Rozdział 8: Nieporozumienia na wielką skalę

Phillip Krapf (link tutaj) pracował jako redaktor gazety Metropolitan Los Angeles  aż do połowy lat dziewięćdziesiątych kiedy to odszedł na emeryturę.

Według Krapfa, niecałe dwa lata później w 1997 roku został on nieoczekiwanie zabrany na trzydniową wizytę na ogromnych rozmiarów statek kosmiczny o kształcie dysku, który był w posiadaniu „Verdantów” – smukłych Istot z lekko wypukłymi oczami oraz ogromnymi głowami, około 5 stóp i 6 cali wysokości (jedna stopa = 30,48 cm, jeden cal = 2,54 cm, czyli około 168 cm, przyp. tłum.).  Krapf twierdzi, że skóra Verdantów jest albo biała albo opalona  o zielonkawym odcieniu.   Dodaje on, że mają oni nieznacznie szpiczaste końcówki uszu i ciemne oczy, które spoglądają z ukośnych otworów rozmiarów niewiele większych od szparki.

Zasłużony, bardzo szanowany dziennikarz Krapf, który wypowiada się bez widocznych znaków nieuczciwości sugeruje, że mógł on być wybrany do tego celu, gdyż jest poważanym dziennikarzem, podchodzącym sceptycznie do życia pozaziemskiego oraz zjawisk UFO.

Krapf zdobył nagrodę Pulitzera jako jeden z najlepszych dziennikarzy w kraju.  Zajmował się on korektą faktów oraz był odpowiedzialny za kierowanie dziennikarzami oraz  za usuwanie wszelkich nieścisłości w ich reportażach. Biorąc pod uwagę jego konserwatywną, nastawioną na budowanie głównego nurtu w mediach naturę, jest on najbardziej uznanym świadectwem istnienia życia pozaziemskiego dla Przybyszów z Kosmosu.

W swoich dwóch ostatnich książkach opisuje on, że będąc w stanie pełnej świadomości nawiązał kontakt z dokonującymi reprodukcji w sposób seksualny swojej liczącej 500 trylionów  osobników populacji Verdantami, których żywotność wynosi tysiące lat i którzy obecnie zamieszkują 246 tys. różnych planet.

Krapfowi powiedziano, że pochodzą oni z galaktyki odległej o około 14 milionów lat świetlnych.

Powiedziano mu także, że ich oryginalna planety jest rozmiarów około 2,5 raza rozmiaru  Ziemi i nazwana ona została Verdant (z ang. pokryta zielenią, zieleniejąca, przyp. tłum.) ze względu na bujną zieleń porastającą tę planetę.  Opisy Krapfa są spójne w swojej treści i zawierają szczegóły, które wydają się być poza wyobraźnią takiego człowieka, jakim jest Krapf.  Ogólnie rzecz biorąc, jego doniesienia zgadzają się z setkami doniesień innych ludzi, którzy twierdzą, że spotkali się z Istotami Szarymi.

W celu zasięgnięcia dalszych informacji, zerknijcie do książek Dr. Johna Macka, Budd Hipkinsa i  Dr. Davida Jacobsa.

Prawnik Dean Sheehan (link tutaj), który podważał dokumenty związane z Pentagonem w  gazecie New York Times i w sprawie Silkwood (link  tutaj), pisze:

„Zapytałem tamtych ludzi na temat tego, co uważają oni odnośnie rewelacji zawartych w książce Phillipa Krapfa z  taką samą uwagą z jaką oni kierowali do Pentagonu dokumenty w 1971r.  Osobiście postrzegam to „Wyzwanie związane z Pierwszym Kontaktem” (drugi tom książki Krapfa) w taki sam sposób.”  

Jeśli prawdą jest to co opisuje Krapf, to jego książka byłaby drugą pełną lekturą opisującą minuta po minucie otwarte próby nawiązania dyplomatycznych interakcji z w pełni świadomymi ludźmi.

Pierwszą była książka Aleca Newalda, („Ewolucja równoczesna”, tytuł oryginału „Coevolution”, przyp. tłum.), na temat dziesięciodniowej podróży na planetę grupy rywalizującej nazywanej „Przystań” (z ang. Haven).  Istnieją również takie książki o kontaktach z Istotami Pozaziemskimi, które czytelnicy mogą uznać za publikacje dyplomatyczne, jednakże nie były one ani tak wyczerpujące i wyraziste ani tak świeże jak książki Krapfa i Newalda, w których Kosmici wydają się wychodzić poza lokowanie pisarza w psychotronicznych efektach, niemalże całkowitego zaćmienia umysłu.

Najwidoczniej było to zrobione w celu ułatwienia publikacji obu historii.  Biorąc pod uwagę częstotliwość ostatnich kontaktów i obserwacji oraz fakt ukrytego dryblowania rządzącymi dotyczącym ujawnienia, te trzy książki wyróżniają się szybko rozwijającą się oraz nową treścią.

Krapft opisuje, że został zabrany na drugą wizytę u Verdantów trzy lata później w 2000 roku.

Fizjologia Verdantów jest ponoć dość typowa dla Istot Pozaziemskich.  Pierwotnie byli oni bardziej krępej budowy ciała ponieważ ich planeta była dwa i pół raz większa niż Ziemia, więc miała również silniejszą grawitację.  Z tego powodu, upadek z wysokości 3 stóp byłby na Ziemi równy upadkowi z wysokości 4 lub trochę więcej stóp (w zależności od średnicy tamtej planety).  Takie warunki wymagają wytrzymałej konstrukcji ciała i refleksu, aby przetrwać.

Krapf zauważa, że Verdanci są szczupli po tym, jak zaczęli życie na innych planetach, lecz nadal posiadają szybką reakcję na impulsy nerwowe.  Pisze on również o tym, że Verdanci są w stanie wykonywać szybkie, niemalże kocie ruchy podobnie jak większość Istot Pozaziemskich, o których możemy poczytać.

Co jest jeszcze ważniejsze, Verdanci i inni Kosmici dokonują szybkich, niemalże natychmiastowych zmian myśli, które są typowe dla ujemnej energii cykli alternatywnych.

*Zaobserwujcie w jaki sposób małe ptaszki poruszają się i przeanalizujcie ich impulsy, które są podobne do tego, w jaki sposób impulsy umysłu pozaziemskiego zmieniają się błyskawicznie lecz subtelnie.  

Ludzki rachunek dotyczący telepatii pozaziemskiej ukazuje, że Istoty Pozaziemskie myślą i definiują swoje umysły częściowo w kategoriach takich energii, które są nieznacznie szybsze i posiadające większe zdolności niż światło.

Umysły pozaziemskie obierają kurs ku głębszemu wnętrzu (w fizycznym sensie), podczas gdy równocześnie ekspandują daleko na zewnątrz, często poza ich własne granice.  Ich technologia psychotroniczna dokonuje niemalże natychmiastowego, superszybkiego przejścia do komunikacji w subtelnej sieci różnych metod, które pozostawiają miejsce na  wyrażanie różnych nastrojów oraz usposobień.   Dla ludzi wtajemniczonych, myśl Istoty Pozaziemskiej wydaje się płynąć z ogromną prędkością zachowując przy tym najdrobniejsze szczegóły, które są możliwe ze względu na bardziej skondensowaną naturę rezonansu grawitycznego.

Ludzkie umysły posiadają podobne możliwości rezonansu umysłowego.  Wszystko co należy zrobić to oddzielić swoją świadomość (częściową integrację w większym kontekście), a nie udawać jej pomnożenie.  O ile nam wiadomo, Istoty Pozaziemskie nie piją alkoholu gdyż zabija on komórki w mózgu oraz redukuje zdolności pamięciowe danej istoty.

Krapft donosi, że jak dotąd Verdanci przekonali 27 tys. planet innych niż swoje własne, aby przyłączyły się i weszły pod ich parasol ochronny, dodając przy tym 150 trylionów (w krajach angielskojęzycznych 1 trylion = 1012 = 10 000 000 000 000, przyp.  tłum.) Istot Pozaziemskich do ich imperium, które okrzyknęło się mianem kolektywu.  Biorąc pod uwagę fakt, że galaktyki wielkości naszej zawierają w sobie około 150 miliardów gwiazd,  w takim razie w każdej typowej galaktyce istnieje wiele planet zdatnych do zamieszkania.

Jedna duża galaktyka spiralna mogłaby pomieścić większość kontyngentu Verdantów.  Gdyby np. wszystkie planety Verdantów ulokowane zostały w dużej pojedynczej galaktyce spiralnej Drogi Mlecznej, żyliby oni wówczas w jednym na 600 tys. lub na milion systemie gwiezdnym.

Krapf powiedział, że jego Verdancki informator oznajmił, że są oni jedynymi kolonizatorami w całym Wszechświecie o jakich mu wiadomo.  Jeśli jest to prawdą to oznacza to, że są oni bardziej manipulującymi istotami niż inne gatunki pozaziemskie nie kolonizujące innych galaktyk.  Powiedział on również, że nazywają oni ten parasol Inter-galaktyczną Federacją Planet Suwerennych lub skrócie IFSP (z ang. IIntergalactic Federation of Sovereign Planets, przyp. tłum.). 

Jeśli informacje Krapfa są poprawne, to żyjemy w zasięgu Istot z galaktyki odległej od nas o 14 milinów lat świetlnych, zamieszkanej przez kolonizujących inne galaktyki Verdantów, którzy wypowiadają się o sobie samych w kategoriach struktury federacji co oznacza istnienie centralnego, nadrzędnego organu władzy.

Uprowadzenia ludzi przez Verdantów i Istoty Szare mogą przyśpieszyć rozwój  naszej świadomości dotyczącej dynamiki pozaziemskiej.

Autor opisuje, że podczas szeregu spotkań na statku kosmicznym o kształcie spodka i średnicy około 1,5 mili (jedna mila angielska = 1609,344 metra) z licznymi oknami oraz portami wejściowymi, Verdanci przyznali się do aranżowania uprowadzeń ludzi przez całe lata dla celów naukowych oraz rozpłodowych, przed otwartą próbą dyplomatycznych otwartych spotkań z rasą ludzką.  Grawityka była wtedy najwidoczniej używana po to, aby spowolnić pewne procesy komórek mózgowych i wymusić na porwanych stan pół świadomy tak, aby nie pamiętali oni tych wydarzeń.

Historia Krapfa jest jedyną, która prezentuje pełny przegląd wydarzeń uprowadzenia istot ludzkich.  Może to być ważne.  Komandor wywiadu Marynarki Wojennej William Cooper, potwierdza doniesienia o ogromnym pozaziemskim statku kosmicznym-matce, który unosi się w dalszej części w cieniu księżyca. (William Cooper, „Operation Majority, link tutaj)

Krapf mówi, że Verdanci skontaktowali się z blisko ośmiuset ambasadorami rodzaju ludzkiego, ludzi wybranych przez Verdantów, a nie przez samych ludzi, aby pomóc w inicjacji stosunków z ich kontyngentem na pokładzie ich statku.  Mówi on również o tym, że przebywając na pokładzie statku widział przynajmniej jednego obywatel USA, figurę o znaczeniu państwowym, oprowadzaną po statku kosmicznym.  Powiedział także, że czuł się tam nieco wystraszony obecnością człowieka.

Podczas pobytu na statku kosmicznym Krapf dowiedział się, że Dyrektor Główny Times Mirror (dziennika LA Times) (Times Mirror, firma prywatna zaangażowana głównie w wydawanie dzienników takich jak: LA Time, New York Time itp., przyp. tłum.)  był częścią tego programu.  Później rozmawiał on z pewnym człowiekiem, który z lękiem przyznał się do tego, że jest w to zaangażowany.  Krapf widział na statku listę i zdjęcia setek ludzi, z którymi Verdanci kontaktowali się w ramach dyplomatycznej inicjatywy.  Z bliżej nieokreślonych powodów, otwarty kontakt z Verdantami był opóźniony o kilka lat od swojej pierwotnej daty.

Autor opowiada o tym, że Verdanci których spotkał wydawali się być powściągliwi lecz pewni  siebie odnośnie uwieńczenia sukcesem swojej agendy na Ziemi, co wydawało się być ironią, gdyż zaproponowali oni wydzielenie obszaru o powierzchni 600 mil kwadratowych dla ich potrzeb, w niezamieszkanej części południowo zachodniej terenu USA, oraz wybudowaniu centrum do interakcji z rodzajem ludzkim.

Oczywiście, trudno jest sobie wyobrazić, że ludzie zamieszkujący tę planetę chcieliby, aby nasz system był okupowany przez pozaziemskich kolonizatorów.  Biorąc pod uwagę doniesienia o studiowaniu spraw ludzkich, Verdanci powinni lepiej rozeznawać się w tym temacie.  W pewnym sensie więc, jeśli historia opisywana przez Krapfa jest prawdziwa, to opóźnienie to nie jest zwykłym opóźnieniem.

Wszystko to mogło utknąć w martwym punkcie ponieważ mają oni tutaj bardzo niewielkie szanse sukcesu, aczkolwiek na skutek biurokratycznej opieszałości i programu hodowli mającego na celu infiltrację ludzkich sektorów życia, muszą oni nadać tempa temu procesowi, o ile nie przedsięwziąć jakiegoś podstępnego kroku ostatniej szansy w kierunku osiągnięcia tych celów.  Najwidoczniej dalsze opóźnienia zmniejszają ich szanse na sukces, gdyż ludzie są coraz bardziej poinformowani a nasze możliwości technologiczne rosną wraz z upływającym czasem.

Uwaga: W grudniu 2004 roku jedna wysoko zaawansowana Istota spoza IFSP, która krytykuje Verdantów doniosła, że z powodzeniem umiejscowili oni „pomiędzy 3000 a 4000” ich „agentów” w ludzkich społeczeństwach.  Oczywiście liczba ta nie obejmuje pospolitych uprowadzonych i zwyczajnych ludzi, z którymi skontaktowano się.  Zamiast tego, odnosi się to do osobników, którzy nie są znani innym ludziom, a pracują bezpośrednio dla Verdanckiej IFSP, aby naginać ludzkie zdarzenia na korzyść przejęcia  przez nią kontroli nad Ziemią.  

Tacy ludzie mogą posiadać geny oraz inne dodatki pochodzące od IFSP, które mogą pozostawać niezauważone.  Pozaziemskie źródło pomagające redagować ten raport wraz ze swoimi kolegami dostarczali przełomowych informacji w różnych krytycznych momentach.  Szkody wyrządzone podstępem przez manipulatorów pochodzących z IFSP, wydają się pomagać ludziom.

IFSP wolałaby prawdopodobnie skierować swoich agentów na wyższe stanowiska.  W dalszych rozdziałach tej książki, przedstawimy metody pozwalające odkryć różnice pomiędzy normalnym człowiekiem a agentem bezpośrednio pracującym z Federacją.

W oparciu o nowy rodzaj zdolności teledetekcji, metody te mogą być praktykowane przez większość ludzi.  Po pierwsze musimy trenować zmysł teledetekcji, który używa rezonansu układu nerwowego człowieka w wyczuwaniu spraw oraz wydarzeń, w które zaangażowani są Kosmici z IFSP i wyszukuje ich podpisu energetycznego.  Ten podpis energetyczny wyróżnia się wyraziście w porównaniu z tłem i zazwyczaj natychmiastowo prowadzi do technologicznego punktu IFSP.  Ułatwieniem w całej tej sprawie jest fakt, że różne rodzaje elektrograwitacji używanej przez różne populacje Przybyszów z Kosmosu, posiadają inne podpisy energetyczne (szczególnie komponenty związane z  technologią psychotroniczną).

Ponieważ strumienie podpisów energetycznych są również pełne treści ze szczegółowymi informacjami, odczytywanie ich jest łatwe i intuicyjne wtedy, gdy dana osoba nauczyła się:

  • jak rozpoznawać i być wrażliwą na nie,
  • praktykować odczuwanie ich przez koncentrowanie  się na danym miejscu lub zwracanie uwagi na strumienie elektrograwitacji podczas interakcji z Istotami Pozaziemskimi.

Pomimo tego, że jest ona mnie popularna lecz druga opcja jest bardzo skuteczna.

Prawie każdy może to robić z jednoczesną praktyką.  Zaawansowane metody teledetekcji mogą nawet wykryć przeszłe interakcje z „agentami” podczas zadawania pytania.  Jest to możliwe, gdyż elektrograwitacja i energia ujemna rezonuje zarówno na zewnątrz jak i do wewnątrz w większym stopniu, niż jest to widoczne na samym początku.

Istnieją oczywiście wariacje w tych kwestiach.  Niektórzy ludzie mogą być niezwykle uzdolnieni w identyfikacji „agentów bezpośrednich” IFSP.

*Uwaga Autora: nie istnieje intencja wyrządzenia bezpośredniej krzywdy żadnemu osobnikowi i czytelnicy muszą wiedzieć, że ci którzy sympatyzują z Istotami Pozaziemskimi lub są zachwyceni spotkaniami z nimi, nie są postrzegani jako ich „agenci”.   „Agenci” nie mają skrupułów co do wyrządzania szkód naszej planecie i jej mieszkańcom w celu służenia agendzie IFSP, podczas gdy zwykły entuzjasta Kosmitów będzie się wzdragał na samą myśl o tym.  (Krapf nie jest „agentem bezpośrednim”).  Jest to trudna sytuacja, gdyż zasoby Verdantów pozwoliły im na przekazanie swoim „agentom” materiałów oraz innych dających im przewagę informacji, wypracowanych na przestrzeni lat.  Biorąc pod uwagę notowania Verdantów pochodzące z innych zakątków naszych sąsiednich galaktyk, ich plany względem naszej energii oraz innych zasobów naturalnych powinny być powodem do niepokoju.  

Phillip Krapf nadmienił w swojej pierwszej książce, że w przeszłości Verdanci przydzielali część swoich sił w celu monitorowania niektórych opornych planet (postrzeganych jako wrogie planety) przeznaczonych do przejęcia  po to, aby „utrzymywać program sabotażu IFSP na okoliczność gdyby przyszłe pokolenia ponownie zechciały spróbować” wznieść się w przestrzeń.

  • Verdanci powiedzieli Krapfowi, że odnosi się to populacji wojowniczych, lecz to samo nastawienie może być zastosowane do wszystkich planet, które odrzucają ich ingerencję.
  • Verdanci powiedzieli Krapfowi, że w niektórych przypadkach z przeszłości, sabotaż doprowadził do zmanipulowanych działań wojennych na jednych planetach, a zniszczenie innych.
  • Pewien Verdant powiedział, że na jednej z planet umieścili oni około 10 tys. swoich „agentów” w wyniku działań infiltracyjnych, co pozwoliło im na:

„Objęcie dowództwa jednostek wojskowych, stanie się najważniejszymi naukowcami, objęcie stanowisk liderów rządowych i dyrektorów głównych kompleksów przemysłowych, włączając w to producentów uzbrojenia. Poprzez sabotaż, matactwo, błędne kierunki rozwoju, perswazje ogromnych mas istot populacji gospodarzy i dobrze zaplanowaną manipulację ustaw rządowych”, Verdanci osiągnęli swoje cele na omawianej planecie.  (cytat z książki „The Challenge of Contact”, str. 76-77).

Proszę pamiętać, że raport z pierwszej ręki jest napisany przez trzeźwo myślącego  dziennikarza oraz zwycięzce nagrody Pulitzera.  Jego doniesienia są potwierdzone częściowo przez setki innych ludzi, włączając w to ludzi z dowództwa wojskowego, którzy odbywali służbę w Białym Domu.

Krapf opisuje, że podczas jego pierwszej trzydniowej podróży na statku Verdantów o kształcie dysku,

„pokazano mu listę ukazującą rzeczywistość kto jest kim na świecie, zawierającą wiele ważnych osobistości pochodzących z gatunku ludzkiego, którzy byli rekrutowani  jako Ambasadorzy”

Ambasadorami są oczywiście ludzie, którzy podobno byli zabierani na statki Verdantów w celach indoktrynacji, a następnie używani byli oni przez nich w planach wchłonięcia Ziemi do IFSP. (Cytat z książki „The Challenge of Contact”, str. 13)

Nadmieniamy tę sprawę tutaj, gdyż odnosi się ona do sposobu myślenia i zachowania Verdantów, które miało miejsce w naszym sąsiedztwie.  Biorąc pod uwagę różnorodność i niezależność społeczności ludzkich, perspektywy Verdantów tutaj wydają się być kiepskie.      Jeśli istotnie tak jest, to Ziemia byłaby porażką w ich polityce zagranicznej.  Z powodu nieprzyjemnych uczuć i urażonej dumy można spodziewać się z ich strony desperackich działań ostatniej szansy.  Plany społeczności ekspandujących rzadko kończą się przyjemnie.

Co amerykańscy politycy mówią na temat wizyty Istot Pozaziemskich na Ziemi?

Pułkownik oraz członek Narodowej Rady Bezpieczeństwa Eisenhowera Phillip Corso, który również pracował w Pentagonie, napisał najsłynniejszy komentarz.  W jego książce z 1998 roku „Dzień po Roswell” (The Day After Roswell), twierdził on, że pracował nad projektem Pentagonu, aby rozpowszechnić i odtworzyć technologię inżynierską zgromadzoną ze szczątków statków pozaziemskich, które rozbiły się blisko Roswell w Nowym Meksyku w 1974 roku.

Jego publikacja była pierwszą pełną książką tego rodzaju ujawniającą wysoki poziom szczegółów.

Senator John Stennis napisał pozytywną niezwykle entuzjastyczną przedmowę do tej książki, lecz później próbował się z tego wycofać.

Pisząc wraz z współautorem i wydawcą magazynu o UFO Williamem Birnesem, Corso zasugerował, że poczynając od prezydentury Harry Trumana poprzez punkt kulminacyjny mający miejsce za czasów administracji Eisenhowera, Obrona Narodowa USA oraz dowództwo wywiadu wtajemniczone w katastrofę w Roswell, zaczęli obawiać się, że Istoty Szare oraz powiązane z nimi inne Istoty Pozaziemskie mogą stanowić zagrożenie.  Strach ten częściowo spowodowany frustracją dowództwa wojskowego, które ani nie mogłoby wyjaśnić tego przypadku, ani też rywalizować z Istotami o takich możliwościach technologicznych.

Pomimo faktu, że Corso powiedział, że pracował nad projektem wojskowym w celu rozpowszechnienia technologii z odzyskanych szczątków statków pozaziemskich tak, aby korporacje w USA mogły odtworzyć je, nie zawsze nawet wiedząc skąd tak naprawdę one pochodzą, jego doświadczenia pojawiły się we wczesnym etapie historii relacji ludzko-pozaziemskich.  Napisał on, że jego koledzy z armii podejrzewali, że Istoty Szare były żywymi, jednakże zrobotyzowanymi w jakiś dziwny sposób istotami, z wszczepionymi implantami.

Jednakże dziesięciolecia później ujawniono dowody, że Istoty Szare są istotami odczuwającymi, zdolnymi do popełniania takich samych błędów jak ludzie.

Więcej na temat Verdantów i Istot Szarych będzie powiedziane w dalszej części tej książki, lecz jak dotychczas przypadek ten dostarcza nam wyraźnych dowodów na istnienie większego imperium lub kolektywu pozaziemskiego.  Verdanci reprezentują prawdopodobnie trochę więcej niż tylko dominującą populacje z jednej ogromnej spiralnej galaktyki odległej o 14 milionów lat świetlnych od naszej rodzinnej Drogi Mlecznej.  Powiedzieli oni ponoć Krapfowi, że pochodzą z grupy galaktyk, które podobnie jak nasza własna galaktyka, znajduje się na dalekich obrzeżach Skupiska Galaktyk w Konstelacji Panny.

Skupisko Galaktyk w Pannie składa się z około 2000 galaktyk.  Ujmując to krótko, Verdanci reprezentowaliby tylko jedną galaktykę z istniejących w gigantycznie większej liczbie, od 50-ciu do 100 miliardów galaktyk znajdujących się w obserwowanym przez nas Wszechświecie.   Tak przy okazji, niektóre z konkurujące z Verdantami Istoty Pozaziemskich, zbaczają z własnej drogi tylko po to, aby podkreślić ten fakt ze szczególnym odniesieniem się właśnie do tych kolonizatorów.  Inne doniesienia częściowo potwierdzają historię Krapfa na temat Verdantów.

Można podać przykład setek o ile nie tysięcy świadków, którzy spotkali się z Istotami Szarymi, które pracują nad programem rozpłodowym, który jest następną ewidencją obecności Verdanckiej IFSP w naszym systemie.  Ponieważ niezależni porwani i osoby mające kontakt donosiły z całej kuli ziemskiej i często zgadzały się co do opisów dokładnych szczegółów, powinniśmy udzielić temu raportowi kredytu zaufania.

Przypadek Verdantów jasno ilustruje fakt, że istnieją niezdrowe nieporozumienia na skalę inter-galaktyczną.  Wraz z innymi w całej tej ludzkiej społeczności telepatycznej (otwartej wspólnocie), wchodziłem w interakcje i spierałem się z Verdantami, ujmując to w ten sposób, jakkolwiek dziwnie to brzmi dla niektórych czytelników.

Do sporów dochodziło z powodu, że tak jak wiele innych ludzi, jestem aktywnie zaangażowany w krytykę intencji Verdantów i  Istot Szarych co do naszego gatunku ludzkiego.  Przed przeczytaniem książki Krapfa, nie miałem jasno nakreślonego kontekstu w jakim mógłbym identyfikować Verdantów (ciągle dostępnymi w tamtym czasie), ponieważ próbują oni ukrywać się za innymi mniej niezależnymi istotami pochodzącymi z ich grupy, np. Istotami Szarymi i hybrydami ludzko-Istot Szarych.  Takie postępowanie jest  kwestią dumy oraz hierarchii panującej w ich społeczności.

Po opublikowaniu książki Krapfa, pewne szczegółowe drobiazgi na temat moich własnych, trwających ciągle interakcji przykuły moją wytężoną uwagę.  Pomimo tego, że nie zgadzam się z pewnymi aspektami historii Krapfa, np. z uwagami na temat Verdantów, że są oni „anielskimi” pośrednikami w kontaktach z ludźmi (jest to nasiąknięte Verdancką propagandą), to uważam, że cała książka jest wiarygodna i pouczająca.

Obecnie Verdanci mogą być bardzo łatwo odróżnieni od innych przez teledetekcję.  Jak jest nadmienione powyżej, mogą oni być badani przy użyciu technik opisanych w dalszych rozdziałach. *Ostrożność jest jednakże zawsze głęboko zalecana. 

Historia Verdantów jest opisana w sposób, który łączy ze sobą ważne, poprzednio nieokreślone części znacznie większej układanki.  Jedna koalicja pochodząca z Drogi Mlecznej oraz inne Istoty Pozaziemskie wysyłały regularne ostrzeżenia dotyczące  uprowadzeń przez kontyngent Verdantów-Istot Szarych, określając te akty jako naruszenie praw oraz interwencję przerośniętej populacji złoczyńców na pograniczach Skupiska Galaktyk w Konstelacji Panny.

Verdanci są cytowani jako sprawcy sprowokowanych militaryzacji oraz sabotażu mających na celu infiltrację ekosystemów innych światów.

Zanim zagłębimy się dalej w ten temat, powinienem nadmienić, że historia sporów politycznych Istot Pozaziemskich w tej naszej małej części Wszechświata jest wspomniana z bardzo konkretnego powodu.  Jest ona usadowiona głęboko w umysłach sąsiadujących z nami Istot Pozaziemskich i jest nieodłączną częścią interakcji między Bytami Pozaziemskimi, którą ludzie zaczynają dopiero dostrzegać.  Ma ona znaczenie epokowe dla ludzi, jednakże ciągle może być ona postrzegana jako rodzaj „porady ogrodniczej” w zderzeniu ze znacznie większym raportem wiadomości o zasięgu kosmicznym.

W większym kontekście, istnieją znacznie większe sprawy.

Niewielu Kosmitów zaprzeczyłoby fakt, że stawką są tutaj poważniejsze spraw w naszych zmaganiach z obcą interwencją, która opisuje program hodowli oraz manipulacje konfliktami o podłożu religijnym i ekonomicznym.

Niektórzy czytelnicy mogą nie zgadzać się z tym twierdzeniem, jednakże jest ono oparte na sprawozdaniach obserwatorów ostrzegających nas o poczynaniach czarnego budżetu w USA, uprowadzonych i innych interakcjach ludzkich, plus, na współdziałaniach z Istotami Pozaziemskimi, które łatwo mogą być zidentyfikowane.  Istnieje pilna uwaga zawarta w tonie tych informacji.  W szerszym znaczeniu, możemy wyobrazić sobie Kosmitę z sąsiedniej galaktyki, czytającego z grymasem na twarzy na temat sytuacji tutaj, gdyż przypomina mu to podobną sytuacją tam, w jego rodzinnej galaktyce.

Przy okazji, dla czytelników zastanawiających się gdzie my żyjemy we Wszechświecie, polecam następującą stronę internetową: www.atlasoftheuniverse.com/galgrps.html ,

Dla tych, którzy nie wiedzą jak wygląda grupa naszych lokalnych galaktyk, będzie to ogromną pomocą.  Jeżeli dotychczas tego nie zrobiliście, to proszę odwiedźcie tę stronę internetową zanim przejdziecie do dalszej części tej książki, a następnie przejdźcie do odnośnika umieszczonego pod zdjęciami, gdzie możecie powiększać i zmniejszać obraz sąsiedztwa naszych galaktyk oraz Wszechświata.  Po kilku minutach wyrobicie sobie jasny obraz tego, gdzie obecnie egzystujemy.

Możecie dokonać ekstrapolacji inter-galaktycznej polityki, w którą właśnie jesteśmy wtajemniczani.  We Wszechświecie składającym się z od 50 do 100 (lub nawet więcej) miliardów galaktyk, jest wiele do nauczenia się.

Od Tłumacza: Tę samą operację można bardzo łatwo wykonać przy użyciu Google Earth, przełączając się na widok ‚Niebo’ na ikonce planety z pierścieniem, zgaduję że reprezentuje ona Saturna. Następnie możemy wyszukiwać galaktyki podane w tej książce tak, aby naocznie zobaczyć gdzie one się znajdują. Dodatkowo jeszcze uzyskacie dalsze informacje na interesujące was temat …. aha, to nie jest reklama Googla 😉

Wszechświat oraz najbliższe gwiazdy w promieniu 12,5 lat świetlnych.

Wszechświat oraz sąsiadujące z nami układy gwiezdne w obrębie 250 lat świetlnych.

Wszechświat w promieniu 5000 lat świetlnych. Widoczne Ramię Oriona.

Wszechświat w promieniu 50 tys. lat świetlnych.  Widoczna Galaktyka zwana Drogą Mleczną. 

Wszechświat w obrębie 500 tys. lat świetlnych.  Obraz ukazuje galaktyki krążące wokół. 

Wszechświat w promieniu 5-ciu milionów lat świetlnych.  Obraz ukazuje lokalne grupy galaktyk. 

Wszechświat w obrębie 100 milionów lat świetlnych.  Obraz ukazuje Supergromadę w Konstelacji Panny.

Wszechświat w promieniu 1 miliarda lat świetlnych.  Obraz ukazuje sąsiadujące gromady galaktyk. 

Wszechświat w promieniu 14 miliardów lat świetlnych. Grafika ukazuje widzialny Wszechświat.

Nasza Galaktyka jest jedną z tysięcy, które leżą w promieniu 100 milionów lat świetlnych.  Powyższe mapy pokazują jaką tendencje mają galaktyki w procesie scalania się w gromady, z których największą sąsiadującą z nami jest Gromada Galaktyk w Konstelacji Panny i jest ona koncentracją kilkuset galaktyk, dominujących grupy galaktyk znajdujących się wokół niej.  Kolektyw wszystkich tych galaktyk znany jest pod nazwą Supergromada Galaktyk w Pannie (link  tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Supergromada_Lokalna ).  Drugą najbogatszą w galaktyki przestrzenią jest Gromada Galaktyk w Konstelacji Pieca (link tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gromada_w_Piecu ), lecz nie jest na nawet blisko pod względem obfitości jaka występuje w konstelacji Panny.  Tylko jasne galaktyki są przedstawione na mapie, nasza galaktyka jest kropką w samym centrum.  

Obrazy pobrane z witryny: http://www.atlasoftheuniverse.com 

Nawiasem mówiąc, galaktyka M83 (link tutaj)  zgadza się pod względem wielkości i lokalizacji z tą, którą Phillip Krapf opisuje jako galaktykę rodzinną Verdantów.

Galaktyka M83 jest ogromną spiralną galaktyką w grupie galaktyk Centaura A.  W rzeczywistości kilka Istot Pozaziemskich sugerowało, że M83 jest rodzinną galaktyką Verdantów.

Bardzo szczegółowa mapa została dodatkowo przekazana w celu zlokalizowania placówek Verdantów w innych galaktykach.

Na mapie przekazanej przez inne, bardziej rozwinięte Byty Pozaziemskie, które uważnie monitorują tutejszą sytuację, posterunki Federacji należącej do Verdantów są skoncentrowane głównie w grupie galaktyk Centaura A, przede wszystkim skupiając się wokół galaktyki M83, lecz ich macki sięgają w dalsze galaktyki należące do tej samej gromady.

Jeśli się nie mylę, to Verdanci nie są wcale najliczniejszą populacją w innych dwóch galaktykach spiralnych należących do tej samej gromady.  W zamian, inne macierzyste populacje są liczniejsze.  Placówki Verdantów wychodzą nieznacznie w galaktyki w konstelacji Rzeźbiarza oraz nieco dalej w grupę Andromeda-Droga Mleczna, które graniczą z Supergromadą Galaktyk w Pannie.

W tych dwóch grupach galaktyk najwidoczniej dominują rdzenne populacje, a nie Verdanci.  Wszystkie trzy grupy galaktyk są raczej małymi skupiskami, które zawierają od 3 do 6 większych galaktyk i kilka tuzinów mniejszych, nieregularnych lub eliptycznych.

Chociaż niektórzy z czytelników, którzy są nowi w studiowaniu Istot Pozaziemskich myślą, że Kosmici związani są tylko i wyłącznie z technologią grawityczną, podróżami międzygwiezdnymi i komunikacją na poziomie umysłów, tak jednak nie jest.  Głównym zagadnieniem przekazywanym obecnie przez Istoty Pozaziemskie jest ekologia Wszechświata.  Dlaczego ekologia?  Ponieważ we Wszechświecie nie istnieją nieograniczone zasoby (energii – przyp. tłum.).

Doradza się ludziom, aby pamiętali, że wszystkie większe galaktyki są już wypełnione przez zaawansowane cywilizacje, zamiast raczej zakładać, że ich niezamieszkałe terytoria są otwarte na przejęcie.  Innymi słowy, najważniejszym naszym zadaniem jest, aby stać się samowystarczalnymi i uczyć się o odpowiedzialnych populacjach pozaziemskich, raczej niż z uporem osła popełniać błędy w poszukiwaniach prawdziwych włości.

Niektórzy ludzie zakładają, że zawsze dbają o swój interes bez ustalania ograniczeń dotyczących populacji oraz majętności, a jednak w bardziej podstawowym rozumieniu każda rodzina codziennie podejmuje tego typu decyzje.  Dla wszystkich ludzi zrobienie tego co większość ludzi już zrobiło, czyli zrzeczenie się życia w nadmiernym materializmie oraz ograniczenia liczby członków swojej rodziny, nie jest zbytnim nadwyrężeniem wyobraźni.

Jeśli będziemy kontynuowali upadek naszej teraźniejszości, poruszając się po równi pochyłej ku globalnemu załamaniu ekologicznemu, to możemy oczekiwać od większych społeczności pozaziemskich albo zdystansowania się od reżimu/reżimów panujących tutaj lub prób przekonania nas do zmian, zanim staniemy się zagrożeniem dla naszych sąsiadów.

Ludzie, którzy współpracują z Istotami Pozaziemskimi słyszą regularnie tego typu wskazówki.

To daje dużo do myślenia.  Być może możemy nauczyć się jak uniknąć globalnej klęski dzięki studiowaniu wiedzy o społeczeństwach pozaziemskich, między innymi tematów takich jak:

  • W jaki sposób wyginęły inne planety?
  • Dlaczego Verdancka Federacja nie odniosła sukcesu i nie przekonała międzyplanetarnych mega-populacji w innych galaktykach, aby przyłączyły się i weszły pod ich parasol ochronny?
  • Czy porażka Federacji pociąga za sobą fakt, że istnieją już większe, skuteczniejsze przesłanki w kolektywie (świadomości, przyp. tłum.)?
  • Jeśli taka sytuacja ma miejsce, to czy galaktyczne supergromady i większe, uniwersalne interakcje czerpią z nich swoje podstawowe konwencje?

Istoty Pozaziemskie poruszają tego typu sprawy w swoich współdziałaniach z rosnącą liczbą ludzi.

Ponadto sugerują one, że rozważania te są obecnie tak oczywiste, że są nawet sformułowane matematycznie.

Autor: George LoBuono (pisarz i badacz Uniwersytetu Kalifornijskiego – UC Davis)

Strona źródłowa: (http://www.bibliotecapleyades.net/vida_alien/vidaalien_alienmind.htm)

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

Reklamy