych hangarów Groom Lake i Papoose Dry Lake.

Na początku lat 80-tych pod Pahute Mesa zbudowano kolejny ogromny, całkowicie podziemny obiekt wraz z podwójnym pasem startowym i hangarem 13 mil na północ pod Gold Flat.

Na początku 2000 roku wszystkie obiekty – Tonopah Test Range, Groom Lake, Papoose i Pahute Mesa były połączone  ogromnymi podziemnymi tunelami i hangarami.

Te obiekty nie były jedynymi tajnymi obiektami w Nevadzie. Był jeden na zachód od Pioche, jeden w pobliżu Ely i jeden w pobliżu Ferber Flats w północnej Nevadzie. Pewnie są też inne.

Obsługa tych obiektów i utrzymanie ich w tajemnicy było dużym problemem, dlatego też pod Luxorem [prawdopodobnie chodzi o hotel w Las Vegas] zbudowano podziemną stację transportową Maglev [pociągi magnetyczne wielkich prędkości] z dodatkowym parkingiem i terminalami pod Aria i Bellagio [inne hotele], z której ponad 5000 pracowników codziennie ma niecałe 20 minut drogi do pracy i z powrotem.

Bardzo niewielu z tych pracowników wie o ukrytych w podziemnych hangarach pojazdach pozaziemskich (ET – Extra Terrestrial), a większości podano sfałszowaną historię o istnieniu jednostek ET i ich pasażerach. Dziś jest mniej niż 40 osób, które znają prawdziwą historię odzyskiwania pojazdów, które rozpoczęło się pod koniec lat 30-tych.

Dla Pentagonu było oczywiste, że będą musieli w końcu ujawnić jakąś historię o UFO, więc wpadli na genialny pomysł, aby stworzyć Specjalny Zespół ds. Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, dać mu kilka okruchów, zrobić trochę szumu i przekazać opinii publicznej nieidentyfikowalne skany radarowe.

Wyznaczono do tej roli Luiza Elizondo, który nie wiedział nic o prawdziwym programie odzyskiwania. Skontaktowano go z byłym senatorem Reidem i jego przyjacielem Bobem Bigelowem, który zawsze interesował się UFO.

Następnie Pentagon ogłosił, że mają inne rzeczy do załatwienia, ale zamierzają pozwolić Elizondo, Reidowi i Bigelowowi pobiegać z piłką o nazwie UFO, dali im nieistotne zdjęcia radarowe, 22 miliony dolarów i udają, że pozwalają im prowadzić show pod tytułem „Odzyskiwanie UFO”.

Tymczasem Pentagon miał od ponad 70 lat pozaziemskie artefakty, 50 pojazdów, ciała i filmy starannie i na zawsze bezpiecznie ukryte przed kontrolą publiczną.

UATPF jest po prostu genialnym oszustwem popełnionym przez Pentagon, aby ukryć swoje wielkie zaangażowanie w sprawy UFO.

John Lear, 25 lipca 2020 r.

 

Źródło: https://www.facebook.com/JohnOlsenLear/posts/1225016011224283

Image by Thomas Budach from Pixabay

Total Page Visits: 3026 - Today Page Visits: 8