Rozdział 4: Gdy Skala Kosmiczna spotyka się z Mikroskalą

Więc czym jest ta nowa „elektrograwitacja” zwana rezonansem, która potrafi albo stworzyć albo zatrzymać przyszłość całej planety?

  • Po pierwsze, to zjawisko nie jest niczym nowym.  Jest ono fundamentalną częścią podstawowych zjawisk naszego codziennego życia.
  • Po drugie, zjawisko to kształtuje wiele procesów myślowych Istot Pozaziemskich w taki sam sposób, w jaki światło i elektryczność kształtuje myśli ludzi.

Należy tutaj dodać jedną uwagę: niektóre hiper-zaawansowane Istoty Pozaziemskie mogły przekroczyć pojęcie elektrograwitacji przez zdefiniowanie swojej egzystencji w kategoriach głębszych, zmiennych cykli a nie tylko w okresach negatywnych, które definiują elektrograwitację.  Dzięki temu, tworzą one umysły i technologie, które są wrażliwe na rodzaj dynamiki Metawszechświata (definicja tutaj).

Dla zrozumienia podstaw elektrograwitacji, zwracamy się do emerytowanego pułkownika marynarki wojennej Toma Beardena. (link tutaj)

Tom Bearden, brodaty, starszy i przyjacielski gentleman jest inżynierem, który napisał o swoich spotkaniach z technologią elektrograwitacyjną podczas swojej kariery.

Oto krótkie podsumowanie T. Beardena na temat elektrograwitacji:

Gdy fale świetlne zbiegają się ze sobą z przeciwnych kierunków wzdłuż każdej z trzech różnych osi tak, że przeciwstawne fale światła znoszą się nawzajem na każdej z osi, ulatniają się one w coś, co nazywane jest elektrograwitacją.

Proste, prawda?

Powtórzmy ponownie powyższy pomysł tak, aby stało się to jasne.  Pamiętacie punkty współrzędne osi „x”, „y” i „z”, które omawialiście w szkole?  T. Bearden twierdzi, że kiedy dwie różne fale świetlne zbliżają się do siebie z przeciwnych kierunków i wzdłuż każdej z trzech osi falisty garb jest odbiciem lustrzanym garbu na fali przeciwnej, znoszą się one na każdej z tych trzech osi i ulatniają się w energię, która nazywana jest „elektrograwitacją”.

T. Bearden mówi, że aby wyprodukować elektrograwitację, wszystko co należy zrobić jest delikatnie zmieniać poziom energii pomiędzy różnymi punktami (lub przestrzeniami) podczas  skupiania tej energii.

Kiedy więc starannie koncentrujemy tą energię, jest to tak jakby wzmacnianie oraz kierowanie jej do środka jądra atomu, a przez to wysyłanie w głęboką hiperprzestrzeń (podprzestrzeń)  z równoczesnym rezonansem w dalekich, odległych miejscach.  Uwaga autora jest następująca:

„Należy gromadzić tę energię za pomocą innych urządzeń i równocześnie należy podtrzymywać otoczenie w taki sposób, aby przeciwdziałać niebezpiecznym następstwom na nie”.  

Oto prosty sposób na wyobrażenie elektrograwitacji.

Pamiętacie jak nauczyciel w szkole powiedział, że gdy fale świetlne znoszą się nawzajem to wtedy następuje ich zanik?  Jest to nazywane interferencją (z ang. destructive interference). 

To jest właśnie to, do czego odnosi się T.Bearden. Mówi on, że jeżeli wykonamy to w sposób prawidłowy, to wtedy energia ulatnia się w inny wymiar (jako elektrograwitacja).  Oto, jak to się odbywa:

Gdy fale światła zbiegają się i znoszą nawzajem, ich energia nie znika.  W zamian powstaje coś, co jest nazywane „falą stojącą” (z ang. standing wave) i energia tej fali poszukuje ujścia.  To wyjaśnia dlaczego w sposób zróżnicowany i zawikłany pulsuje ona do wewnątrz, podczas gdy w tym samym czasie rezonuje ona przez jądro atomu w odległą przestrzeń.  

Jeżeli energia ta zapada się i zagina do wewnątrz, to w pewnym sensie musi ona również ekspandować na zewnątrz.  Jest ona przyciągana i wzmacniana przez zawiłą, szybszą niż prędkość światła ekspansję hiperprzestrzeni.

T. Bearden nie jest jedyną osobą, która wysnuwa takie twierdzenie.  W styczniu dwutysięcznego roku ukazał się w „Amerykańskim Naukowcu” (z ang. Scientific American) artykuł na temat „energii ujemnej” napisany przez fizyków Lawrenca H. Forda i Thomasa A. Romana. (link tutaj)

Zarówno Lawrence H. Ford jak i Thomas A. Roman są doktorami z dziedziny fizyki. Pierwszy z wymienionych panów był nauczany przez Johna Archibalda Wheelera, a drugi z nich był uczniem rówieśnika i współautora prac (przyp. tłum.) Einsteina.  W artykule tym, Ford i Roman piszą, że naukowcy obecnie prowadzą doświadczenia nad skupianiem wiązki światła laserowego w próżni, co doprowadza do „stanu przytłumionych fluktuacji czasoprzestrzennych w tej próżni”. (W tym miejscu, gdzie fale światła znoszą się, ściskają lub kompresują one czasoprzestrzeń).

Fluktuacje takie wytwarzają „negatywną energię”, czyli miejsce gdzie poziom energii jest „mniejszy od zera”.  Jak energia może posiadać wartość mniejszą od zera? To jest proste, twierdzi T. Bearden: ulatnia się ona w inny wymiar jako pewnego rodzaju sztuczna grawitacja.

Lecz to jeszcze nie wszystko.   T. Bearden twierdzi, że odwrotne działanie również jest słuszne: gdy skupiamy jedną elektrograwitację z drugą w taki sposób, że znosi się ona nawzajem, wtedy zamienia się ona w falę elektromagnetyczną (fale świetlną).  Bearden twierdzi, że istnieje wzajemna zależność między elektromagnetyzmem a elektrograwitacją, zupełnie tak, jak dwa ułamki, które są „do góry nogami” są wzajemnie do siebie odwrotne.

Jeżeli to wszystko spowodowało zamieszanie w waszych głowach, postarajcie się wyobrazić sobie dwie fale świetlne poruszające się ku sobie z przeciwnych kierunków i przeczytajcie ponownie powyższe akapity.  Elektrograwitacja w pewnym sensie zagina zbiegające się energię do wewnątrz w gwałtownie zmieniające się, zwielokrotnione przestrzenie.  Robi ona coś w rodzaju inwersji półobrotu i przeskoku, które zaginając zakrzywia się zarazem do wewnątrz energię i wchodzi głębiej, podczas równoczesnej ekspansji (lub rezonansu) daleko na zewnątrz.

Istoty Pozaziemskie sugerują, że gdy wytwarzamy elektrograwitację, zapada się ona w większą czasoprzestrzeń, gdzie wykonuje ona kilka zgrabnych sztuczek.  T. Beaden mówi, że elektrograwitacja może w rzeczywistości przyśpieszyć upływ czasu w dokładnych, mierzalnych ilościach na całym tym odcinku czasoprzestrzeni.  Bearden idzie w swoich dociekaniach tak daleko, że przekształca on sławne równanie Einsteina z

E=m*c2  (przyp. tłum.)

na

E=Δt *c2

Naukowcy używają w równaniach greckiego znaku Δ (wymowa delta), aby oznaczyć zmiany danej wartości (w tym przypadku zmiany czasu – przyp. tłum.). 

Innymi słowy, T. Bearden mówi, że masa jest równoważna do Δt czyli do zmian w jednostce czasu.  Brzmi dość niewinnie, prawda?

Pomyślmy nad tym jeszcze raz.  To o czym Barden mówi i co Istoty Pozaziemskie wielokrotnie potwierdziły w otwartych komunikacjach, jest stwierdzeniem, że elektrograwitacja może przyśpieszać upływ czasu, prawdopodobnie powodując nawet fluktuacje czasowe w przeszłości (zakładamy, że nie są to stałe zmiany).  Co to więc oznacza?  Oznacza to, że elektrograwitacja nie jest „za darmo”.  Wiąże się ona z kosztami, ponieważ przyśpiesza upływ czasu, za każdym razem skracając czas trwania otaczającego nas kontinuum czasoprzestrzennego.

To znowu oznacza, że lekkomyślne nadużywanie elektrograwitacji, może np. w sposób znaczący skrócić żywotność naszego Słońca.  Niektóre „Szare Istoty”, o których być może już czytaliście zasugerowały, że ich pierwotna planeta stała się nie zdatną do zamieszkania, właśnie przez nadużycia elektrograwitacji na ogromną skalę.  Powinni oni używać jej znacznie wolniej.  Powinni oni być ostrożniejsi.

Jest tam więc zarówno ryzyko, jak i pewnego rodzaju ekologia otaczająca korzystanie z elektrograwitacji (jest to pewnego rodzaju sztuczna grawitacja).

Musi to być regulowane globalnie.

Sekretarz Obrony Narodowej William Cohen raportował podczas prezydentury Clintona o  tym, że istnieje międzynarodowa umowa dotycząca tej kwestii.  Dodatkowo fizyk Mark Comings odkrył podczas testowania innego rodzaju urządzenia do wytwarzania elektrograwitacji w 1984 roku, że istnieje na Ziemi od przynajmniej 1980 roku sieć tzw. detektorów „elektromagnetyzmu skalarnego” (czyli elektrograwitacji).

Uwaga Autora: Jeżeli pojęcie „skalaru” jest dla was czymś nowym, to wyjaśniam, że oznacza to po prostu związek, który wyznacza skalę dla wszystkiego w szerokim spektrum, w pewnym sensie sięga ono przez wszystkie kategorie w tej większej skali.  Detektory mogą być używane do znalezienia i uniknięcia niebezpiecznych zastosowań elektrograwitacji, lecz my musimy tego dokonywać w ramach mniejszego prawa międzynarodowego takiego jak Trybunał Wymiaru Sprawiedliwości, oraz innych.  Istoty Pozaziemskie często wskazywały na to, że małe relacje nauki Przybyszów również nadają kurs czemuś większemu.  Innymi słowy, mniejsze łączy coś znacznie większego i subtelniejszego, a nie coś prymitywnego. Elektrograwitacja jest często nazywana „grawityką” (z ang. gravitics).

Doświadczenia fizyka Marka Comingsa i jego kolegów pokazują, że oficjalne ujawnienie istnienia Istot Pozaziemskich i ich grawitycznej technologii może odbyć się bezpiecznie, gdyż istnieje już na Ziemi sieć detektorów elektrograwitacyjnych.  Mogą one wykrywać to zjawisko na całej kuli Ziemskiej.

Biorąc pod uwagę, że Bearden i jego koledzy, powiedzmy Rosjanie i inne narody, posiadają taką technologię od dziesięcioleci, jest logicznym zakładać, że taka sieć może być skonfigurowana, aby błyskawicznie wykrywać niebezpieczne nadużycia elektrograwitacji (grawityki), a  następnie skierować przeciwny strumień tej energii w kierunku sprawców i spowodować dezaktywację ich urządzeń, jeśli zaszłaby taka potrzeba.  Przybysze potrafią to zrobić i regularnie przypominają o tym fakcie.

Istoty Pozaziemskie sugerują ponadto, że efekt technologii opartej na elektrograwitacji w postaci Δt, musi być moderowany przez równoważenie i łagodniejszą dystrybucję dynamiki energii.  Innymi słowy, aby zapobiegać niekontrolowanym zniszczeniom otoczenia, elektrograwitacja (grawityka) musi być używana z umiarem.  Najbardziej zaawansowani Przybysze sugerują, że może ona być użyta tylko wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba w połączeniu z długoterminowymi technologiami energetycznymi, takimi jak energia słoneczna i innymi alternatywnymi źródłami energii.

Najwyraźniej, najmniej szkodliwym sposobem używania elektrograwitacji (grawityki) jest mikrograwityka (z ang. microgravitic) reprezentująca jej użycie w bardzo małej skali kwantowej, np. na potrzeby medycyny i celów odkrywczych (być może również do pewnych ograniczonych podróży w przestrzeni).  Najlepiej, gdy używanie tej technologii rezonuje ze sobą w zrównoważonych przeciwdziałaniach.  Dla Istot Pozaziemskich, używanie jej przez ludzi w sposób nieokrzesany jest analogiczne do lizania przez jaskiniowca roziskrzonego, gorącego przewodu wysokiego napięcia, gdy zamiast tego, musimy używać jej tak, jak używamy elektronicznych mikro-układów (jako dyskretnie połączonych ze sobą systemów, które nie powodują zakłóceń w globalnej ekologii).

Niezastosowanie się do osiągnięcia bardziej pokojowego, opartego na dzieleniu się  zasobami wszechświata porządku, wraz z globalnymi porozumieniami dotyczącymi pokojowego użycia energii może przypieczętować nasz los.  Istnieją Istoty o bardzo zaawansowanych możliwościach, które wyjdą naprzeciw takim problemom i potępią agresywne użycie elektrograwitacji jako broni.

Dla tych, którzy są nowicjuszami w dziedzinie Istot Pozaziemskich pomocnym będzie pamiętanie, że pojęcie Pozaziemskiej Inteligencji dotyczące kwestii energii ujemnej (włączając w to elektrograwitację i magnetograwitację, z których obie w sposób niszczący ingerują zarówno w światło jak i w inne formy magnetyzmu), nie jest zagmatwana w anty-intuicyjne rozumienie tych zagadnień, tak jak ma to miejsce w niektórych problemach Teorii Względności Einsteina.  W zmian za to, nowa dynamika (a raczej hiper-dynamika) oferuje zagadnienia łatwe do zrozumienia, ponieważ scalają one w jedną logiczną całość wzajemne połączenia, które pozwalają zarówno na zrozumienie, jak i pobudzają wrażliwsze zakamarki bardziej  dyskretnego umysłu.

Niektórzy czytelnicy prawdopodobnie myślą sobie teraz: „Chwileczkę, jeśli elektrograwitacja przyśpiesza upływ czasu w jednym miejscu, to czy nie spowalnia ona tego upływu gdzieś indziej?”.

Stwierdzenie to wydaje się być prawdziwe.  W centrum ogniska podczas używania elektrograwitacji czas spowalnia, natomiast przyśpiesza on w otaczającej to zjawisko przestrzeni.  Z drugiej strony, jeśli możemy przyśpieszyć upływ czasu, to moglibyśmy użyć zjawisko elektrograwitacji (grawityki), aby przyśpieszyć czas rozpadu odpadów radioaktywnych w celu zneutralizowania ich.  Mogłoby to spowolnić chemiczne reakcje dla celów naukowych oraz zamrozić czas potrzebny na rozwój nowotworu.

Zaawansowane wykorzystanie elektrograwitacji może skrócić okres półtrwania niebezpiecznych izotopów radioaktywnych  lub usunąć je z otoczenia albo z ciała ludzkiego.  Następną bardziej zaawansowaną metodą użycia elektrograwitacji jest koncentrowanie jej i znoszenie pola elektromagnetycznego, które występuje równolegle do impulsów elektrycznych, a więc Pozaziemska wersja elektrograwitacji, jest pewnego rodzaju „magnetograwitacją”.

Więcej na ten temat powiemy w dalszej części tej książki.

Jeśli nadal powoduje to u was zamęt to mam do zaoferowania prosty, obrazowy sposób myślenia odnośnie energii ujemnej oraz grawityki.  Wiele z tego co uczyliście się w szkołach średnich mówi o większym prawie zachowania energii we Wszechświecie.  Nie możecie uzyskać coś z niczego.

Pomimo tego, że Wszechświat rozszerza się od momentu swojego początku i nadal pozostaje w tym stanie, pewne jego części albo skupiają się razem tworząc gwiazdy (fuzja), albo znikają we wnętrzach czarnych dziur.  Innymi słowy, w miarę jak zewnętrzna przestrzeń ekspanduje, część Wszechświata wykonuje cykle przechodząc w coraz gęstsze formy, które dostarczają bazę podstawową dla wszystkich zagadnień fizyki „stanów zagęszczonych” (z ang. condensate state) lub skomasowanych-razem, takich jak grawityka.

Nowa fizyka „stanów zagęszczonych” (lasery, Kondensat Boseg-Einsteina link tutaj, stany występujące w ciemnej energii – link tutaj, ciemna materia – link tutaj, czarne dziury – link tutaj) są najbardziej zaawansowaną nauką dwudziestego pierwszego wieku.  Jest prawdopodobne, że doprowadzą one do najbardziej wyrafinowanego udoskonalenia naszej nauki w obecnych czasach i wszystko to odnosić się będzie do „nowej” energii pochodzenia pozaziemskiego.

Steven Hawking (link tutaj) pisze w swoich publikacjach, że całkowita suma energii pozytywnej w naszym Wszechświecie (obserwowanej w materii oraz w ruchu energii skierowanym na zewnątrz) jest równa całkowitej sumie energii ujemnej, czyli przyciąganiu grawitacji skierowanemu do wewnątrz.  Ujmując to w skrócie, egzystencja każdej energii wypływającej na zewnątrz wydawałoby się pustej przestrzeni, jest w jakiś sposób oparta na równoczesnym przyciąganiu negatywnej energii, takiej jak grawitacja.

Na przykład, prawie całe widzialne światło jest wynikiem przyciągania grawitacyjnego w  kierunku do środka gwiazdy, które kumuluje materię w coraz gęstsze pierwiastki.  Dzieje się tak przez cały czas i wszystko to jest oparte na negatywnej energii grawitacji danej gwiazdy.

Uwaga Autora: Nie można tego przedstawić wyłącznie za pomocą modelu opartego na tym, co widzimy teraz, lecz musi to być reprezentowane w kategoriach całej rozpiętości życia naszego Wszechświata, z których część oczywiście zostaje ukryta przed nami.  

Zbawmy się przez chwilę w to, że jesteśmy Przybyszami z Kosmosu.  Jeśli mielibyśmy wytworzyć elektrograwitację (czyli sztuczny rodzaj grawitacji), w celu dosłownego połączenia dwóch odległych punktów (okręgów lub sfer) czasoprzestrzeni, aby podróżować z prędkością szybszą niż prędkość światła, tak jak donosi Bob Lazars na temat tego, co robią Istoty Pozaziemskie, pożyczylibyśmy gigantyczną dawkę energii z otaczającej czasoprzestrzeni tak, że zawsze powodowalibyśmy tam nieznaczne przyśpieszenie upływu czasu.

Jeśli przyśpieszasz gdziekolwiek upływ czasu, nieznacznie skracasz na zawsze czas trwania energii w cyklu Wszechświata, co może być powodem do niepokoju Świata Pozaziemskiego.

Jeśli ciągle nie łapiesz tego zagadnienia … oto wizualna metafora, która demonstruje elektrograwitację.

Wyobraź sobie, że Wszechświat jest balonem.  Nadmuchaj teraz ten balon i używając brązowego cienkopisu narysuj wiele kropek po obydwu stronach balonu.  Teraz ściśnij środek balonu dwoma palcami tak, aby dwie kropki po przeciwnych stronach zetknęły się ze sobą w środku balonu.

W pewnym sensie wszystkie atomy i kwanty mogą być przedstawione jako model przy użyciu balonu:

„gdy fale świetlne (oraz inne fale magnetyczne) zbiegają się ze sobą, aby odbić od atomów i przestrzeni elektrograwitację, ściskają one w pewien sposób Wszechświat wewnątrz jądra atomu, co powoduje szybszy upływ czasu w pozostałej części tego Wszechświata (brązowe punktu na balonie, które podczas ściskania oddalają się z dużą prędkością od siebie).”

Jeszcze lepszym przykładem będzie poniższy:

Jeśli wciśniesz głęboko w napompowaną rękawiczkę jej dwa palce, zobaczysz odzwierciedlenie metafory dla elektrograwitacji.  Wetknięty w środek napompowanej rękawiczki czubek każdego palca jest czymś podobnym do fluktuacji grawitacji.  W momencie gdy wciskasz je do wewnątrz, środkowa część rękawiczki rozdyma się do zewnątrz (zupełnie tak jak Wszechświat).

Zadać należy pytanie: jeżeli chcesz odbyć podróż lub nawiązać komunikację z dwoma wciśniętymi do środka czubkami palców, co byłoby łatwiejsze:

poruszanie się po obwodzie rękawiczki, czy skrót przez wewnętrzną przestrzeń?

Oczywiście droga przez wewnętrzną przestrzeń jest szybsza.

Łączenie palców przy użyciu wewnętrznej przestrzeni jest tym, co nazywane jest elektrograwitacją (sztuczną grawitacją, która wypycha z pustej przestrzeni energię na zewnątrz).

Jeśli, tak jak Corso donosił na ten temat, Przybysze zaginają grawitację, to ukazuje nam to w jaki sposób tak naprawdę działa fizyka Istot Pozaziemskich.  Zamiast używać ogromnej, pozornie niemożliwej do skumulowania ilości energii, aby przemieścić się poprzez przestrzeń z prędkością szybszą od prędkości światła, Istoty Pozaziemskie odkryły fakt, że grawitacja jest pewnego rodzaju rezonansem współdzielonym pomiędzy wszystkimi jądrami atomów (oraz czarnych dziur).  Być może zastanawiasz się czym jest „rezonans?

Gdy śpiewaczka operowa zmienia ton głosu na wyższy w taki sposób, który powoduje drganie szyby w oknie, a następnie zwiększa jego intensywność, to może wtedy dojść do pęknięcia szkła. Jest to zjawisko, które nazywamy rezonansem.

Gdy pies biegnie po moście linowym, a rytm jego kroków sprawia, że most porusza się powodując powstanie fali która płynie w przód i w tył, wzmacnia to amplitudę tej fali i wierzcie lub nie, ale może to nawet spowodować zniszczenie mostu.  Pamiętacie doświadczenie z lekcji fizyki, gdy nauczycielka uderzając jeden kamerton wprawiła w drgania drugi, który był w pewnej odległości od tego uderzonego? To był rezonans.

Czy kiedykolwiek byłeś w muzeum nauki, gdzie w dużym pomieszczeniu umieszczone zostały naprzeciw siebie dwie betonowe misy?  Gdy stanąłeś przodem do jednej i rozmawiałeś szeptem, twój głos ulegał rezonansowi, ogniskując się w tej drugiej misie i ktoś kto stał oddalony od ciebie mógł cię słyszeć.

W szybszej od prędkości światła podróży, statki Pozaziemskie zarówno płyną jak i również są ciągnięte oraz ponownie skupiane przez ciasno zwarte gradienty fluktuacji grawityki w głębokiej przestrzeni, która jest pewnego rodzaju ciemną energią, którą statki Pozaziemskie zagęszczają w cyklicznych półobrotach do wewnątrz, podczas jednoczesnego ekspandowania na zewnątrz w celu odbywania podróży.  Te fluktuacje grawityczne pojawiają się w bardzo szerokich podobnych do orbity przestrzeniach wąsko rozciągniętych pół-fal (poruszających się cyklicznie w obu kierunkach), czyli jeśli „płyniesz” na tej fali, pokonujesz ogromne odległości w mgnieniu oka.

Zdaniem Doktora Fizyki Eldona Byrda:

„Poruszanie się w przestrzeni kosmicznej z jednego punktu do innego, nie zabiera żadnego czasu”. 

Należy ponownie nadmienić, że fale grawityczne nie są po prostu falami na płaskiej powierzchni, poruszają się one cyklicznie do wewnątrz i rezonują wszystkie w garbie  przestrzeni podobnej do orbity lub znacznie większej przestrzeni tej fali.

W jaki sposób i dlaczego tak się to odbywa?  Wytłumaczenie na to jest proste: Wszechświat nieustannie i cyklicznie porusza się do wewnątrz w głębsze, ciasno połączone ze sobą domeny (w czarnych dziurach, gdy atomy każdej gwiazdy i siły grawitacji scalają się ze sobą), podczas gdy w tym samym czasie rozszerza się on w kierunku do zewnątrz.  Istoty Pozaziemskie po prostu wiedzą, jak połączyć obydwie energie ruchu, tę w kierunku do wewnątrz jak i  tę w kierunku zewnętrznym.

To wszystko dzieje się przez cały czas wokół nas i gdy Istoty Pozaziemskie (lub ludzie) łączą te dwie energie, objawia się to w postaci niezwykle szybkiego, stromego gradientu ruchu (przyp. tłum.).  Mogą oni wyciągnąć energię z pustej przestrzeni, lub nagle przemieścić się na bardzo dalekie odległości w jednej chwili.  Istnieją oczywiście ograniczenia, lecz z punktu widzenia człowieka, jest to zjawisko fenomenalne.

Teraz następuje dziwna część tego procesu.  Gdy statek kosmiczny Istot nagle przyśpiesza, aby osiągnąć oraz przekroczyć prędkość światła, jego masa ulega zmianie dosłownie znikając na chwilę.  Staje się on pewnego rodzaju formą fali elektromagnetycznej (przyp. tłum.) raczej niż obiektem fizycznym.  Wtedy gdy masa statku kosmicznego znika, może być on bardzo szybko przemieszczony na ogromne odległości przy użyciu relatywnie niewielkiej ilości energii.  Dlaczego? Dlatego, że przez chwilę nie posiada on żadnej masy.

Na długich trasach, ich masa jest „wstrzymywana” w pewnych odstępach czasowych i w tych chwilach Istoty Pozaziemskie mogą zobaczyć jak ich ciała stają się przezroczyste.  Nie mnie jednak, podtrzymują oni sztuczną grawitacją na pokładach ich okrętów i dlatego też nie odrywają się oni od powierzchni podłogi.

Przedstawimy tutaj jeszcze dziwniejszy aspekt.  Gdy statki Istot Pozaziemskich przekraczają prędkość światła, jego cząstki atomowe zaginają się i wykonują pewien pół-przeskok (faktycznie jest to pewnego rodzaju inwersja).  Odwracają one swoją polaryzację i tak naprawdę to co było „górą” jest teraz „dołem”, lecz nie jest to całkowicie prawdą.  Fizycy twierdzą, że gdy foton przekracza prędkość światła, rozdziela się on nagle w cząstkę zwaną anty-fotonem i cofa się w czasie.

Powtórzmy, że zasadniczo jest to przeskok i zagięcie się z powrotem lub rezonowanie z energią głębszego rodzaju.  Atomy wytyczają pewnego rodzaju pętlę, która zajmuję objętość czasu raczej niż linię czasową i ta pętla posiada dziwną zdolność do rezonowania, prawie natychmiastowo do wewnątrz oraz na duże odległości.  Rezonują one w głębszy rodzaj grawitacji, który istnieje we Wszechświecie, w pewnego rodzaju pół-stan, w którym czarne dziury i dziwaczne fluktuacje energii trwają lecz są w dziwny sposób rozmazane w czasie zamiast pozostawać w bezruchu.

Z tego wniosek, że sam czas jest bardzo elastyczny.  Może on być niemalże zatrzymany (w punkcie, gdzie sztuczna grawitacja jest skoncentrowana), podczas gdy w otaczającej przestrzeni będzie on biegł nieco szybciej niż zazwyczaj.

Ostatecznie, jeżeli cofniemy się do tyłu, aby spojrzeć na szersze zarysy nauki Cywilizacji Pozaziemskich, dojdziemy do wniosku, że nasza definicja atomów i ich masy jest częściowo błędna.  Nowa fizyka ukazuje, że ta masa (ciężar/gęstość) może być wstrzymana, zasadniczo przekształcona w gwałtowne zmiany czasu, lub zmieniona na przestrzeni tych dynamicznych zmian.  Masa atomowa wydaje się być na wpół zamrożonym artefaktem negatywnych lub rezonujących do wewnątrz cykli większego  obrazu Wszechświata.

Jeżeli głęboko zastanowimy się nad tym to okaże się, że elektrograwitacja jest pojęciem łatwym do zrozumienia.  Dzieci Istot Pozaziemskich dlatego zapoznają się z podstawami tego zagadnienia w początkowych latach swojego życia, gdyż gdyby nie myślały one w kategoriach całego Wszechświata, to ani nie zrozumiałyby natury ich własnych technologii, ani też następstw jakie ta technologia wywiera na cały Wszechświat.

Jeśli nie zrozumieją one tego w jaki sposób coś tak ogromnego jak Wszechświat łączy się z czymś tak małym jak atom poprzez rezonujące cykle (energii ujemnej, elektrograwitacji itd.), to nigdy nie pojmą one tego, że egoistyczne nadużycie grawitacji narusza ekologię całego Wszechświata.  Ostatecznie, całkowita suma masy i grawitacji lub energii ujemnej itd. jest mierzona tylko i wyłącznie w skali całego Wszechświata, np. jak wiele z tej energii scala się ze sobą w gwiazdach lub przenika do czarnych dziur i z tego powodu znika naszego pola widzenia na pozostałą część wyobrażenia naszego pojęcia czasowego.  Cykle te dosłownie odmierzają czas naszego Wszechświata.

Przypomnijmy, że Bearden mówi o tym, że masa jest równoznaczna z Δt (zmianą czasu), czyli są one tym samym.  Innymi słowy zawiesisz większość swojej masy ciała na początku podróży z miejsca początkowego, a następnie gdy osiągniesz punkt docelowy, odzyskasz ją ponownie.

*Gdy odbywasz podróż na długie dystanse, po prostu manipulujesz czasem zamiast masą, więc nie dochodzi do sprzeczności z teorią Einsteina, która mówi o nieskończenie wielkiej masie podczas osiągania prędkości światła.  Zamiast nieskończenie wielkiej masy, głęboko osadzony rezonans grawityczny  ciągnie cię w odległe miejsca.  Gdy zastanowisz się nad tym przez chwilę to uzmysłowisz sobie, że nieskończona masa wciągnęłaby cały Wszechświat w czarną dziurę i byłoby po wszystkim.  Tak oczywiście nie dzieje się, gdyż zależności między czarnymi dziurami są już ustabilizowane.  

Zamiast zaprzeczać teorii Einsteina o nieskończenie wielkiej masie podczas odbywania podróży z prędkością światła (która jest niemożliwą do zrealizowania), zaginasz się skręcając do wnętrza pewnego rodzaju hiperprzestrzeni, podczas gdy w tym samym czasie ekspandujesz na zewnątrz i skupiasz grawitację w odległym miejscu.  Aby to osiągnąć, upływ czasu nieznacznie przyśpiesza w przestrzeni otaczającej odbywającą się podróż, lecz gdy ukończysz ten proces, znajdziesz się w odległym miejscu.  Manipulujesz grawitacją po to, aby przemieścić się gdzie indziej.  Więc czym jest grawitacja?  Jest ona wszystkim tym, co jest związane z pojęciem masy, która z kolei jest Δt, zmianą w czasie.  Przez manipulowanie grawitacją, równocześnie nieznacznie manipulujesz czasem.  

Istoty Pozaziemskie ponadto sugerują, że istnieje jeszcze jedna pewna istotna ironia podczas odbywania takiej podróży.

Wierzcie lub nie, lecz niektóre Istoty Pozaziemskie sugerują, że tak naprawdę nie „poruszasz się” w dosłownym tego słowa znaczeniu.  Zamiast tego, po prostu zmieniasz wymiary poprzez różne sumy perspektyw.  Podczas tego procesu, ulegniesz zmianie ty i twoja świadomość.  Następnie, gdy się nad tym zastanowisz, będziesz żył wewnątrz innego Wszechświata.  Pojęcie twojego umysłu oraz interakcje z nim będą inne, znacznie bardziej inteligentne (mamy taką nadzieję).

Jako tako, będziesz przeskakiwał do Wszechświata hiper-skondensowanej, kolektywnej tożsamości, umysłów bardziej rozszerzonych i na wyższym poziomie świadomości.

Postępujcie odpowiednio do sytuacji, mówią na ten temat różne Istoty: stapiacie się z większymi, a jednocześnie bardziej subtelnymi formami istnienia.  One utrzymują  tam (zazwyczaj układną) kontrolę.

Oto kolejna, łatwa wizualna metafora odzwierciedlająca elektrograwitację.  Fale świetlne zazwyczaj są przedstawiane jako model liczby całkowitej (jedna fala czyli liczba jeden, inna fala – następna liczba itd.).  Prawda jest taka, że nie są one całkowite pod względem ilościowym.  Każda fala jest dziwacznym rodzajem sztuczki, która wywleka na zewnątrz wewnętrzną głębię atomu (gdzie jak na ironię, znajdziemy głębsze znoszenie się energii fal).

Myślcie o atomie jako o czymś, co jest zatrzymane w czasie na niewiarygodnie krótki moment wtedy, gdy emitowany jest foton.  W tej krótkiej chwili atom istnieje w dziwnym kontekście spoza tego świata, który egzystuje równocześnie z czarnymi dziurami, z najdziwniejszymi ze wszystkich „kwantów”.  (W pewnym sensie, osobliwość czarnych dziur polega na tym, że są one czymś podobnym do malutkiej, pojedynczej cząsteczki z wielowymiarowymi sztuczkami schowanymi w  rękawie).

Kiedy spojrzymy na nasz atom w tej niewiarygodnie krótkiej chwili wraz czarną dziurą w niezbyt odległym tle (w niezbyt odległym dlatego, że ten moment jest tak bardzo krótki, że skutecznie zmniejsza on wszystkie odległości), atom ten posiada częściową formę falową, oraz wielokrotne połączenia z osobliwością czarnej dziury.

Czym jest „częściowa forma falowa”? Odpowiedź jest prosta.

Częściowa forma falowa jest falą, która częściowo cofa się w czasie.  Np. użyty przez fizyków model jest takim, który wysyła fale świetlną lub foton, który osiąga swoje przeznaczenie (przyszłe ciało doskonale czarne czyli pochłaniacz światła), następnie cofa się w czasie jako pół-fala i nakłada się ze sobą samą w punkcie wyjścia, powodując odrzut elektronu pierwotnie emitującego ten foton.  Innymi słowy elektron, który wyemitował foton doznaje odrzutu zupełnie tak, jak pistolet po wystrzeleniu kuli, lecz w przypadku elektronu, odrzut ten tak naprawdę spowodowany jest przez „pół-falę” powracającą z przyszłego pochłaniacza kwantów i nakładającą się z tym samym elektronem w przeszłości.

Dziwne prawda?

Zwycięzcy nagrody z dziedziny fizyki, fizycy Feynman i Wheeler (link tutaj) byli znani z teorii częściowych form falowych, którą po raz pierwszy zaproponowali w latach 1945-1949, mniej więcej w czasie gdy wydarzyła się katastrofa w Roswell.  Fala świetlna jest również uwarunkowana pierwotną osobliwością/osobliwościami z których wyłonił się cały Wszechświat i jest ona dodatkowo zdefiniowana przez pozornie pojedyncze odstępy czasowe, które określają każdą podróż jaką światło odbywa.

W jakiś sposób, światło wydaje się znać liczbę przedziałów (liczbę grzbietów fali) na jaką musi podzielić się, aby zostało zaabsorbowane przez atom.  Światło wykonuje podobne sztuczki, jakie mają miejsce w tym co nazywane jest Doświadczeniem Younga (link tutaj).  W alternatywnym podejściu do tego zagadnienia podaje się, że wsteczny strumień „pół-fali” może wcale nie cofać się w czasie, lecz po prostu zmieniać swoją orientację pod wpływem warunków głębszej przestrzeni (hiperprzestrzeni) w nową formę czasu.

*Jeśli cała ta dyskusja fizyczna wydaje się trudną, nie przejmuj się – wszystko to zostanie podsumowane krótko. Staje się to łatwiejsze w miarę zagłębiania się w tą książkę.   

Oto kolejna metafora wizualizująca elektrograwitację:

Wielokrotnie połączone częściowe formy falowe, które omawiane są w powyższej części książki, odnoszą się do szerszej palety kosmicznych wielkości.  

Naszymi oczyma postrzegamy fale światła (tak naprawdę nie same fale światła, lecz ogólną poświatę – mała ironia nawiązująca do tego, że jesteśmy dużymi, przeładowanymi wodą ciałami), lecz jeśli potrafilibyśmy postrzegać znacznie szybciej, widzielibyśmy częściowe formy falowe wyłaniające się znikąd w pustej przestrzeni i powodujące dziwne turbulencje fluktuacyjne w całej niewypełnionej przestrzeni otaczającej nas.  Byłyby to maluteńkie, drobne zjawiska z niezwykłymi właściwościami czarnej dziury w tle (i ze względu na fakt, że szybkie chwile są niesamowicie krótkie co powoduje, że odległości nie są ważne, czyli czym szybsza chwila tym mniejszym staje się Wszechświat).  

Teoria ta zgadza się z zasadą nieoznaczoności Heisenberga (link tutaj), która mówi o tym, że cząsteczki o wysokiej energii mogą pojawiać się znikąd w pustej przestrzeni, ponieważ „pożyczają” one zwiększone ilości energii z pustej przestrzeni, pod warunkiem, że znikają one o wiele szybciej (niż się pojawiają, przyp. tłum.).  

Michio Kaku opisuje w swojej książce „Parallel Worlds” (Światy Równoległe), że teoria względności ukazuje fakt, że w miarę osiągania prędkości światła wszystkie odległości zbiegają się do wartości równej zero.

Ze względu na hiper szybkie połączenia fluktuacji grawitycznych, przepływ ich z prędkością zbliżoną do prędkości światła sprawia, że odległości do czarnych dziur wydają się być równe zeru.  Dzieje się tak po części ze względu na bardzo elastyczny charakter Δt (lub „alternatywne t”, alternatywny czas – przyp. tłum., tak jak jedna z hiper zaawansowanych Istot Pozaziemskich to ujęła).  W rzeczywistości jeśli coś przemieszcza się z prędkością szybszą od prędkości światła, część odległości od punktu początkowego do punktu przeznaczenia wynosi mniej niż zero, zmienia się w negatywny stan przestrzeni wewnętrznej podczas gdy my znajdujemy się w hiperprzestrzeni.

Ujmując to w skrócie, nasz nowy model energii ujemnej dostarcza subtelne wyjaśnienie tego, jak w ogóle może istnieć pusta przestrzeń, a w pierwszej kolejności ironię negatywnego cyklu w hiperprzestrzeni.  Potencjalne fluktuacje hiper elastycznej energii pozornie pustej przestrzeni (i samo istnienie tej przestrzeni) są jedynie nieuchwytnym efektem cyklicznego zapadania się Wszechświata do swojego wnętrza na przestrzeni ogromnego okresu czasu.

Każdy łatwo może poczuć to wszystko bez robienia stopnia naukowego.  Oto kolejna metafora.  Negatywna energia i elektrograwitacja są wszystkim tym, co znajduje się w nas, lecz nigdy nie możemy tego dostrzec ponieważ nasza świadomość jest zdefiniowana w kategoriach dłuższego okresu czasu.  Gdybyśmy mogli postrzegać świat w kategoriach tych maluteńkich interwałów czasowych (wielokrotnych połączeń częściowych form falowych cykli negatywnej energii), w których rezonują czarne dziury i wszystkie jądra atomów, dosłownie czulibyśmy elektrograwitację tak samo, jak czuły ją osoby uprowadzone przez Przybyszów.

Można pomyśleć, że elektrograwitacja określa tylko jedyny punkt widzenia, a nie te dziwacznie odległe, wolno poruszające się „lżejsze” coś.

A gdybyśmy nie posiadali oczu, nie ujęlibyśmy wszystkiego tego co obecnie rozumiemy w  ramach kategorii określających prędkość światła.   Nasze miliardy komórek nerwowych z ich 133×1024  lub więcej atomami stopiłyby się ze sobą, a następnie uległy rozszczepieniu (lub działaniu zjawiska zwanego rezonansem), aby poczuć ten maluteńki interwał czasowy, który niemalże natychmiast łączy się na wskroś i wewnątrz rozmytej energii plazmy w naszych głowach, która również rezonuje daleko na zewnątrz.  Pamiętajmy o tym, że istnieją dowody na to, że zwierzęta używają tego procesu bez myślenia o nim.  Wychodzą one poza swoje ciała po prostu po to, aby przetrwać.

Oto zabawne ćwiczenie umysłowe, które pomoże nam lepiej poczuć intuicyjnie energię ujemną oraz elektrograwitację.

Zapomnijmy na dzień lub dwa o przedmiotach na naszych biurkach oraz o rzeczach z litej materii jak nasza ręka lub skała, oraz zapomnijmy o falach poruszających się w kierunku zewnętrznym.  Zamiast myśleć o tym, starajmy się myśleć o głębi przestrzeni wewnętrznej, miejscu gdzie odległości między jądrami atomów a elektronami są tak duże, jak odległości między Słońcem a jego stosunkowo małymi planetami.

Teraz, gdy myślimy w taki właśnie sposób, pamiętajmy o tym, że cały Wszechświat zbudowany jest w ten sposób: niezmierzone, pozornie puste przestrzenie pomiędzy atomami poprzecinane dziwnymi oscylacjami i zjawiskami rezonansu.  Czarne dziury mogą działać na tym malutkim mikro-poziomie gdzie określana jest grawitacja.

Jeszcze dziwniejsze jest to, że istnieje nawet jeszcze głębszy rodzaj wewnętrznej przestrzeni, który pełni ważną rolę w tym wszystkim, co widzimy wokół nas.  Niektórzy teoretycy uważają, że gdy Wszechświat dawno temu po raz pierwszy wyłonił się z dziwnie zakręconej czarnej dziury, która istniała jeszcze przed „Wielkim Wybuchem” (jakkolwiek jest nazywane to początkowe wydarzenie, które wywołało oddalanie się od siebie z pewną prędkością wszystkiego co istnieje), miało miejsce wydarzenie zwane „inflacją”.

Inflacja była bardzo dziwnym procesem.  Według modelu inflacji, w okresie mniejszym niż ułamek sekundy, cały Wszechświat ekspandował tak szybko i na takie odległości, że zarówno prędkość jak i odległości występujące tam wydają się trudne do pojęcia.  Dlaczego tak trudno je zrozumieć? Ponieważ w tym małym ułamku sekundy Wszechświat, z nieskończenie małej wewnętrznej przestrzeni powiększył się do rozmiarów około wielkości piłki do kosza.

Ponownie powtórzymy, jest to niezwykle głęboka przestrzeń wewnętrzna oraz ogromne wewnętrzne odległości, które w sposób czynny i częściowy odnoszą się do tego wszystkiego, co widzimy wokół nas.

Jeśli brzmi to dziwnie (jest to obecnie jedną z wiodących teorii), rozważmy to w następujący sposób: według teorii inflacji,  zanim inflacja wybiła się w przestrzeń – tak jak to określamy – wetknięta była ona wewnątrz lub schowana była za swoją oryginalną osobliwością (lub osobliwościami).

W jaki sposób mogłoby to zaistnieć?  To musiałoby rezonować w dziwny sposób pozbawiony wszelkiej lokalizacji, zupełnie tak jak tzw. „kosmologia kwantowa”,  czyli przypadkowo.  Jasnym jest fakt, że pusta przestrzeń jest bardziej złożona i enigmatyczna, niż ludzie kiedykolwiek myśleli na ten temat.  Aby uzupełnić cały obraz tego zagadnienia, naukowcy obecnie są przekonani, że pozornie „pusta” przestrzeń nie jest tak naprawdę pusta.  Zamiast tego, aż roi się tam od cząstek i fluktuacji negatywnej energii, która pojawia się i znika znacznie szybciej, niż jesteśmy w stanie ją zmierzyć.

Niemniej jednak, niektóre nieuchwytne, „wirtualne cząstki” cząstki tej negatywnej energii, tak jak są one nazywane, zostały obmierzone w laboratoriach fizycznych.

Ujmując to w skrócie, żyjemy we Wszechświecie, który został pierwotnie ustanowiony na zjawisku dynamiki „negatywnej energii” oraz obecnie głęboko polega na nim (czyli na  zjawisku ścisłych, odwrotnych zależności między wewnętrzną przestrzenią, a wytryskami tej energii na zewnątrz).  Nauka zajmująca się negatywną energią sugeruje ponadto to, że pomimo tego, że czarne dziury pochłaniają wszelkie światło, które do nich dociera, w rzeczywistości komunikują się się one ze sobą.

Osobliwości czarnych dziur oddziałują zarówno na grawitację jak i bariery czasowe.

Fizyk Mark Comings stwierdza, że model gęstości energii czarnej dziury przedstawiony przez Schwarzschilda (link tutaj) jest taki sam, jak dla protonu, co sugeruje, że proton może istnieć jako negatywna struktura czarnej dziury.  Comings zauważa również fakt, że fizyk John Wheeler oszacował ilość energii istniejącej w pozornie pustej na poziomie absolutnie niewyobrażalnym.

(Informacji tej nie mogę potwierdzić, gdyż jest to obecnie przedmiotem dalszych badań naukowców, jednakże wielkość Stałej Plancka sugeruje, że ta wartość wynosi 10113 Dżula w 1m3. przyp. tłum., link tutaj)

Ilość tej energii przekracza energię zawartą w całej materii i innych rodzajach energii w całym Wszechświecie, więc Comings sugeruje, że fluktuacje energii w pustej przestrzeni mogą odnosić się do mnogich Wszechświatów lub wielokrotnych cykli naszego Wszechświata.

Tymczasem w czarnych dziurach odległości pomiędzy atomami w poprzednio występującej strukturze jest równa prawie zeru, które pomimo tego, że są niezwykle małe sugerują alternatywny wymiar lub destrukcyjną ingerencję.  W tym nowym Wszechświecie „negatywnej energii”, czarne dziury mogłyby działać zupełnie tak jak tunel czasoprzestrzenny, jeśli zbliżamy się do nich z prędkością większą niż prędkość światła (bylibyśmy wtedy złożeni z dziwnie rozmieszczonych częściowych form falowych, a nie z widzialnych fal światła, ponieważ poruszalibyśmy się z diabelsko dużą prędkością).

Oczywiście wiemy, że czarne dziury zachowują się zupełnie tak, jak część ogólnej całości oraz to, że naprawdę nimi są.  Gdy „patrzymy” na nie tylko z  malutkiego poziomu kwantowego tak, jak w ćwiczeniu myślowym naszej „wewnętrznej przestrzeni”, nabiorą one prawdopodobnie większego sensu.

Spróbujcie więc, proszę, myśleć tylko w kategoriach dziwnych zjawisk fizycznych, przez kilka dni, a nie w znanych wyrażeniach relatywnie wielkich fal świetlnych oraz innych konkretów.  Pomoże nam zauważenie tego, jak nasza stara ideologia postrzeganych lokalnie zmysłami konkretów i krótkiego 78-letniego życia nie jest ani ogromna, ani ostateczna tak jak kiedyś wydawało się.

*W jednej z alternatywnych teorii innej niż teoria inflacji, Wszechświat nie wyłoniłby się z malutkiej osobliwości, lecz miałby początek z rozmytych, wielorakich osobliwości otoczenia (czarnych dziur), które rezonowałyby ze sobą przez szybsze od prędkości światła zjawiska fizyczne. Gdyby więc zaistniał proces nagłej inflacji, mógłby on  ogólnie wyłonić się z wielu lokalizacji.

Lub inaczej, jak Stanford teoretyk Andre Lindego postuluje twierdząc, że inflacja w mikroskali może ciągle zachodzić aż do dnia dzisiejszego.

Jeśli jest to prawdą, można przypuszczać, że Wszechświat nieustannie ulega cyklom wewnątrz pewnego Metawszechświata (definicja tutaj) , który może regenerować się wraz z upływem czasu. W rzeczy samej, każda porcja energii, każdy ruch kwantów atomowych może zachodzić dzięki pewnego rodzajowi inflacji, która jest rozmazana i współdzielona przez wszystkie cząstki elementarne.  Innymi słowy, kontynuacja procesu inflacji ległaby u podstawy całej energii jaka istnieje we Wszechświecie i pozwoliłaby czarnym i białym dziurom rezonować w sposób, który łączy ogromną skalę zjawisk kosmicznych z małą skalą na poziomach kwantów (podobnie jak kosmologia kwantowa).

Naukowcy ostatnio skłaniają się w kierunku modelu Beardena przedstawiającego teorię destrukcyjnej ingerencji.

W zwycięskich eksperymentach laureatów Nagrody Nobla nad Kondensatem Bosego-Einsteina, naukowcy skupili oraz spowodowali zniesienie się laserowych fal świetlnych, aby ochłodzić fotony i inne cząstki do temperatury powyżej miliardowych części zera absolutnego (temperatura zera absolutnego jest równa -273,15°C, przyp. tłum.) i wtedy atomy wykonały dziwną sztuczkę.

Straciły one swoją odrębną tożsamość i połączyły się w jeden superatom.  W styczniu 2004 roku, naukowcy z Narodowego Instytutu Standardów w Boulder w Kolorado ogłosili, że to samo udało im się zrobić z fermionami (link tutaj), które normalnie są atomami (w tym przypadku atomami potasu) zawierającymi protony i neutrony.

Ponadto, poprzez skupienie i znoszenie się fal świetlnych badacze wyprodukowali „ciemne stany fali świetlnej” (z ang. „dark states”), które powodują zatrzymanie się (zamrożenie) fali świetlnej nawet wtedy, gdy jedna z wiązek światła jest wyłączona!

Gdy światło i czas ulegają znacznemu spowolnieniu brzmi to jak Δt, nieprawdaż?

Badacze tych zjawisk mogą dostarczyć wyjaśnienia na to, co jest obecnie znane pod pojęciem „ciemnej materii” (link tutaj) oraz „ciemnej energii” (link tutaj), o których kosmologowie mówią, że zajmują 95% całego Wszechświata.  W ten sposób naukowcy zauważają, że Bearden jest na tropie czegoś dotyczącego skupiania oraz znoszenia się fal świetlnych.

Superkomputery wytworzone z super-zimnych, skondensowanych atomów mogą wkrótce zrewolucjonizować zagęszczenie informacji w nich oraz ich sprawność.  Ponadto, ostatnio naukowcy szczepili ze sobą atomy złota przy prędkości zbliżonej do prędkości światła i ekstremalnie wysokiej temperaturze około 1 tryliona stopni Celsjusza (w krajach anglojęzycznych 1 trylion = 1012 = 1 000 000 000 000, przyp. tłum.), co spowodowało wykonanie przez jądra atomów dziwnej sztuczki.  Stopiły się one ze sobą w coś podobnego do pewnego rodzaju papki, czyli plazmy w której protony, neutrony (oraz kwarki i gluony wewnątrz tych cząstek) utraciły swoją odrębną tożsamość i stopiły się w tajemniczą, nową formę materii.

Fakt ten może być łatwo powiązany z niszczącą ingerencją fal o wysokiej energii, czyli pewnego rodzaju rezonansem skierowanym do wewnątrz.  Jeszcze nowsze eksperymenty wykazały, że wszelkie zmiany zachodzące w plazmie informują siebie wzajemnie o tym niemalże natychmiastowo!

Pamiętajcie, że Bearden stwierdza fakt, że podczas skupienia się i znoszenia się elektrograwitacji, wyłania się ona z powrotem jako fala świetlna.  Oczywiście Bearden jest człowiekiem.  Istoty Pozaziemskie o zaawansowanym poziomie wiedzy są świadome wszelkich kategorii skupiających się i znoszących się wzajemnie elektrograwitacji.  Tylko wyobraźmy sobie w jaki sposób takie poruszanie się w przestrzeni wpływałoby na nasze poczucie czasu i czegoś więcej.

Fizycy kwantowi od dziesięcioleci wykazywali, że każdy obserwator poprzez akt obserwowania danego zjawiska ma wpływ na to zjawisko na poziomie kwantów.  Pomimo tego, że jest on niewielki, łatwiej będzie nam sobie wyobrazić ten efekt jeśli będziemy myśleli o tym w kategoriach elektrograwitacji.  Poprzez logiczne rozszerzenie tej reguły, możemy założyć, że anonimowość telewidza 20-go wieku oglądającego TV, oraz jego/jej iluzję pozostawania na zewnątrz podczas jakiekolwiek obserwacji (lub cierpienia ludzkiego) nie jest już dłużej słuszna.  Nie ma to żadnego uzasadnienia naukowego.

Nie oznacza to, że nie możemy wykonywać doświadczenia bez dołączenia się do próbówki doświadczalnej.  To po prostu oznacza, że część ogólnej podstawy jest zarówno wewnątrz tej próbówki jak i częściowo jest ona ponownie definiowana przez proces obserwacji. Istnieje jednak  tutaj jeszcze głębszy rezonans.

Kategorie przez które obserwator obserwuje dane zjawisko oraz sposób, w który obserwacja jest zdefiniowana może być porównana do Twierdzenia Gödla o niezupełności (link tutaj):

Głębia i zakres jakiekolwiek obserwacji jest ograniczona przez kategorie w jakich obserwator postrzega dane zjawisko oraz przez strukturę w jakich on/ona mierzy i definiuje je.  Np. w relatywistycznym modelu musimy patrzeć na relatywistyczne powiązania/rozwiązania, a w modelu kwantowym (oraz modelu energii ujemnej), musimy zwracać uwagę na powiązania/rozwiązania na poziomie kwantów oraz na negatywne cykle tych kwantów.  

Model Metawszechświata rozpatruje powiązania/rozwiązania na tym samym poziomie.  W końcu, najlepszy model łączy wszystkie powyższe i wymiaruje je oraz definiuje jego wielorakie cykle odpowiednio do każdego z pod-modeli.

Uwaga Autora: Fakt, że mamy wpływ na każdy akt obserwacji również implikuje to, że długo terminowe rozwiązania dla Ziemskich problemów są opóźniane przez usunięcie ekonomicznie niekorzystnych rozwiązań ze świadomości publicznej oraz politycznego zaangażowania, np. wyniszczanie długoterminowych wspólnych zasobów naturalnych na rzecz krótkoterminowego zaspokajania potrzeb elit.  

Innymi słowy lump, który uważa że może po prostu przyssać się do anonimowych inwestycji niezależnie od ich ekologicznych następstw, nie może ukryć się od końcowych konsekwencji.  Dynamika ujemnej energii zapętla wszystkiego typu czyny z powrotem do tego, który je popełnia, a czasami wydarza się to niemalże natychmiastowo.  Ci którzy myślą w inny sposób, najwyraźniej cierpią na zawężony typ świadomości.

Istoty Pozaziemskie sugerowały kilkakrotnie niektóre przypadki frustracji swoich własnych rządów.  Jak więc ten nowy paradygmat wpływa na mnie? Każda myśl w moim umyśle jest pewnego rodzaju procesem obserwacji mojej własnej przeszłości oraz różnorodnych zjawisk większego rodzaju.

Jeszcze dziwniejszym jest fakt, że osobliwość kwantów i skondensowanych stanów fizycznych (takich jak elektrograwitacja) sugeruje, że należy zadać pytanie co jest ważniejsze:

obserwacja naturalnego porządku Wszechświata wykonywana przez jakąś Istotę, czy obserwacja przez ogromny Wszechświat (jako świadomej Istoty – przyp. tłum.) osobistego porządku myśli danych osobników na samym początku?  Które kategorie są ważniejsze?

Jeśli nadal nie łapiesz fizyki tego zagadnienia…

Jeżeli powyższy żargon fizyczny wydaje się dla was zagmatwany, nie martw się … Po prostu zapamiętaj:

Istoty Pozaziemskie widzą Wszechświat jako coś, będącego elastycznym w najdziwniejszy sposób, aż do najbardziej osobliwych głębi na poziomie atomowym.  Ta sama elastyczność może być połączona z elektrograwitacją, czyli pewnego rodzaju sztuczną grawitacją, która dosłownie wpływa na upływ czasu.  

Pozwala to na podróże z prędkością większą od prędkości światła oraz na zgłębianie nowych wymiarów w fizyce. Jeśli to co twierdzą Istoty Pozaziemskie jest prawdą to „negatywne cykle” wewnętrznej przestrzeni umożliwiają najdziwniejsze, nowe połączenia poprzez znany nam Wszechświat. Inne wymiary mogą istnieć wewnątrz naszych głów (lub nasze głowy mogą zawierać się w innym wymiarze) w sposób, który ludzkość kiedyś uważała za niemożliwy.  

Aby nadać temu pewną perspektywę, przywołuję cytat z książki „Ewolucja równoczesna” (tytuł oryginału „Coevolution”) niezwykle bystrego nowozelandzkiego autora, który został uprowadzony w stanie pełnej świadomości na dziesięciodniową podróż do Przystani, na pewnej odległej planecie zamieszkałej przez istoty o wysokości od 3 do 3,5 stóp (jedna stopa odpowiada długości 30,48 cm – przyp. tłum.) z wielkimi głowami, ogromnymi ciemnymi oczami oraz pomarszczoną skórą pod brodą.  

W cytacie przytoczonym poniżej, kobieta z Przystani Istot Pozaziemskich wyjaśnia ich fizykę autorowi, Alecowi Newaldowi:

„Wystarczy powiedzieć to, że wasz wygląd oraz wygląd wszystkiego co jesteście w stanie zobaczyć w materii jest rozdzielone na dwa cykle.

Cykl ujemny lub alternatywny do tego, o którym wam wiadomo jest  na Ziemi nieznany, poza kilkoma osobami, z których większość pracuje dla formacji wojskowych.  Ten ujemny cykl może pokonać wszystkie prawa fizyki te, które rozumiecie i to obejmuje też podróże w czasie…

Dotyczy to również cyklu atomu, czyli tej części, która wciąż jest mało rozumiana przez ludzi lub, powinnam powiedzieć, nie jest jeszcze w pełni przez nich zrozumiana.  Gdy będzie to w pełni pojęte, cały nowy wymiar lub wymiary otworzą się dla was, co oznacza, że w krótkiej chwili pomiędzy jednym a drugim pulsem atomu ujrzycie leżący świat w innych światach.  Są to tak naprawdę równoległe wymiary do waszego, przynajmniej do tego, w którym większość z was obecnie żyje.

Te wymiary są tak blisko waszego „teraz”, że możecie prześlizgiwać się do ich wnętrza oraz wychodzić z nich bez żadnej wiedzy, że właśnie tego dokonaliście…

Jesteście bardzo blisko do ogromnego skoku wymiarowego takiego, którego nigdy wcześniej nie doświadczyliście… Widzicie, nie zawsze jesteście tam, gdzie myślicie, że jesteście…

Nasi przodkowie z Przystani chcieli dokonać zmiany z tego co obecnie rozumiecie jako trójwymiarową projekcję stworzoną z litej materii do czwartego lub następnego wyższego wymiaru.  Następna rzeczywistość jest w rzeczywistości trochę inna od waszej obecnej lecz jest bardziej miękką, powietrzną płaszczyzną gdzie obiekty mogą łatwiej mieszać się.

Nie ma tam zbyt wiele z tych twardych granic definiujących dane obiekty z waszego teraźniejszego świata, szczególnie jeśli chodzi o formę waszego ciała.  Również czas jest bardziej elastyczny w tym królestwie.” 

(cytat z książki „Coevolution”, strona 20-22, 42-43, 56. Nexus Press)

Autor: George LoBuono (pisarz i badacz Uniwersytetu Kalifornijskiego – UC Davis)

Strona źródłowa: (http://www.bibliotecapleyades.net/vida_alien/vidaalien_alienmind.htm)

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

Reklamy