KU: Hybrydy Ludzkie i Tajne Bazy Podmorskie

Sezon 9, Odcinek 9

Data publikacji: 24 stycznia 2018

DW: David Wilcock

ES: Emery Smith

DW: Witam ponownie w programie Kosmiczne Ujawnienie. Nazywam się David Wilcock, jestem gospodarzem programu i goszczę w studiu Emery Smith’a.

Omawialiśmy koncept tworzenia przez nasz rząd różnych hybryd ludzkich w procesie eksperymentów genetycznych co wcale cię nie zdziwiło nawet na samym początku gdy zacząłeś spędzać czas w bazach Sandia czy Los Alamos.

Odnoszę wrażenie, że coś tutaj brakuje. Jak wiele informacji uzyskałeś na temat genetycznych hybrydyzacji zanim zacząłeś pracować w tej specyficznej pracy, gdzie kazano ci badać próbki podobne do kostek łososia?

ES: Tak naprawdę to nie udzielono mi żadnych informacji. Znajdowałem się wtedy na bardzo niskiej pozycji. Dopiero dwa lata później, ze względu na wykonywane przeze mnie sekcje zwłok, zaczęto mnie na ten temat instruować ale to tylko dlatego, że wiele z tych istot było połączonych ze swoim statkiem macierzystym.

Gdy mnie wciągnięto w te sprawy to musiałem także otrzeć się o hybrydyzacje gdyż to właśnie wtedy powiedziano mi, że jedna z tych próbek pobrana była z hybrydy (człowieka i istoty pozaziemskiej, przyp. tłum.). Tak dowiedziałem się, że przeprowadzamy programy hybrydyzacji. Wcale tego nie ukrywano przede mną ani podczas pracy w programie ani podczas rozmów instruktażowych …

DW: Łał!

ES: … a były one prowadzone grupowo, czyli wystawiano mnie na tego typu informacje.

DW: Jak wyglądała ta próbka? Czym była ta hybryda? Jaki miał kształt?

ES: Wyglądała podobnie do tygrysa – krzyżówka człowieka i tygrysa.

DW: Naprawdę?

ES: Tak. Miała posturę typową dla człowieka ale skóra porośnięta była futrem. Mierzyła sobie około 160 cm w pozycji stojącej.

Była ona mocno uszkodzona. Nie wyglądała tak jakbyś tego oczekiwał w oparciu o filmy czy inne informacje z perfekcyjnie rozstawionymi oczami czy symetrycznie umieszczonym nosem. Była ona straszliwie zdeformowana.

Nie mogę stwierdzić … jakiego DNA użyto do jej stworzenia. Mogę tylko opisać jak ona wyglądała. Rozumiesz co chcę przez to powiedzieć?

Posiadała ona cechy charakterystyczne dla kota, w szczególności podobne do tygrysa i miała bardzo duże, zielone oczy. Ponadto miała wąsy, jej ciało było małe i bardzo wątłe i miała futro.

DW: No wiesz, widzimy przypadki gdzie ludzie starają się krzyżować lwa z tygrysem oraz inne takie rzeczy. Pamiętam, że rzuciło mi się w oczy to, że w niektórych przypadkach te zwierzęta wyglądały jak kalekie. Miały dziwne deformacje pyska …

ES: Tak, zgada się. Też o tym słyszałem.

DW: … i inne tego typu rzeczy.

ES: Zgadza się.

DW: Czy myślisz, że była to nieudana próba coś jakby prototyp tej istoty?

ES: Dokładnie tak. Wydaje mi się, że był to całkowicie nieudany prototyp danej istoty. Nie przychodzi mi do głowy nic jakim innym celom taka istota mogłaby służyć.

Myślę, że próbowali tam robić to … co robili już od wielu lat zanim jeszcze do nich dołączyłem. Mówię to w oparciu o projekty, które pokazano mi kilka lat później. Próbowano tam krzyżować różne rodzaje DNA z genami ludzkimi takie jak: rośliny, ssaki naziemne czy morskie.

DW: Jak sądzisz w jakim celu tworzono hybrydę człowieka i tygrysa? Wiem, że będziemy tutaj tylko spekulować.

ES: No cóż, jeśli chodzi o moje zdanie to spekulowałbym, że przeznaczenie takiej istoty byłoby czysto bojowe na potrzeby wojska w programie super-żołnierzy. Zupełnie tak jak to miało miejsce dawniej … w Starożytnym Rzymie gdzie trzymano całą armię mastiffów.

Znaleziono ich masowe groby liczące setki sztuk na wielkich polach bitewnych. Biegły one przy jeździe i skakały na wrogą piechotę a konne wojsko dźgało włóczniami przewróconych. Były one używane do powalania ludzi.

Prawdopodobnie do takich celów miano by ich używać – być może w jakiejś przyszłej wojnie, w której wypuszczono by jakieś obłąkane hybrydy wyszkolone na maszyny do zabijania zamiast używać czynnika ludzkiego?

DW: Rozumiem.

ES: … Być może dopiero później wypuszczano by żołnierzy (by dokończyli robotę). Zdaję sobie sprawę, że w przyszłości działania wojenne toczyłyby się w oparciu o drony i klony a cała wojna byłaby prowadzona z sali komputerowej.

DW: Zadałem ci już wcześniej to pytanie, ale ciągle chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Wspomniałeś o tym, że klony mogą mieć załadowaną fałszywą pamięć do ich umysłu …

ES: Tak.

DW: … tak, by dana tożsamość wierzyła w to, że żyła przez wiele lat (zanim została powołana do życia)?

ES: Tak. Mają tam sposoby na zaprogramowanie takiego mózgu gdyż mózg klona, nie należy tak naprawdę do niego. Posiada on pewne modyfikacje i używa bardzo małych czujników i … jak to powiedzieć … okablowania.

DW: Implantów.

ES: Tak, implantów, które stymulują do działania pewne ośrodki mózgowe.

DW: Dobrze.

ES: Można tam załadować takie informacje, które pozwolą ci wierzyć, że jesteś np. Marilyn Monroe, Davidem Wilcockiem albo kimkolwiek innym i doświadczyłeś jakichś tam rzeczy przez ostatnie 25 lat swojego życia. Pewnego dnia budzisz się, idziesz do pracy i ktoś cię zgarnia i po prostu wszystkie te informacje są dla ciebie dostępne.

DW: Czy jest możliwe, by przechowywać pamięć oraz osobowość ludzką na twardym dysku w formie danych?

ES: Nie widziałem czegoś takiego. Ludzie bardzo często zadają mi to pytanie gdyż jest to wątek w filmie “Avatar” – chodzi mi o transfer świadomości ludzkiej.

DW: Jasne.

ES: Ja osobiście nie spotkałem się z czymś takim, gdyż (wedle mojego zrozumienia) musiałbyś posiadać DNA danej osoby. Wszystko co wiem na ten temat to fakt, że jeśli chcesz coś takiego zrobić to musisz mieć DNA tej osoby gdyż to właśnie tam jest ZAWARTE DOSŁOWNIE WSZYSTKO co jest we Wszechświecie co obejmuje również specyficzny prototyp tego kim jesteś i całą świadomość oraz wszystkie twoje doświadczenia (życiowe).

Jestem przekonany, że do dzisiaj najprawdopodobniej wypracowano metody przechowywania naszego DNA przez bardzo długi okres czasu bez uszkodzenia tej jego części, która jest odpowiedzialna za zaimplementowaną pamięć świadomości.

DW: Jeden z moich informatorów donosił mi o pracy, którą wykonywał na terenie Area 51, pomimo tego, że nie powiedział tego otwarcie. Faktycznie to powiedział baza “S4”, co jest inną nazwą na Area 51.

Powiedział mi o tym, że mieli tam psa pustynnego, który pojawił się tam i zaczął wykazywać się swoim własnym charakterem oraz pokazywać pewne sztuczki, których go nauczono. Pies ten zdechł, a ponieważ bardzo go tam lubiano to sklonowano go.

Wtedy odkryto fakt, że każdy klon tego psa posiadał dodatkowe doświadczenia swojego poprzednika. Wyglądało to, jakby … wyciągnięto z tego wniosek o tym, że DNA było po prostu fizycznym adresem energetycznej świadomości, która zastępuje poprzednie DNA. Co o tym sądzisz?

ES: Tak, całkowicie się z tym zgadzam. DNA jest po prostu trójwymiarową interpretacją energii, która jest tobą. Wierzę w to, że wszystko jest tam zawarte jak i również ciało świetliste.

Nazywamy to DNA bo tak nauczyła nas nasza nauka lecz naprawdę jest to pole, w którym molekuły lub jakkolwiek nazywasz te cząstki – zgodnie z twoim system wierzeń, czy jest to czworościan czy coś innego …

DW: Zgadza się.

ES: Tak, zgadzam się z tym, że jest to nasz aspekt energetyczny.

DW: Odnosił się on do DNA jak to kamertonu …

ES: To się zgadza.

DW: … który jest energetycznym aspektem indywidualnej osoby.

ES: Zgadza się. Jest to takie radio (odbierające wibracje), tak jakby urządzenie.

DW: W jaki sposób odnosi się to zaprogramowanej pamięci? W jakiś sposób więc można dać ci pamięć odnośnie doświadczeń, których tak naprawdę nie przeżyłeś? Czy może sprawiają oni, że sklonowana osoba myśli, że jest sobą i sama uzyskuje dostęp do osobistej bazy danych zawierającej pamięć?

ES: Tak … nie brałem udziału w tym szczególnym programie jednak wiem, że mają tam coś takiego co działa dokładnie tak jak to opisałeś. W jakiś sposób przenoszą do danego DNA energię drgań.

Gdy mówimy o polu morfogenów, czyli każdy jest wszędzie i wszystko jest wszystkim innym. Ta energia w jakiś sposób … (przenika wszystko, przyp. tłum.). Wiesz, wszystko opiera się o wierzenia … jeśli mam ciągoty, by być tobą i wierzę, że jestem tobą to naprawdę jestem tobą gdyż wszyscy jesteśmy wszędzie (ze sobą połączeni).

Wydaje mi się, że znaleziono tam jakiś sposób na zmianę pamięci tego kim byłeś wewnątrz DNA przy pomocy tego o czym mówisz: drgań tego pola.

Są to jednak tylko moje spekulacje.

DW: Słyszałem pewne rzeczy od mojego informatora Jacoba pochodzącego z Tajnego Programu Kosmicznego, który jest bardzo mocno zaangażowany w działania na wielu różnych poziomach i który twierdzi, że odwiedził ponad 2 tys. różnych miejsc poza naszą planetą przez portale (Sieci Kosmicznych). Jest on (dla mnie) bardzo wiarygodny.

W pewnym momencie naszej rozmowy powiedział mi, że pewne jednostki z naszych “elit” … mają dostęp do urządzenia, które ściąga twoją osobowość i świadomość i przenosi do młodszej wersji ciebie …

ES: Zgadza się.

DW: … z jednego ciała do innego, które staje się twoim głównym naczyniem biologicznym. Czy słyszałeś o czymś takim?

ES: Nie znam akurat tego przypadku, ale widziałem jak robili to z innymi istotami.

DW: Naprawdę?

ES: Tak. Zakładam ze 100% pewnością, na podstawie instruktaży przez które przeszedłem, że potrafią to zrobić przez przetransferowanie świadomości w oparciu o to, co ty nazywasz ściąganiem osobowości z osobistego pola energetycznego. Nie mam co do tego wątpliwości i wierzę, że to jest prawda choć tego osobiście nie widziałem.

DW: Jaki jest powód dla którego sklonowane jednostki mają tak krótkie życie?

ES: Myślę, że za każdym razem gdy powielasz jakieś komórki … następują pewne problemy tak jak ma to miejsce w czasie obecnym z tkankami łodygi. Gdy kopiujesz je to kilka z komórek zawsze zostaje uszkodzonych.

Czym częściej powtarzasz ten proces tym więcej komórek ulega mutacji i tym więcej problemów się pojawia. Czasami mutują one nie w to co chcesz.

Musi być jakiś mechanizm w tym polu morfogenów, który pozwala tylko (na pewną ilość kopii) … lub być może to my jeszcze nie udoskonaliliśmy tego procesu. Wiem na pewno, że jest on tam doprowadzany do perfekcji.

Wierzę, że to o czym mówisz ma związek z tym polem. Być może nie powinniśmy tego robić … gdyż za każdym razem powstaje coraz mniej zdrowy klon … przynajmniej w ten sposób w jaki to się odbywa obecnie.

DW: Gdy przypomnimy sobie wiekowego informatora Billa Uhouse to wygląda na to, że Klika (Cabal) – kimkolwiek ona jest – wymyśliła przez niego scenariusz prezentujący Istoty Szare jako nas z przyszłości, których populacja gwałtownie się zmniejszyła po jakimś kataklizmie i którzy zmuszeni zostali do klonowania siebie. Po wielokrotnym kopiowaniu siebie ich klony zaczęły ulegać uszkodzeniu i co zabawne obecnie dokonują oni neuropatycznego wspierania swoich genów (diabetic neuropathy).

Jest to neuropatia pochodząca z klonowania i obecnie przybywają do naszego czasu, by dokonywać porwań ludzkich w celu ratowania swoich genetycznych zasobów.

Jak sądzisz w jakim celu stworzono taką narrację, jeśli nie jest ona prawdziwa? Co jest jej celem?

ES: Nie mogę się wypowiadać na ten temat gdyż nie znam całej tej historii.

DW: Rozumiem.

ES: Mogę ci tylko powiedzieć, że jeśli są to prawdziwe Istoty Pozaziemskie i klonują siebie to bardzo prawdopodobne, że doprowadziły swoje próbki do perfekcyjnego stanu. Najprawdopodobniej odkryły już w jaki sposób niwelować te wszystkie mutacje ze 100% skutecznością.

Jeśli jednak nie pochodzą oni z prawdziwych próbek genetycznych i są zbiegłymi hybrydami, które stworzyły swój własny odłam cywilizacyjny …

DW: Acha!

ES: … gdyż doszły do tak wysokiego poziomu intelektualnego, że pragną teraz przejąć Ziemię lub coś w tym stylu to jest również taka możliwość, że ponoszą porażkę.

DW: Gdy cofniemy się ponownie do klasycznych doniesień ze społeczności ufologicznej to zauważymy tam ludzi donoszących o istotach, które nazywane są “nowo-narodzonymi”. Powstają one w wyniku wzrastania płodu bez naturalnego ciśnienia wywieranego przez macicę co powoduje znacznie zwiększenie objętości płodu, skutkujące utrzymywaniem się przez całe życie proporcji ciała charakterystycznego dla okresu noworodka. Właśnie tak wyglądają Istoty Szare.

ES: Tak, istnieje taka możliwość. Z pewnością bardzo wiele Istot Pozaziemskich posiada w sobie DNA ludzkie i vice versa. Jestem o tym całkowicie przekonany, gdyż jest to robione przez cały czas.

DW: Czy spotkałeś się z jakimiś innymi hybrydami podobnymi do człowieka-tygrysa co do których przekazano ci bezpośrednie informacje lub pozwolono badać ich próbki biologiczne?

ES: Poza tamtą istotą była jeszcze jedna wersja hybrydy człowieka-manata.

DW: Naprawdę?

ES: Tak, był to fenotyp manata, morsa lub foki i miał on bardzo dziwny wygląd. Istota ta pozbawiona była jakichkolwiek proporcji i była martwa gdy ją zobaczyłem. Wierzę w to, że był to projekt w którym mieszano DNA ssaków z ludzkim.

Nie wiem jaki był cel powstania tej istoty, jednak wyglądała ona jak manat o posturze wyprostowanej, który wyposażony był w kończyny dolne i górne.

DW: No dobrze, pozostańmy jeszcze przez chwilę przy tym temacie. Czy znane ci są jakieś bazy, które nasz rząd lub grupy Kliki (Cabal) mogą posiadać pod dnem oceanów?

ES: Tak.

DW: Jakby to miało działać? W jaki sposób zgodnie z twoją wiedzą można wybudować bazy na dnie oceanu?

ES: No cóż, bazy które tam już były wyglądały na miliony lat i były w stanie funkcjonalnym. Znajdowano je w różnych częściach (Ziemi) na różnych obszarach topograficznych dna oceanicznego.

Większość z nich nie była placówkami zamkniętymi jak w bańce powietrza tylko znajdowały się pod skorupą ziemską tworzącą dno oceanu.

DW: Rozumiem.

ES: To tak się tam wwiercają i budują ją od spodu do góry. Nie osiadają tam przechodząc z góry na dno oceanu z flotą pojazdów z napędem na cztery koła i jakimiś metalowymi częściami. Proces budowania laboratorium podmorskiego jest bardzo złożony i wymaga bardzo zaawansowanej technologii. Podmorskie laboratoria istnieją i działają już na całym świecie.

DW: Czy tak to się nazywa: podmorskie laboratorium?

ES: Tak i są one porozrzucane po całym świecie.

DW: Rozumiem.

ES: Są one bardzo małe. To znaczy na dnie oceanu widzisz tylko malutką część całej placówki a dopiero pod dnem znajduje się baza właściwa.

DW: Acha!

ES: Jest ona usytuowana pod skorupą skał i kamieni tworzącą dno akwenu.

DW: Czyli odbywa się to w ten sposób, że najpierw dostaje się pod dno oceanu a następnie porusza się z budową w górę co zapobiega erozji i jakimś kataklizmom?

ES: Wydaje mi się, że jest to prawdopodobnie najbezpieczniejszy sposób budowania bez narażanie się na odkrycie przez innych.

DW: Acha, rozumiem.

ES: Wiesz o co chodzi – jest to ściśle tajna rzecz. Po tym co się stało w Taos Hums (doniesienia ludzi w Nowym Meksyku o dziwnych, niskich , dudniących dźwiękach wydobywających się spod ziemi, przyp. tłum.) obawiano się, że ludzie połapią się, że wierci się tam jakieś tunele. Obecnie jednak używa się innych technik budowlanych.

Oczywiście, że używa się tam ogromnych tuneli lawy i topi się skały i nie używa się już starodawnych urządzeń wiertniczych. Gdy widzisz te wiertła, które mają średnicę 45,7m to są one praktycznie przestarzałe.

DW: Niektórzy sceptycy mogą argumentować, że ledwie rozwinęliśmy zdolności  techniczne by spuścić tak nisko pojedynczą łódź podwodną. Ciśnienie słupa wody zmiażdży każde urządzenie, które tam wyślemy.

W jaki sposób radzono tam sobie z ograniczeniami powodowanymi tak ogromnym ciśnieniem?

ES: Och nie. Nie używa się tam żadnych łodzi podwodnych. Używają tam swoich własnych Odtworzonych Pojazdów Pozaziemskich. Tworzy się tam unikatową grawitację i dlatego też nic nikomu nie grozi ze strony ciśnienia.

To właśnie dlatego można latać w Przestrzeń Kosmiczną i z tej przyczyny można zobaczyć UFO, które zanurzają się pod wodę i schodzą na duże głębokości. Tworzą one sobie swoje własne środowisko wraz z grawitacją. Przy użyciu tych pojazdów jest znacznie łatwiej transportować ludzi i sprzęt.

Jednak zawsze jest bezpośrednie połączenie do tych tuneli i o to właśnie chodzi. Istnieje bardzo wiele tuneli podziemnych biegnących wokół całej kuli ziemskiej.

DW: Czyli jeśli chodzi o ciśnienie … wytworzona grawitacja wytwarza wystarczającą siłę, która przeciwdziała ciśnieniu słupa wody oceanicznej?

ES: Oczywiście, że tak. Potrafią one nawet zmienić swój rozmiar poprzez manipulowanie wymiarami.

DW: Jak to działa?

ES: No wiesz, dematerializują się ale ciągle przebywasz w tej częstotliwości przesunięty tylko o bardzo malutką fazę tak, byś nie wpadł w prawa fizyczne tej planety.

DW: Hmm (zastanawia się).

ES: Działa to tak samo na każdej innej planecie. To właśnie sprawia, że mogą się udać gdziekolwiek chcą. Mogą nawet przelecieć przez Ziemię (jakby była niematerialna).

Lecę prosto w drzewo statkiem kosmicznym ponieważ właśnie tam się chcę dostać. W chwili gdy się do niego zbliżam mój pojazd latający zmienia rozmiar na poziomie międzywymiarowym – może się skurczyć lub zmienić swoje drgania o niewielką część tak, by jego struktura mogła przelecieć przez nie. Tak się to odbywa.

DW: Czy uważasz, że ludzie-manaty byli wyhodowani po to, by wykonywali jakieś prace w oceanie?

ES: Nie, nie sądzę. Wydaje mi się, że był to po prostu jakiś eksperyment naukowy, który całkowicie się nie udał. Myślę, że szukano tam innych inteligentnych ssaków lecz wcześniej zaczęto z jeszcze innymi. Nie znam powodu dla którego wybrano właśnie tego ssaka, nie mógłbym tutaj nawet spekulować.

Ja przekazałem ci tylko jak on wyglądał ale nie wiem czy naprawdę był to DNA manata. Jest to tylko moja hipoteza ze względu na jego wygląd fizyczny: charakterystyka twarzy czy skóra. Było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Dodam tutaj, że istnieją również Istoty Pozaziemskie podobne do delfinów-ludzi, które wyewoluowały niezależnie od nas. Wróciły tutaj i rzuciły swoją delfinią linię rodową do oceanów.

DW: Dla mnie jest to bardzo ciekawe, że w bardzo wczesnej erze podróży morskich ludzie twierdzili, że widzieli istoty morskie (hybrydy) o ludzkiej sylwetce.

Natychmiastowo zostało to przekreślone podważając to pijaństwem żeglarzy …

ES: Jasne.

DW: … lub mówiąc: “Och, widziałeś po prostu manata”.

ES: Zgadza się.

DW: Jednak możemy zobaczyć ilustracje stworzone przez ludzi, którzy widzieli te istoty z okrętów. Można tam wyróżnić istoty, które mają wyraźne rysy twarzy człowieka lecz zarazem płetwy wychodzące z ramion i z nóg, które są łuskowate.

ES: Zgadza się.

DW: Czy uważasz, że zanim rozpoczęliśmy erę intensywnych badań oceanicznych to Istoty Pozaziemskie miały większą swobodę przebywania w naszych oceanach bez naruszania prawa naszej wolnej woli?

ES: Tak, tak. Wierzę w to, że tysiące lat temu żyła w oceanach pewna rasa Istot Pozaziemskich, która później migrowała do oceanów usytuowanych we Wnętrzu Ziemi.

DW: Hm.

ES: Nazywamy ich Wodnikami (Aquifarians) …

DW: Naprawdę?

ES: … którzy przybyli tutaj z innej wodnej planety. Tak naprawdę istnieje bardzo wiele różnych wodnych planet.

Nie znam zbyt wiele szczegółów na temat ich trybu życia jednak wiem na pewno, że istnieją gdyż widziałem instrukcje odnośnie tej rasy. Widziałem również osobiście pewną rzecz w oceanie, która do złudzenia przypominała taką Istotę.

DW: Hmm! Łał! Jak one dokładnie wyglądają? Czy możesz podać nam trochę więcej szczegółów?

ES: Jasne. Wyglądają dokładnie tak jak powiedziałeś: posiadają sylwetkę ludzką i ryby. Mają bardzo piękne twarze z bardzo długimi włosami na głowie. Istnieje tam płeć męska i żeńska i potrafią chodzić. Nie wyglądają one jak syreny morskie z płetwą ogonową jednak posiadają one płetwy na zewnętrznych częściach tułowia podobnie jak mątwy. Wiesz co to jest mątwa (ośmiornica)?

DW: Tak.

ES: Te płetwy umożliwiają im poruszanie się w wodzie z bardzo dużą prędkością. Są one bardzo silne i wysokie.

DW: Chcę tutaj dodać jedną bardzo ciekawą rzecz, którą wyniosłem z trzy i półtygodniowej podróży po Japonii. Istnieją tam bardzo obszerne dowody odnośnie istoty zwanej KAPPA.

Jest ona w zasadzie morską istotą ludzką i jest inteligentna. Potrafi rozmawiać naszym językiem i porywała i zabijała nasze dzieci. Z tego powodu ostrzegano dzieci przed ludźmi Kappa oraz przed podchodzeniem w pobliże wody. Jednak czasami Kappa wychodziła na ląd i zaczynała szydzić z ludzi. Rozmawiała z nimi, żartowała i była złośliwa.

Istnieje jeszcze jedna dziwna rzecz odnosząca się do Kappa, która jest spójna we wszystkich japońskich podaniach, a mianowicie taka, że miała ona wgłębienie na czubku głowy, mniej więcej wielkości filiżanki, w którym ciągle musiała być morska woda.

Gdy woda wypłynęła … np. gdyby udało ci się przekonać taką istotę do wykonania pokłonu i woda wyciekłaby to bardzo szybko spowodowałoby to jej śmierć, o ile nie zdołałaby szybko dostać się do wody.

ES: Hmm (zastanawia się).

DW: Jest to wiedza bardzo szeroko rozpowszechniona w japońskich legendach.

ES: Łał!

DW: Jak sądzisz, tylko spekulując, czym mogła być Istota Kappa?

ES: Definitywnie mówimy tutaj o czasach starożytnych, to się zgadza gdyż …

DW: Nie do końca.

ES: Nie? Mówię tak gdyż …

DW: Miało to miejsce kilka wieków temu.

ES: … wygląda na to jakby doświadczenia z hybrydami morskimi nie powiodły się … ze względu na to co wspomniałeś o tej wodzie.

Robią bardzo wiele rzeczy, by umożliwić sobie życie na powierzchni Ziemi, jednak gdy zaczynasz krzyżować DNA, a już szczególnie z morskimi formami życia to wynik jest kiepski. Dzieje się tak ze względu na różnice między tlenem a wodą, której te istoty potrzebują, by przeżyć.

Wiesz, że ryby mają skrzela tak samo jak i rekiny i inne formy morskie? Skoncentrowali się tam na innych zwierzętach morskich takich, które są w stanie zmagazynować powietrze na oddychanie przez 24 h, tak jak pewne gatunki sumów czy salamander.

Wydaje mi się, że nie znasz tej historii, jednakże, coś mi się przypomina o projektach, które skończyły się bardzo źle w których usiłowano stworzyć istoty potrafiące żyć w wodzie i na lądzie. Jest to istota zwana „super-żołnierzem”: jest w stanie przebywać w innym środowisku czy przetrwać w próżni kosmicznej zupełnie tak jak pewne organizmy, które znamy. Miała ona przetrwać tam bez pomocy z zewnątrz, ale być pod pełną kontrolą.

DW: Czy myślisz, że istnieją planety podobne do Ziemi, które obejmują wodne światy nie posiadające wcale lądów nad poziomem wody? Chodzi mi o planety całkowicie pokryte oceanami?

ES: Wierzę, że na pewno istnieją takie planety.

DW: Czyli możliwe jest, by inteligentne, humanoidalne istoty wyewoluowały na takiej planecie która jest ogromnym oceanem?

ES: Definitywnie tak.

DW: Oglądałem pewną zabawną rzecz gdzie naukowcy spekulowali na ten temat. Mówiono tam: „No cóż, inteligentne życie nie mogłoby się rozwinąć w oceanie gdyż nie ma ono możliwości rozpalania ognia” …

ES: Ha, ha, ha.

DW: … w wodzie nie można przecież niczego spalać.

ES: Cóż za ignorancja.

DW: Ha, ha, ha.

ES: Przecież mamy bardzo dużo gatunków (morskich), które bardzo dobrze sobie radzą i są bardziej świadome niż my. Fakt, że nie potrafimy się z nimi komunikować nie oznacza, że powinniśmy alienować je tak jak ma się sprawa z delfinami.

DW: Zgadza się.

ES: Chcę tutaj powiedzieć, że ich mózg jest trochę większy niż nasz. Wszystko rozbija się tutaj o czystą komunikację.

To tak jak powiedzieć: skoro nie potrafimy się komunikować z kimś odmiennym niż nasz gatunek to zrzucimy ich na niższy poziom. Taki tok rozumowania musi się skończyć.

DW: Jak sądzisz dlaczego Istota Kappa umiera gdy utraci wodę z wgłębienia w czubku głowy?

ES: Odpowiedziałbym, że ma to związek z napięciem elektrycznym gdyż bez morskiej wody jej ciało nie będzie posiadało odpowiedniego prądu. Wydaje mi się, że to właśnie przepływ ładunków elektrycznych pozwala na wywoływanie ruchu tej istoty.

DW: Hmm (zastanawia się).

ES: Nie sądzę, by miało to jakiś związek z oddychaniem lub czymś podobnym gdyż w tym przypadku Istota taka nie ryzykowałaby wychodząc na brzeg.

DW: Zgadza się.

ES: Jednak każda żyjąca istota wydziela pewne napięcie elektryczne lub częstotliwość i dzięki temu żyje.

DW: Słyszymy bardzo dużo doniesień o Eksperymencie Filadelfia. Naukowiec Gerry Vassilatos donosi nam, że w Stoczni Norfolku wykonywano główne prace spawalnicze na użytek okrętu wojskowego co miało miejsce mniej więcej w czasie II Wojny Światowej.

Gdy przeprowadzano tam spawanie przy użyciu łuku elektrycznego to pojawiał się błysk światła i cała sieć elektryczna przestawała działać. Nie rozumiano co się tam działo?

W ostateczności wykonano film w zwiększonym tempie i odkryto, że pojawiała się tam czarna dziura i znikały w niej narzędzia i inne obiekty, które tam wlatywały po czym następowało uszkodzenie sieci energetycznej.

Ponoć to właśnie to zdarzenie doprowadziło do rozwinięcia Eksperymentu Filadelfia gdzie rzekomo dokonano teleportacji okrętu wojskowego z Virginii do Filadelfii i z powrotem. To stąd nazwa “Eksperyment Filadelfia”.

Jak sądzisz czy mieliśmy tutaj do czynienia z wczesnym prototypem tego co później rozwinięto w portale kosmiczne gdzie wyprostowano wszelkie nieścisłości? Czy o to chodziło w Eksperymencie Filadelfia?

ES: Portale Sieci Kosmicznych istnieją. Dokonano bardzo wiele badań naukowych dotyczących portali bez używania pewnych punktów sieci energetycznych Ziemi.

Jeśli chodzi o szczegóły to musiałbym dowiedzieć się trochę więcej na temat tego jakiego rodzaju spawania tam używano? Bardzo wiele tej energii podczas tego procesu wydziela się w postaci elektromagnetyzmu.

DW: Było to spawanie łukiem elektrycznym z wykorzystaniem bardzo wysokich napięć.

ES: Doskonale, to właśnie tego potrzebujesz (do stworzenia portalu). Mogło tak być, że prawdopodobnie w ten sposób teleportowano obiekt na drugą stronę lub być może wykorzystano jeszcze inne urządzenie do tego celu.

DW: Jak sądzisz dlaczego skończyło się tak, że zgodnie z doniesieniami żołnierze zostali wtopieni w kadłub statku? Co mogło być powodem takiego stanu rzeczy?

ES: Och, być może była to tylko usterka w systemie. To się zdarza cały czas. Bardzo dużo ludzi traci się w podróżach przez portale.

DW: Naprawdę?

ES: Nie udoskonaliliśmy jeszcze tego procesu.

DW: Ciągle jeszcze nie usprawniliśmy zbytnio tego procesu?

ES: Nie, jeszcze nie.

DW: Hmm (zastanawia się).

ES: To działa i robimy to, ale nie jest to w 100% bezpieczne.

DW: Łał!

ES: Nic nie jest, tak samo jak i prowadzenie samochodu.

DW: Kolejną interesującą rzeczą jaką mi powiedziałeś było – wydaje mi się, że teraz nadszedł odpowiedni czas, by to poruszyć –  wybieranie miejsca na budowę baz wojskowych, co nie wydaje się być przypadkowe. Wspomniałeś mi o tym w naszej prywatnej rozmowie.

Jakie są ukryte powody budowania tych baz w miejscach gdzie się obecnie znajdują?

ES: No cóż, nie wszystkie bazy, ale kilka z nich zostało wybudowanych na przecięciach siatki energetycznej naszej planety. Umieszczono je nad wybudowanymi już uprzednio, starożytnymi kompleksami budynków.

DW: Hmm.

ES: Niektóre z tych starożytnych baz zawierały w sobie działające urządzenia wytwarzające energię, pozaziemskie pojazdy latające oraz portale sieci kosmicznych.

DW: Czyli są oni dosłownie w stanie dokopać się do niej i przejąć ją i zacząć używać?

ES: No wiesz, może nie przejąć je ale badać i odtworzyć w procesie inżynierskim wszystko co tam się znajduje. Z oczywistych względów gdy buduje się portale lub inne urządzenia to na pewno zostaną one umieszczone w tym samym punkcie energetycznej sieci ziemskiej, by doszło do ich aktywacji.

Znacznie wcześniej, jeszcze w latach 40 czy 50, gdzie posiadano wiele baz na zachodzie i innych rzeczy potrzebnych do wykonywania badań, używano specjalnych radarów do odkrywania rzeczy pod powierzchnią Ziemi. Do dzisiaj metoda ta została znacznie ulepszona i (z łatwością) wychwytuje się te szczególne punkty (na Ziemi).

To właśnie tam buduje się laboratoria jak np. Sandia znajdująca się w Bazie Sił Lotniczych w Kirtland. Baza Los Alamos jest usytuowana na północ od niej i są one ze sobą połączone.

Jestem przekonany, że gdy spojrzymy na bazy wojskowe porozrzucane po całym świecie, a nie tylko tutaj w Ameryce, to zobaczymy, że są one umieszczane w bardzo ciekawych punktach siatki energetycznej Ziemi. Wielu cywilów było świadkami bardzo spektakularnych zjawisk, które towarzyszyły działalności tych baz.

DW: Czyli mówisz, że w niektórych wypadkach bazy wojskowe nadbudowywały istniejące już rozbite statki pozaziemskie, które znajdowały się gdzieś pod powierzchnią Ziemi?

ES: Dokładnie tak. Były to bazy istniejące w starożytnych czasach, które zostały w pewnym czasie opuszczone przez Kosmitów.

DW: To się zgadza z informacjami, które otrzymuję od innych ludzi. Czyli w niektórych przypadkach statki kosmiczne są ogromnych rozmiarów?

ES: Niewyobrażalnie ogromnych rozmiarów, definitywnie tak.

DW: Rozumiem.

ES: Chcę tutaj powiedzieć, że Baza Sił Lotniczych w Kirtland jest piątą co do wielkości placówką na całym świecie, jednak należy tutaj wziąć pod uwagę wiele parametrów, które wiążą się z oceną wielkości.

Jest tam statek kosmiczny o gigantycznych rozmiarach, który utknął w skorupie ziemskiej. Widziałem zdjęcia. Użyto tam specjalnego, tajnego radaru, który posiada rozdzielczość 400 razy większą niż tomograf komputerowy.

DW: Łał!

ES: Jest on wyposażony we wsteczny przepływ energii częstotliwości, która jest mierzona, by wyznaczyć obraz trójwymiarowy danego obiektu.

DW: Tak, pokazywałeś mi te zdjęcia. Być może nie są one przeznaczone do rozpowszechniania publicznego ale są na nich bardzo ciekawe rzeczy. W jednym przypadku znajduje się tam podziemne miasto, które z pewnością nie jest znane Opinii Publicznej.

ES: Tak, zgadza się. Niektóre z tych statków kosmicznych mierzą sobie od 13 do 53 km długości. Niektóre konstrukcje podziemnych budowli są 10 razy większe niż piramida w Gizie.

DW: Czyli są tam obiekty w kształcie piramidy?

ES: Tak, tego typu kształty.

DW: Łał!

ES: Lub odwrócone piramidy takie jak czworościan foremny odwrócone do siebie podstawami ze skierowanymi w przeciwne strony wierzchołkami.

DW: Bardzo ciekawe.

ES: Tak, bardzo zadziwiające kształty i są one umieszczone bardzo głęboko pod Ziemią. Jest tam bardzo wiele różnych rzeczy

DW: Powiedzmy, że mamy tam statek kosmiczny o wielkości 53 km.

ES: Jasne.

DW: Jak wiele ludzi może być oddelegowanych w badanie tego jednego obiektu? Jak długo może potrwać budowa jednej bazy przykrywającej najwartościowsze znaleziska?

ES: (Budowa) może zająć bardzo wiele lat … to nie jest zwykłe wtargnięcie do grobowca z mumią gdzie każdy rozkrada co się da. Podchodzi się do tego z ogromną ostrożnością. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku z tym co miało miejsce na Antarktydzie, wysyła się tam początkowo tylko grupę naukowców, by stwierdzili rodzaj obiektu np. jest to statek kosmiczny. Mówię tutaj, że badania te określają bardzo wiele parametrów: jak głęboko pod ziemią jest dany obiekt? W jakie skały jest wtopiony? W jaki sposób możemy do niego dotrzeć?

Największym wyzwaniem i najtrudniejszą rzeczą jest zawsze stworzenie trójwymiarowego obrazu i stworzenie makiety tu na Ziemi.

Początkowo zawsze tworzy się dokładną mapę tego co się tam odkrywa i buduje precyzyjny model w bazie naziemnej lub podziemnej tam, gdzie można to wszystko badać w całkowitej tajemnicy.

Następnie gdy grupa (interwencyjna) wkracza na scenę … to zazwyczaj wykonuje się to przy użyciu wirtualnej rzeczywistości.

Gdy następnie zespół ten uda się do prawdziwego obiektu to ludzie wiedzą już jak się po nim poruszać. Wiesz o co mi chodzi: gdzie jest źródło energii (zasilającej dany obiekt)? Czy jest ono ciągle operacyjne? Czy są tam jakieś Istoty? Jeśli tak to czy są one żywe i znajdują się w komorach hibernacyjnych?

To tego typu rzeczy się tam robi. Zanim zacznie się wykopaliska wykonuje się szereg bardzo szczegółowych czynności. Nie odbywa się to wedle starego powiedzenia: “Idź tam i wykop mi  tego sukinsyna …  Weź wszystkie koparki jakie mamy na stanie i zrób to”.

Jest to działanie bardziej spokojne zgodnie z myśleniem: “Najpierw musimy zrozumieć co tam się dzieje. Jest to bardzo niebezpieczne gdyż nie wiemy z czym mamy do czynienia”.

Wiesz o co mi chodzi, musimy zrozumieć, że możemy zetknąć się z jakimiś bakteriami, które aktywują się i zarażą całą planetę i z tego też powodu niezbędne są tunele próżniowe, które będą utrzymywały ciągłe podciśnienie.

Plan całego przedsięwzięcia zmienia się bardzo dynamiczne i jest to ogromne wyzwanie. Może to zająć od 20 aż do 100 lat, by opracować wszystkie parametry, które należy wziąć pod uwagę.

DW: Byłoby ogromną niesubordynacją gdybym nie zadał ci tego pytania w tym odcinku. Czy możesz potwierdzić, że okryto przynajmniej jeden gigantyczny Statek Kosmiczny – Matkę pod lodami Antarktydy?

ES: Tak.

DW: Dobrze. Posiadamy bardzo dużo zeznań od ludzi takich jak: Pete Peterson, Corey Goode i innych, z którymi rozmawialiśmy. Tak naprawdę to my nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat i jest to zdumiewające, że również potwierdzasz te doniesienia.

ES: No cóż, to nie my ludzie wyeksponujemy tego typu rzeczy. To nie ludzie ujawnią to co jest tam ukryte. To Ziemia odkryje przed nami to wszystko w wyniku postępującego globalnego ocieplenia.

Obecnie nie ma nic co mogliby z tym zrobić. Naukowcy nie mogą pokonać ocieplenia i będzie bardzo trudno wyjaśnić ludziom dlaczego z roku na rok topi się coraz więcej czapy lodowej i pojawia się coraz więcej różnych metalowych rzeczy, które są częścią tej gigantycznej konstrukcji.

DW: Łał!

ES: Tak więc, Gaia (Ziemia) będzie częścią (Pełnego) Ujawnienia. To Ziemia będzie tym kto wszystko nam to pokaże co jest wspaniałym rozwiązaniem.

DW: A my chcemy jej pomóc.

ES: Tak, pomożemy jej.

DW: Czyli Gaia (TV) pomaga Gai (Ziemi).

ES: Dokładnie tak.

DW: Ha, ha, ha.

ES: Rozumiesz jednak do czego zmierzam – czy nie jest to piękne?

DW: Tak, to wspaniałe! Nie chcę zakańczać tego odcinka z informacjami zawieszonymi w powietrzu i dlatego też powrócimy do tego  tematu w kolejnej odsłonie naszego programu “Kosmiczne Ujawnienie”. Jestem gospodarzem, nazywam się David Wilcock i goszczę w studiu Emery Smitha. Dziękuję za uwagę.

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym.  

Strona źródłowa: https://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-hybrid-creatures-and-secret-bases.html  

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

KU: Regularne Uprowadzenia przez Istoty Pozaziemskie

Sezon 9, Odcinek 8

Data publikacji: 17 stycznia 2018

DW: David Wilcock

ES: Emery Smith

DW: Witam ponownie w programie Kosmiczne Ujawnienie. Nazywam się David Wilcock, jestem gospodarzem programu i goszczę w studiu Emery Smith’a. Witaj z powrotem w programie Emery.

ES: Witam, dziękuję za zaproszenie, bardzo mi miło.

DW: W naszym poprzednim odcinku zaczęliśmy omawiać programy genetyczne, które obejmują aspekty syntetycznej biologii i sztucznych komórek.

Wspomniałeś coś czego zrozumienie przychodzi ci z ogromną łatwością … jednak dla większości ludzi jest to niepojęte – chodzi tutaj o kwestię produkowania ogromnej liczby klonów w wyniku różnych procesów.

Co takiego fascynującego stoi za wytwarzaniem klonów? Dlaczego tak szeroko wykorzystuje się je w tworzeniu różnych form biologicznych?

ES: No cóż, wydaje mi się, że kieruje się to swoją własną agendą. Każda organizacja ma swoje własne plany. Chcę tutaj powiedzieć, że istnieje oczywiście jedno ciało operacyjne jednak należy zrozumieć fakt, że przenika to do wielu różnych placówek, które należą do różnych organizacji, posiadających swoje własne agendy. Kto wie jak daleko to sięga?

Ja jednakże wierzę, że … to jest moja opinia, że robi się to by stworzyć fałszywą lub etapową inwazję (niby) zorganizowaną przez te Istoty, co może służyć (rozpętaniu) wojny (lub innych niepokojów społecznych, przyp. tłum.), albo nawet być użyte w celu zorganizowania uprowadzenia ludzi.

DW: Pojęcie uprowadzenia zaczęło się od Betty and Barney Hill na początku lat 1960.

ES: Zgadza się.

DW: Od tamtego momentu nagle pojawiają się Istoty Szare, które ponoć tego dokonują.

ES: Zgadza się.

DW: Ciekawi mnie co sądzisz na ten temat: czy przed Bety And Barney Hill naprawdę nie było żadnych doniesień odnośnie uprowadzeń przez Istoty Szare? Jak sądzisz z czym mamy tutaj do czynienia?

ES: Jest to najbardziej kontrowersyjne pytanie z jakim się przez cały czas spotykam i mam na to bardzo dobrą odpowiedź.

Jak zapewne wiesz ci ludzie NAPRAWDĘ byli porwani, prawda? To rzeczywiście się wydarzyło. To właśnie dlatego przeszli oni przez wiele testów na prawdomówność. Przeprowadziliśmy wiele wywiadów z tymi ludźmi i to wszystko jest prawdziwe. Mam tutaj na myśli, że oni naprawdę doświadczyli w swoich umysłach lub fizycznie tego o czym opowiadają.

Jednak dążę do tego, że ani te Istoty ani poszczególne etapy porwania nie były prawdziwe. Istnieje bardzo wiele różnych etapów tego dramatu ziemskiego, które są prowadzone przez te różne programy i są one rozciągnięte na całą planetę. Wiadomo jest, że pragną oni, by poszczególne części tego teatru pasowały do siebie.

Gdy mamy do czynienia z ludźmi porwanymi w New Hampshire to opowiadają oni taką samą historię jak inni z Namibii czy z Japonii. Scenariusz został stworzony w bardzo podobny sposób a następnie stworzono bardzo wiele części tego, co pragnie się, by te osoby widziały, pamiętały oraz tego co spowodowało u nich traumę.

Można to osiągnąć na wiele różnych sposobów, np.: użycie fałszywego statku kosmicznego oraz używanie klonów czyli Programowalnych Form Biologicznych (PFB). Najpierw obezwładnia się tych ludzi a następnie budzi się ich w pomieszczeniu z podstawionym chirurgami, którzy pchają ich i szturchają używając przy tym specjalnego gazu.

DW: Chwileczkę. Czyli mówisz, że UFO jest oszustwem?

ES: Tak.

DW: Rozumiem.

ES: No wiesz, jest to … zgadza się.

DW: Ale tam jest jakiś statek kosmiczny? Mówisz, że na scenie wydarzeń znajduje się jakiś pojazd latający i może on unosić się w powietrzu?

ES: Tam naprawdę są pojazdy latające i są one prawdziwe gdyż zostały odtworzone inżynieryjnie w laboratoriach technicznych.

DW: Rozumiem, dobrze.

ES: Są to jednak NASZE statki kosmiczne. Nie należą one do Istot Pozaziemskich.

DW: Czyli to nie jest tylko hologram? Na miejscu wydarzeń jest prawdziwy pojazd latający.

ES: Zgadza się. Hologramów też się tam używa …

DW: Rozumiem.

ES: … w odpowiednich momentach uprowadzenia. Pokazuje się taki holograf i następnie wypuszcza się gaz po to, by ludzie ulegli wypadkowi samochodowemu. Następne co pamiętają to budzą się w jakimś pomieszczeniu, które rozmywa się im w oczach. Zawsze z jakiejś przyczyny ludzie ci są oszołomieni. Wiesz o co chodzi – coś się wydarzyło.

Czasami przychodzą prosto do mieszkania i też to robią. No wiesz: wybierają do tego celu jakąś szczególną osobę.

DW: Zanim przejdziemy dalej chcę zadać ci jedno pytanie, na które myślę, że znam odpowiedź ale chcę, byś powiedział to przed kamerą.

Czy kiedykolwiek oglądałeś nasz program Kosmiczne Ujawnienie? Czy znane ci są rzeczy o których mówi Corey?

ES: Nie, przykro mi, ale nie oglądałem tego programu.

DW: Jaki jest tego powód?

ES: Nie chcę być pod wpływem jakichkolwiek, zewnętrznych lub wewnętrznych źródeł informacji, które pochodzą od innych ludzi na wypadek, gdybym kiedyś musiał zacząć przekazywać to co wiem.

Czasami zdumiewa mnie to, gdy mówisz mi: “Emery, w rzeczywistości to mam już informatora, który przekazał mi niemalże te same informacje”. Wtedy wiem, że nie jestem w tym osamotniony.

DW: Rozumiem.

ES: Istnieje setki tysięcy takich jak ja, którzy są sparaliżowani ze strachu przed ujawnieniem się. Mam nadzieję, że seria tych filmów spowoduje, że coraz więcej ludzi zacznie ujawniać swoją wiedzę i zacznie się czuć trochę bezpieczniej.

DW: Zgadza się.

ES: To na pewno jest swoistą ochroną, zapewniam cię.

DW: Jak sądzisz dlaczego organizuje się takie porwania? Ciągle kręcimy się wokół tego pytania, ja jednak odnoszę wrażenie, że nie docieramy do sedna sprawy.

Przeprowadzenie takiego przedsięwzięcia angażuje w sobie ogromne zaplecze techniczne i ludzkie. Mówimy tutaj o statku kosmicznym i o sklonowanych istotach. Ty twierdzisz, że coś takiego może mieć miejsce w Ameryce, Namibii lub Japonii. Jaki jest cel tego wszystkiego?

ES: Rozprzestrzenianie strachu na całym świecie. Chodzi mi o to, że strach musi być (ciągle) implementowany, by kontrolować i utrzymywać “porządek” nad całą cywilizacją.

Czy istnieje lepszy sposób na to niż pokazywanie ludzi w TV, którym się coś takiego przytrafiło? Bardzo współczuję ludziom, którym się to przytrafiło gdyż wiem, że to na pewno miało miejsce, jednak nie odbyło się to tak jak im się wydaje. Dzieje się tak ze względu na fakt, że praktycznie co miesiąc wychodzi jakiś nowy, makabryczny film o Kosmitach, który w ciągu roku dociera z USA na Filipiny. Obecnie każdy na świecie boi się tych gigantycznych kreatur, które mogą do nas przyjść.

DW: Pamiętasz zeszłej nocy gdy rozmawialiśmy z facetem, któremu wspomniałeś o tej małej Istocie z Atacama? Pamiętasz jakie były jego pierwsze słowa: “Czy chcesz wzbudzić we mnie strach?”.

ES: Zgadza się.

DW: Jak sądzisz dlaczego było to dla niego ważne … cały czas pytał o to samo na różne sposoby.

ES: Tak.

DW: Ciągle pytał: “Czy mam się tego bać?”.

ES: No wiesz, to jest coś takiego: “Zestrzelimy ich. Czy wrócą do nas ze swoją bronią i nas zabiją?”.

DW: Dokładnie tak.

ES: Wiesz, znają ryzyko. Ziemia jest tym co ja nazywam Disneylandem Wszechświata.

DW: Ha, ha, ha.

ES: Jest to bardzo dynamiczne i piękne miejsce. Wiesz, można się pośmiać. Polećmy tam i popatrzmy na bandę nieowłosionych małp, prawda?

To do czego zmierzam jest fakt, że mamy tutaj bardzo zróżnicowane społeczeństwo ogromnej ilości biologicznych organizmów, które pochodziły z różnych stron (Wszechświata), by na chwilę sobie pomieszkać i nie robić nic szkodliwego ani nic pożytecznego.

Tak przy okazji jest to zarys wszyskich negatywnych rzeczy jakie przydarzyły się miliony lat temu różnym cywilizacjom. Nie będę wchodził głębiej w ten temat. Chcę tylko powiedzieć to, że przez ostatnie 1000 lat było to bardzo piękne miejsce, by przylecieć i pokazać swoim dzieciakom.

DW: Hmm.

ES: Wszystko zawaliło się po wypadku w Roswell, no może trochę wcześniej gdy Niemcy uzmysłowili sobie, że istnieją inne byty i z niektórymi z nich stworzono sojusz a z niektórymi nie. Następna rzecz jaka się zdarza to intensywne eksploatowanie ropy naftowej, węgla i gazu ziemnego. Żadnej z tych rzeczy nie chcemy tak samo jak i rządów.

Gdy dowiedziesz w jaki sposób Istoty Pozaziemskie dostały się tutaj to uzmysłowisz sobie, że nie używały one ani gazu, ani węgla ani ropy naftowej.

Wracając do twojego pytania dlaczego ten facet stwierdził: “Wrócą do nas gdyż zabiliśmy jego rodzinę albo zestrzeliliśmy ich statek kosmiczny”. Odpowiedziałem na to: “Wiesz, ich świadomość jest trochę bardziej rozwinięta niż nasza o jakieś milion lat. Kiedyś byli nami a teraz obserwują nas jak wyrastamy z barbarzyńskich, średniowiecznych metod ścinania sobie głów”.

To dlatego nie polecieliśmy z powrotem na Księżyc lub dalej w Przestrzeń Kosmiczną z naszym standardowym programem nazywanym NASA.

DW: Zgadza się.

ES: Najbardziej podstawową rzeczą tutaj jest: (nie dostaniemy pozwolenia na dołączenie do nich, przyp. tłum.) o ile nie nauczymy się dobrego zachowania oraz miłości względem siebie nawzajem a także o ile nie zaczniemy akceptować siebie i nie skończymy z przypinaniem sobie etykietek “jesteś moim wrogiem gdyż nie wierzysz w to co ja” lub “masz inny kolor skóry, jesteś odmiennej płci lub rasy”.

To jest żałosne i nie istnieje na wyższych poziomach świadomości Istot Pozaziemskich poza naszym Wszechświatem.

Dają nam więc czas na poprawę naszego zachowania oraz na wypracowanie pewnych spraw samemu. Bardzo CHCĄ, byśmy to osiągnęli. Naprawdę są bardzo zainteresowani naszym sukcesem.

Wierzę w to, że to jest celem ich obecności tutaj.

DW: Rozmawiałem z Whitley Strieber’em, który jest sławnym facetem, autorem książki “Communion” łamiącym w wielkim stylu kod historii uprowadzeń pozaziemskich w latach 1980 …

Gościłem go na konferencji “Conscious Life Expo” w lutym 2017 r.

Jedną z bardzo ciekawych rzeczy o jakich donosi jest fakt, że podczas jego uprowadzeń nie pamięta, by miał do czynienia z Istotami Szarymi. Widział tam również zwykłych ludzi w czarnych mundurach wojskowych, którzy przebywali tam razem z Szarymi.

Jak sądzisz co tam miało miejsce?

ES: Myślę, że zabrano go wtedy do jakiegoś kompleksu lub coś w tym stylu. Być może były tam obecne jakieś zespoły do spraw Czarnych Operacji, o których świadczą odzyskane przez niego skrawki pamięci.

Mam tutaj na myśli fakt, że każdego dnia podajemy jakieś lekarstwa. Każdego dnia przeprowadza się miliony operacji chirurgicznych na całym świecie. Zawsze podaje się lek zwany Versant zanim zacznie się operację na wypadek gdyby coś poszło złym torem lub po prostu by pacjent nie słyszał jak robimy sobie jaja podczas operacji na otwartym sercu i by nie pamiętał tego. Jest to bardzo skuteczna metoda działania.

Czasami jednak ludzie przypominają sobie wszystko co się tam wydarzyło.

DW: Acha!

ES: Wtedy jest źle. To się zdarzyło już wcześniej … możesz sobie poszukać na Google historii gdzie ludzie budzili się po podaniu środków usypiających podczas przeprowadzania procedury chirurgicznej i pamiętaj wszystko co się wtedy wydarzyło.

DW: Łał!

ES: Lub po prostu tylko słyszeli wszystko i pamiętają to. Nie mogą się wtedy ruszyć gdyż środki znieczulające sparaliżowały ich ciało.

DW: Łał!

ES: Tak, jest to okropna sytuacja. To się jednak zdarzyło. Odzyskał nieco pamięci gdyż lekarstwa lub gaz nie zadziałały na niego tak jak powinny.

DW: Czyli ten program do spraw uprowadzeń jest po to by wpoić nam strach na skalę globalną.

ES: Dokładnie tak.

DW: Czyli to ma sens gdy Whitley powiedział, że został porwany przez ludzi wojskowych. Czy uważasz, że te Istoty Szare, które dokonują uprowadzeń są naprawdę Istotami Pozaziemskimi czy może jest to po prostu jakiś zakrojony na gigantyczną skalę, dziwny program rządowy?

ES: Wierzę w to, że jest to po prostu jakiś program. Tak uważam.

Nie posiadam na ten temat wiedzy, jednak … wierzę, że być może dawno temu miały miejsce jakieś uprowadzenia organizowane przez pewne państwa, które podejmowały bardzo dziwne i błędne decyzje o wymianie informacji a być może także i DNA.

Trudno mi jednak w to uwierzyć po tym wszystkim co tam widziałem, gdyż wiem jakie są ich możliwości … Tak jak powiedziałem już wcześniej oni niczego od nas nie potrzebują. Cała ta historia obejmująca jeszcze inne istoty i sprawy jest jednak znacznie bardziej złożona.

Całkowicie wierzę w to, że stoi za tym jakaś frakcja wojskowa lub inna organizacja, która działa pod przykrywką armii i zajmuje się tymi rzeczami.

DW: Pamiętam, że przynajmniej trzykrotnie podczas przemówień Dr. Stevena Greer’a stałeś przy nim na scenie jako jego ochrona i ubrany byłeś w mundur operacyjny.

ES: Mhm (przytakująco).

DW: Przy niektórych okazjach odnosił się on do uprowadzenia (przez “Istoty Pozaziemskie”) Sekretarza Generalnego ONZ. To o czym mówimy jest najwyższym szczeblem na scenie politycznej świata. Co w takim razie się dzieje? Dlaczego całe to przedstawienie posuwa się aż do szczytowej władzy w najważniejszych gabinetach politycznych na Ziemi?

ES: Przez takie działania chciano zasiać strach w ludziach na wysokich stanowiskach.

DW: Czyli … możesz potwierdzić, że porwania ludzi naprawdę się zdarzały?

ES: Jest to informacja pochodząca z “drugiej ręki” od dwóch bardzo wysoko postawionych funkcjonariuszy z Waszyngtonu a także od samego Dr. Greer’a oraz jego “Projektu Ujawnienie” . Widziałem również bardzo dużo różnych oficjalnych dokumentów na ten temat, którymi się tam ze mną dzielono. Tak, jest to prawda.

DW: Łał! Czyli w tym samym czasie implantowane są hipnotyczne autosugestie w umysłach tych ludzi. Czy następnie dostarcza się po-hipnotycznych sugestii, które dostarczą wiarygodnych wskazówek na temat tego wydarzenia …

ES: Nie ma tam żadnych po-hipnotycznych sugestii o ile nie oglądasz TV, nie masz iPhone lub nie słuchasz radia. Powodzenia z tymi rzeczami.

DW: Ha, ha. Czyli zgodnie z twoją wiedzą wysyła się w taki sposób informacje podprogowe.

ES: Na 100%. To definitywnie ma miejsce.

DW: Czy jest to wiedza z “drugiej ręki” czy może osobiście widziałeś dokumenty na ten temat?

ES: W pewnym czasie byłem zaangażowany w projekt w Los Alamos … no wiesz, nie był on własnością tej placówki lecz był z nią powiązany przez korporację działającą tam. Zajmowała się ona opracowywaniem częstotliwości służących do kontroli umysłu oraz do działania na poziomie komórkowym, by wywołać w ludziach gniew lub smutek albo inaczej manipulować w sposób, by przewidzieć co się z daną osobą stanie.

DW: Powróćmy do Betty and Barney Hill gdyż przez wszystkie te lata w społeczności ufologicznej pojawiają się jego zeznania, w których mówi, że było to porwanie przeprowadzone przez wojsko. Posiada on na ten temat wiele specyficznych szczegółów.

Wraz z upływem czasu zaczęło się pojawiać coraz więcej czynnika “pozaziemskiego”.

ES: Zgadza się.

DW: Jednak jego początkowe zeznania mówiły o tym, że nie było to przeprowadzone przez grupę pozaziemską.

ES: Nie dziwi mnie dlaczego tak było i wiesz o tym, że jest to realny scenariusz. Wiesz, że posiadają oni Odtworzone Pojazdy Pozaziemskie. Na pewno jesteś świadom tego, że elity używają już technologii antygrawitacyjnej.

Nie jest trudne by przelecieć się nad twoim domem takim pojazdem i wskoczyć w bardzo drogi, pozaziemski gajerek z Hollywoodu, by przekonać cię, że jest to prawda. Sprawę ułatwia fakt, że cały czas atakuje się ciebie tą częstotliwością, która cię paraliżuje na pewien czas podczas gdy wstrzykuję ci coś przed wprowadzeniem cię do pojazdu.

DW:  Jest pewna książka przedstawiająca zeznania członka Illuminati pt. “Paperclip Dolls”. Czytałem ją i opisuje ona bardzo przerażające historie.

Autorka tej książki przeszła przez najgorsze, rytualne tortury podczas wykonywania rytuałów. Donosi ona również i to, że musiała ubierać się w srebrne przebranie kosmity z makietą głowy Istoty Szarej i w tym przebraniu była zmuszona znęcać się nad ludźmi.

ES: Łał!

DW:  Wszystko to można znaleźć w tej książce.

ES: Hmm.

DW: Czy są jakieś starsze doniesienia od ludzi … na podstawie których mógłbyś potwierdzić, że miało to miejsce w starszych programach (uprowadzeń ludzi)?

ES: Mogę potwierdzić, że tylko w samych Stanach Zjednoczonych ginie rok rocznie setki tysięcy ludzi i nikt o tym głośno nie mówi poza kilkoma stronami internetowymi. Zaginieni są ludźmi opuszczonymi (przez bliskich), bezdomnymi, narkomanami lub uciekinierami.

Wierzę w to, że ludzie ci są zbierani i przeprowadza się na nich doświadczenia podczas których bada się ich reakcję na różne substancje chemiczne oraz na ataki przeprowadzane przez kogoś przebranego za kosmitę. To właśnie wtedy odkrywa się jakie substancje chemiczne wydziela nasze ciało podczas strachu związanego z występowaniem tego typu doświadczenia.

DW: Czy mógłbyś nam powiedzieć coś więcej na temat podstawionych pojazdów latających umieszczanych na scenie uprowadzeń? Z czym możemy się tam spotkać?

ES: Dobra. Nie zawsze muszą używać prawdziwych statków kosmicznych jednak to zawsze pomaga. Zmierzam do tego, że te Odtworzone Pojazdy Pozaziemskie naprawdę istnieją. Ja sam osobiście je widziałem.

Nie są one tak precyzyjne jak te oryginalne, które usiłują tam odtworzyć lecz wywierają odpowiednie wrażenie, unosząc się w powietrzu i wyglądają groźnie. Ludziom to wystarczy.

Następną rzeczą jaką możesz zapamiętać to fakt, że ogłuszono cię, jednak tamten obraz pamiętasz zanim podano ci narkotyki.

Dąży się do tego, żebyś wypracował sobie w umyśle obraz człowieczka przebiegającego przez ulicę przy twoim samochodzie lub obraz jakiegoś pojazdu lądującego na twojej dzielnicy gdyż na pewno to zapamiętasz. To o tym będziesz mówił do końca życia gdyż jest to najbardziej niezwykła i straszna rzecz jaka ci się przytrafiła. Przecież obudziłeś się gdzieś w jakimś namiocie upozorowanym na salę operacyjną. Ktoś tam zapamiętał sylwetkę faceta, który trzymał w ręku karabin M16 lub miał na sobie jakiś mundur operacyjny.

Jest to bardzo standardowa procedura, której się używa przez cały czas.

DW: Wygląda na to, że jeśli mamy do czynienia z organizacją globalną, która robi to wszystko spoza kurtyny to są oni bardzo ograniczeni w swoich działaniach. Wydaje się, że istnieją jakieś Przyjazne Siły, które powstrzymują ich od zrobienia znacznie więcej bo przecież te uprowadzenia ludzi nie są aż takie złe? Przecież przywraca się ludzi do ich życia. Fakt, że nie pamiętają oni zbyt dużo lecz …

ES: Muszą ich przywracać do życia. Muszą być oni zdrowi i funkcjonalni gdyż w przeciwnym wypadku nie będą w stanie opowiadać tej historii przez całe swoje życie. Ale tak, masz w tym rację.

DW: Jest tam jednak pewien aspekt opozycji. Nie jest to czyste zło.

ES: Jak zauważyłeś odsetek ludzi porywanych spada, a nie wzrasta odkąd zaczęło się to wszystko w latach 50-60.

DW: Zgadza się.

ES: Ma to związek ze sformowaniem się Sojuszu. Wiesz o tym, że większość z nich teraz jest świadoma, że wcale nie musimy tego robić. Możemy wybrać inną drogę działania.

Istnieje inna część (tej organizacji), jakkolwiek ich nazywasz – Białe Kapelusze lub inaczej … istnieje kilka nazw na tych ludzi.

Wiesz, obecnie jesteśmy w stosunku 90% pozytywnych ludzi i 10% negatywnych.

DW: Zgadza się.

ES: Wszystko to bardzo szybko ujrzy światło dzienne i zostanie obnażone. Prawda odnośnie tych tajnych programów WYJDZIE NA JAW.

Politycy również skłaniają się w tym kierunku gdyż nie opiekują się zbyt troskliwie swoimi rodzinami; nie chronią ich tak jakby mogli.

Zamiast tego szprycuje się ich narkotykami i popycha do uprawiania seksu z nieletnimi co zostaje nagrane. Następnie muszą oni wykonywać wszystkie polecenia jakie im się powie … wiesz o co mi chodzi i jak to wszystko działa.

DW: Jakie sądzisz, w oparciu o instrukcje, których ci udzielono, jakie jest zdanie Sojuszu w tej kwestii? Czy dojdzie do czegoś takiego w chwili gdy (Klika) przekroczy pewną granicę i naprawdę ujawni się te rzeczy zamiast utrzymywać ludzi w ciągłych domysłach?

ES: Statystyki wskazują na to, że prawie wszyscy ludzie wierzą w życie pozaziemskie, mam tutaj na myśli bardzo duży odsetek populacji – 70 – 80%.

DW: Zgadza się.

ES: Problem polega na tym ilu ludzi wierzy w istnienie zła a ilu w to, że istnieje również i dobro? Ile takich ludzi jest na Ziemi?

Jak wiele ludzi wierzy, że Pozytywne Siły chronią nas bardziej niż ludzi negatywnych? W jaki sposób możemy udowodnić to bez ujawniania się kolejnych informatorów i rozmawiać na ten temat otwarcie?

DW: Chcę tutaj coś powiedzieć. Jedną z rzeczy, na temat której trochę się śmialiśmy wczoraj jest fakt, że ludzie tak naprawdę nigdy nie odpuścili sobie Wojny w Wietnamie. Na pewnym poziomie niektórzy z nas ciągle jeszcze przeżywają tę wojnę i słuchają muzyki, która się z nią kojarzy. Cały czas wielbi się muzyków, którzy stali się sławni w tamtym czasie i ludzie zachowują się tak, jakby od tamtego czasu nie nastąpiły żadne zmiany w muzyce, które miałyby jakieś pozytywne wartości.

Tu w Ameryce spotykamy się z horrorem militarnym. Uważam, że jest to bardzo smutne gdyż jeśli naprawdę doszłoby do scenariusza jak z filmu “Czerwony Świt” i naprawdę doszłoby do inwazji lądowej i stracilibyśmy kilka stanów na rzecz najeźdźców … to co wtedy by się działo? Każdy chce powrotu władzy wojskowej.

ES: No cóż, gdy tracisz wolność to twoje podejście (do wszystkiego) bardzo szybko się zmienia. Gdy ludzie kierują się gniewem z powodu przeszłych wojen to nawet gdy wracasz do domu to ciągle jest to bardzo trudne do pokonania.

Wszyscy posiadamy wewnątrz te stare programy z tamtych czasów odnośnie tamtych żołnierzy. Mogę tutaj coś niecoś powiedzieć na ten temat gdyż sam jestem żołnierzem, który formuje “tę przeciwną siłę”. Wtedy mówisz sobie: “Po wszystkim. Wszystko skończone i będzie jeszcze gorzej. Straciłem wiarę w rząd i w inne rzeczy, bla bla bla”.

Jednak tego typu podejście bardzo szybko się zmienia gdy nagle tuż pod twoim nosem pojawia się sąsiad, który słucha zbyt głośno muzyki. Myślisz sobie wtedy: “Ja kto załatwić?”.

Jednak z takim podejściem przeskakujesz przez ponad 3 metrowy płot ze strzelbą i pojawiasz się na jego ganku. To nie jest normalne zachowanie.

Musisz chronić swój dom i musisz mieć ogrodzenie swojej posiadłości; może być ono wzniesiony nawet jeszcze wyżej.

Gdy coś takiego się zdarza to musisz zmienić swoje nastawienie gdyż ludzie muszą chronić swoje rodziny i nie chcą brać udział w wojnach. Ludzie nie urodzili się po to, by uczestniczyć w wojnach.

Bez wpływu podżegaczy wojennych gdy zapytasz ludzi: “Czy chcesz walczyć na wojnie?” to praktycznie wszyscy ludzie odpowiadają, że nie. Na to wskazują badania opinii publicznej co ludzie robiliby, gdyby mieli szansę na ucieczkę zamiast walki.

Kto więc kontroluje tych wszystkich żołnierzy?

To właśnie w tym miejscu teraz się znajdujemy, wszystko to jest jedną, wielką bandą marionetek. To właśnie ten fakt musi zostać wyniesiony na światło dzienne.

DW: Myślę, że wiele ludzi jest zdania, że wojny, które toczymy są za imperium i dominację oraz kontrolę pól roponośnych czy pól na których hoduje się heroinę jak np. w Afganistanie co ma związek tylko z pieniędzmi i zyskiem.

Tylko niewiele ludzi, którzy wypowiadali się wtedy na ten temat było świadomych istnienia Sojuszu. Co miałbyś do powiedzenia ludziom, którzy ciągle pozostają uwięzieni w tamtym systemie wierzeń, który mówi, że wojsko robi tylko to co narzuca im globalistyczna elita bankierów? Ich argumentem jest: “Jeśli istnieje jakiś Sojusz to dlaczego nic o nim nie słychać?”.

ES: No cóż, mogę cię zapewnić tutaj, że ten żołnierz na linii frontu czy dowódca lub nawet generał nie mają zielonego pojęcia odnośnie tego co się tam tak naprawdę dzieje.

“Jestem tak oddany swojemu krajowi, że zrobię dla niego wszystko. Będę go chronił tak samo jak i moją matkę, ojca, siostrę itd.”.

DW: Zgadza się.

ES: “Zrobię to gdyż mam 18 lat i wierzę w to”.

DW: Zgadza się.

ES: Wpojono w ciebie tę wiarę z pełną siłą … jakiekolwiek działania ona za sobą pociąga.

Teraz gdy wszystko to wychodzi na jaw to niedowiarkowie krzyczą: “Gdzie są ci wszyscy superbohaterowie?”.

Ta wojna nie toczy się w oparciu o … walkę ręka w rękę. Najpierw odbywa się ona za kurtyną i dotyczy kontroli nad generałami i całym łańcuchem dowodzenia.

DW: Zgadza się.

ES: To w pierwszej kolejności należy zmienić. Ze zrozumieniem tego ludzie mają największe problemy. Jest to dość delikatna i bardzo trudna sytuacja, która cały czas jest w toku – ta tajna wojna, która odbywa się za kurtyną naszego życia codziennego.

Jest to jednak coś co zmienia nasz paradygmat i sprawia, że rzeczy przybiorą inny obrót.

DW: Wygląda na to, że główny nurt medialny zmaga się z ogromnym brakiem zaufania u ludzi. Doszło to do punktu … chcę przez to powiedzieć, że wszelkie badania Opinii Publicznej wskazują na  to, że zaufanie pokładane w mediach jest jeszcze mniejsze niż to pokładane w Kongres. W niektórych przypadkach jest oni mniejsze niż 12%.

Czy myślisz, że mass media są w spółce z globalnym syndykatem kryminalnym?

ES: Nie tylko myślę, ale to wiem. Chcę tutaj powiedzieć to, że media kontrolują świat.

DW: Czy tak ogromna władza w działaniu nie przysparza Sojuszowi problemów jeśli będzie on chciał poinformować nas o swoich poczynaniach? W jaki sposób poinformują nas o tym co robią jeśli ten aparat medialny posiada tak ogromną kontrolę?

ES: Nie, zostanie to naprawione i aparat ten zostanie unieszkodliwiony.

Przywódcy, którzy kontrolują media już niedługo doświadczą problemów otwierających im oczy (na prawdę). Sojusz pracuje już nad tym z wnętrza tej organizacji i to stamtąd nadejdzie uderzenie. Również dobrze wiedzieć, że to także wyjdzie od cywilów, którzy powstaną i uświadomią sobie: “To nie wygląda dobrze. Byliśmy okłamywani”. Wtedy zostanie to przywiedzione uwadze tzw. “wiadomości na bieżąco”. Wtedy nie będzie ważne czy zostanie to wyemitowane tylko na 5 sekund. Zapewniam cię, że ktoś gdzieś to na pewno nagra i zostanie to przekazane dalej …

Wtedy (by to zatuszować, przyp. tłum.) musieliby zamknąć wszystkie serwery na tankowcach stacjonujących na wybrzeżu kalifornijskim i wszystkie inne umieszczone na całym świecie.

Nie tylko jedna osoba będzie to nadawała, będą ich setki. Bardzo to nam pomoże. Mamy superbohaterów na ziemi, o których nikt jeszcze nie słyszał. Tak samo ma się sprawa tam w Przestrzeni Kosmicznej. Wszyscy oni pracują nad tym, by wyeksponować ten problem.

DW: Jest bardzo dużo nieprzyjemnych rzeczy, które odnoszą się do Hollywoodu. Ciekawi mnie czy myślisz, że ujawnianie ich może być częścią planu Sojuszu?

ES: No cóż, bez przytaczania tytułów filmów lub innych szczegółów, Hollywood kontroluje nasz sposób myślenia.

DW: Tak.

ES: Lecz koduje się tam również bardzo dobre rzeczy …

DW: Zgadza się.

ES: … dla tych, którzy są świadomi symboliki, różnych (antycznych) języków oraz skryptów. Uważam, że to bardzo pomaga gdyż jest to podświadome przesłanie, które porusza sprawy w kierunku, w którym powinny iść. Tak to się odbywa.

Myślę, że ważne jest, by ludzie uświadomili sobie fakt, że wiadomość została nadana. Jeśli nie mogą oni jej jeszcze zobaczyć – to nic nie szkodzi. Przyjdzie czas, że dostrzegą ją i przyjdzie ona do nich w innej formie.

DW: Mam tutaj nieco głupie ale szczere pytanie. Czy formacje wojskowe działają dla naszego najlepiej pojmowanego dobra? Jeśli tak to czy (kiedyś) zakończą się porwania ludzi?

ES: Tak, wojsko definitywnie i na 100% jest po naszej stronie. Wiesz … ludzie na najwyższych szczeblach dowodzenia są bardzo mocno poruszeni całą tą manipulacją. Mają swoich własnych agentów i zaczynają odkrywać pewne sprawy samodzielnie.

Jest to bardzo dobry znak na to, że rzeczy wydarzają się na bieżąco.

DW: Powiedziałeś, że na dzień dzisiejszy ilość uprowadzeń ludzi znacznie się zmniejszyła. Czy chcesz przez to powiedzieć, że Sojusz Wojskowy zaczął już wojnę w celu zredukowania tego zjawiska?

ES: Och, wierzę w to, że ma to związek z pieniędzmi, które płyną do tajnych korporacji. Używały one wojska, by pomagało im załatwić pewne sprawy lecz militarni nie wiedzieli po co udawali się w jakieś miejsce, by kogoś “odebrać” … czy po co mieli polecieć gdzie indziej i poćwiartować jakąś krowę.

Byli oni całkowicie nie świadomi faktu po co mają porywać poszczególne osoby lub w jakim celu brali udział w innych działaniach. Myśleli sobie: “Jestem tutaj tylko po to, by zapewnić bezpieczeństwo całej operacji”.

Nie mieli również prawa zadawać jakiekolwiek pytania a jeśli tak się stało to zostawali natychmiastowo likwidowani.

DW: Jeśli Klika (Cabal), jak wiele ludzi nazywa te grupy i my również zaadoptowaliśmy tę nazwę, zostanie pokonana to wiele straszliwych rzeczy dotyczących porwań omawianych przez nas w tym programie ujrzy światło dzienne. Czy wtedy nie zakończy się to nagle raz na zawsze?

ES: Tak, jeśli Klika (Cabal) zostanie pokonana to tak się stanie.

DW: Czyli obecnie mamy do czynienia z pewnego rodzaju III Wojną Światową.

ES: Dokładnie tak.

DW: Jednak wiele ludzi jest całkowicie tego nieświadoma, że coś takiego się dzieje.

ES: Wszystko to odbywa się tuż przed naszymi nosami o ile zechcesz na to spojrzeć i dostrzec to, co się dzieje wokół ciebie. Jednak wiesz co – nie mamy na to czasu i nie jest to wina ludzi.

DW: Zgadza się.

ES: Wiesz, ludzie myślą sobie: “Muszę pracować, bo muszę coś jeść. Muszę robić inne rzeczy itd. Wiecie chłopaki, ja też jestem w Matrixie”.

DW: Tak.

ES: Czyli: “Co mam robić? Dostosuję się do tego”. Wszyscy musimy się do pewnego stopnia dostosować do tego wszystkiego, ale nadszedł czas, by wykrzesać z nas coś więcej.

DW: Jak sądzisz jak świat będzie wyglądał gdy w końcu dojdziemy do Pełnego Ujawnienia i Klika (Cabal) zostanie pokonana?

ES: Wszystko zmieni się z dnia na dzień. Uzyskamy dostęp do wszystkich urządzeń i nowej technologii, które były przed nami ukrywane. Cały świat rozkwitnie i nastąpi wszechobecna obfitość. Nikt nie będzie głodował.

Wszędzie będzie czysta woda a dla każdego znajdzie się dom. Świat zjednoczy się i całą przeszłość pozostawimy za sobą. Wszystkie te stare paradygmaty i religie również pozostawimy za sobą gdyż to również zostanie obnażone.

Cała ta sytuacja ujawni to w jaki sposób byliśmy oszukiwani odkąd się urodziliśmy.

DW: Zgadza się.

ES: Prawda już tu jest nawet na dzień dzisiejszy. Wszyscy przeproszą się wzajemnie i będzie pięknie.

DW: No cóż Emery, chcę ci podziękować za przybycie do studia a widzom chcę podziękować za uwagę. Jest to program “Kosmiczne Ujawnienie”, ja nazywam się David Wilcock i goszczę tutaj naszego specjalnego gościa Emery Smith’a.

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym.  

Strona źródłowa: https://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-staged-alien-abductions.html 

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

KU: Klony i Programowalne Formy Biologiczne

Sezon 9, Odcinek 7

Data publikacji: 10 stycznia 2018

DW: David Wilcock

ES: Emery Smith

DW: Witam ponownie w programie Kosmiczne Ujawnienie. Nazywam się David Wilcock, jestem gospodarzem programu i goszczę w studiu Emery Smith’a. Witaj z powrotem w programie Emery.

ES: Witam, dziękuję za gościnę.

DW: Wspaniale, że tutaj jesteś. Gdy po raz pierwszy spotkałeś się z rozczłonkowanym ciałem to wspomniałeś, że widziałeś wtedy ramiona wraz z dłońmi. Czy widziałeś jeszcze jakieś inne kończyny?

ES: Nie … Tak, tak – widziałem części twarzy …

DW: Och! Naprawdę?

ES: … skórę i może jakieś małe palce. Wyglądało to jak paliczki, być może całe palce, stopy i części nogi ale były one bardzo małe. Ich przekrój był tak niewielki, że trzeba było używać specjalnych narzędzi, by pobrać próbki poszczególnych tkanek.

DW: Hmm.

ES: Poszczególne tkanki były zawsze wycinane w bardzo specyficzny sposób. Gdy mieliśmy już jakąś tkankę to wiesz, od razu zabieraliśmy się za nią. Zawsze była jakaś praca do zrobienia gdy spotykaliśmy się z takimi próbkami. Następnie przychodziły do nas całe ciała i popiersia – niekiedy bez głów. Czasami były to całe ramiona lub inne części ciała jak np. genitalia. Cały czas przychodziły różne rzeczy.

DW: Czy miałeś do dyspozycji jakiś inny (niż na Ziemi) sprzęt chirurgiczny? A może używałeś normalnego skalpela? Było tam coś niezwykłego jeśli chodzi o te sprawy?

ES: Tak, były to zwykłe narzędzia chirurgiczne jakich normalnie używa się tutaj. Były tam też inne urządzenia, znacznie bardziej zaawansowane niż te, które używaliśmy na Ziemi w tamtym czasie.

Było tam więcej laserów o dużej mocy oraz urządzeń służących do kauteryzacji jakich nie używaliśmy tutaj. Jednak na różnych poziomach używa się tam różnych rzeczy, wydaje mi się, że były to urządzenia wykorzystujące różne częstotliwości.

Był tam też taki nóż ultradźwiękowy, który później dostał się do powszechnego użytku w sektorze cywilnym. Ja jednak nie miałem wiedzy na temat tego, żeby było on już wtedy używany. W chwili gdy mówię o “użytku cywilnym” to mam również na myśli szpitale wojskowe, jednak na najniższym (ziemskim) szczeblu militarny. Wiem, że nie używano wtedy takich skalpeli. Moje pierwsze użycie noża ultradźwiękowego miało miejsce właśnie podczas mojej pracy w tajnym programie.

DW: Dobrze. Chcę ci zadać pewne pytanie, które może być postrzegane jako głupie. Jednak niektórzy ludzie podchodzą do tego bardzo poważnie.

ES: Jasne, pytaj.

DW: Zajmujesz się biologią pozaziemską.

ES: Zgadza się.

DW: Wiele ludzi uważa, że istnieją biologiczne formy życia, która posiadają zdolności zmiany kształtów i które natychmiastowo mogą przeobrazić się z jednej formy w inną. Niektórzy ludzie twierdzą, że nasza elita jest tak naprawdę zmiennokształtnymi Reptylianami.

ES: Zgadza się.

DW: Czy kiedykolwiek spotkałeś się z biologiczną materią, która potrafiłaby zmieniać kształty?

ES: Myślę, że spotkałem się. Istnieją pewne Istoty Wielowymiarowe, które doszły już do tak zaawansowanego poziomu świadomości, że wykracza on znacznie poza nasze rozumienie … dla nas jest to miliardy lat w przyszłości. Posiadają one formę ciała świetlistego, które pozwala im na dowolne przemieszczanie się w przestrzeni oraz w wymiarach. Mają pełną swobodę ruchu.

Wydaje mi się, że jedna z tych istot umarła tutaj w naszym świecie w swej trójwymiarowej formie … gdy ją znaleźliśmy była ona po prostu przeźroczystym kleksem podobnym do meduzy lecz dłuższa. Myślę, że skoro miała w sobie naturalne światło to być może była to istota z wyższych wymiarów, która właśnie przechodziła metamorfozę. Być może miała ona zdolności przybierania takiej formy energetycznej, wiesz: gromadzi w sobie wszystko co jest jej potrzebne następnie wykorzystuje to do tego celu.

Wydzielała ona światło ale nie emanowała żadną częstotliwością (dźwiękową, przyp. tłum.), którą moglibyśmy w jakiś sposób uchwycić.

DW: Czyli mówiąc ogólnie była ona czymś w rodzaju owalnego, humanoidalnego gabarytu?

ES: Tak. Wyglądała ona jak wycięta w foremce do ciastek takich jak się robi na Boże Narodzenie, jednak była ona rozlana, zaokrąglona i dość lejąca się.

DW: Jakiego była wzrostu?

ES: Tą z którą ja miałem do czynienia miała ok. 190 cm.

DW: Rozumiem. Miała jednak inne cechy charakterystyczne, które mogłeś zidentyfikować podczas wykonywania autopsji?

ES: Tutaj był problem. Cały sprzęt jaki mi dostarczono był bezużyteczny gdyż jej tkanki były płynne.

DW: Och!

ES: Używaliśmy więc najprostszych strzykawek i igieł oraz specjalnej ssawki. Wysysaliśmy z niej niewielkie próbki (płynu) z różnych części jej ciała.

Moje wnioski były proste: całkiem nie wiedziałem skąd ta Istota pochodzi i jak się tutaj dostała. Dopiero później dowiedziałem się znacznie więcej na temat Istot Pozaziemskich i wtedy poskładałem ze sobą okruchy informacji. Mam tutaj na myśli: w jaki sposób odbywają się podróże międzywymiarowe Istot Pozaziemskich.

DW: Wyobrażam sobie, że Istota ta otoczona była jakąś wzmocnioną błoną, która utrzymywała cały płyn wewnątrz.

ES: Tak było. Miała ona około 1 centymetra grubości. Przypominało mi to bardzo gruby tort z galaretki. Gdy przetniesz tę tkankę to zaczyna świecić.

DW: Wewnątrz?

ES: Tak, podobnie jak pałeczki luminescencyjne (glowsticks).

DW: Łał!

ES: Tak. Następnie ten blask ustępował. To właśnie wtedy powiedziano: „Od teraz żadnych cięć; używać tylko igieł i ssawek”. Było to bardzo cienkie urządzenie do odsysania z bardzo cienką igłą i niewielkim wskaźnikiem ciśnienia. Podobne było do igły. Pobieraliśmy bardzo niewielkie ilości próbek z różnych części ciała tej Istoty.

DW: Jaka była lepkość tego płynu? Był on jak woda czy może raczej jak gęsty syrop …

ES: Tak, ciecz ta wyglądała jak przeźroczysty syrop klonowy.

DW: Rozumiem.

ES: Tak. Wewnątrz jej ciała znajdowały się inne narządy, które również emitowały światło: różowe, fioletowe i żółte. Wyglądało na to, że Istota ta posiadała pewną formę gdyż patrzyłeś przez nią jak przez ogromny tort z galaretki. Zaburzało to trochę optykę. Nie pozwolono nam jednak pobrać żadnych próbek tych święcących, różnokolorowych płynów.

DW: Łał!

ES: Być może ktoś inny to zrobił. Nasze role były bardzo ściśle podzielone. Wiele różnych laborantów miało różne role do odegrania. Dla mnie w tamtym momencie nie było to zbytnio zaawansowane – wykonywałem wtedy dość proste czynności.

DW: Myślę sobie teraz, że najtrudniejszą rzeczą dla widzów będzie danie ci wiary w to co mówisz. Wiesz o co mi chodzi: „Daj spokój człowieku. Nawet nie starałeś się zadać pytanie z czym masz do czynienia i skąd ta istota pochodzi?”.

ES: Nie, oczywiście, że nie. Podpisałem opasły dokument instruktażowy i wiedziałem na co się decyduję. Myślałem, że będę wykonywał sekcję zwłok jakiegoś żołnierza, ale jednak było to coś innego. Gdy już wszedłem w to środowisko wszystko bardzo szybko zaczęło eskalować.

Słyszałem historie – nie wiem czy są one prawdziwe czy nie – że ludzie rozmawiali na te tematy po godzinach pracy. Wiesz co się wtedy działo? Bardzo szybko znikali.

DW: Łał!

ES: Ludzie tam bardzo szybko się zmieniali a szczególnie laboranci i specjaliści kliniczni, którzy wykonywali całą tą pracę.

Ja byłem bardzo dobry w trzymaniu języka za zębami. Wszystko to naprawdę mnie bardzo wystraszyło. Z jednej strony było bardzo frustrujące, ale z drugiej strony skutecznie studziło to moją rozmowność.

Tak naprawdę pójście do pracy i dowiadywanie się coraz więcej stało się moją obsesją gdyż zawsze dochodziłem do jakichś własnych wniosków. Następnie zacząłem badać to samodzielnie i okazało się, że tak ekstremalne informacje nigdzie nie są dostępne …

DW: Czy monitorowano użycie twojej karty do biblioteki danych i Internetu itd. …

ES: Przez cały czas, 24 godziny na dobę znajdowałem się pod pełną obserwacją. To było częścią umowy. To również dotyczyło każdego kto ze mną przebywał jak np. moich przyjaciół … oczywiście im tego nie mówiono. Z tego powodu bardzo trudno było mi utrzymywać kontakty z przyjaciółmi lub zakładać związki.

Nawet dzisiaj jest to dla mnie trudne gdyż obawiam się o bezpieczeństwo bliskich mi osób … wiesz coś mogło by się im przydarzyć. Jak dotąd straciłem wszystkich.

DW: Zgadza się. Zaraz po tym jak straciłeś cały swój dobytek nagle w moim samochodzie przestały działać hamulce.

ES: To prawda. Pamiętam to.

DW: Dobrze. Jedną z rzeczy jaką chciałbym byś tutaj omówił jest ta okazała placówka, w której pracowałeś. Z tego co pamiętam to skończyliśmy na tym jak opisywałeś nam kolorowe linie (prowadzące do różnych miejsc).

ES: Ach, tak.

DW: Możesz nam powiedzieć jeszcze raz z iloma unikatowymi rasami miałeś do czynienia?

ES: No cóż, ja mówię, że są to „próbki” gdyż każdą z nich liczyłem jako odmienną rasę (gatunku biologicznego). Być może były to prawdziwe rasy pozaziemskie lub coś co zostało wyhodowane w laboratorium, albo może tkanka rzucona w ramach dezinformacji gdyż to również zdarzało się od czasu do czasu. Działo się tak, by zdyskredytować laborantów (gdyby zechcieli mówić).

DW: Zgadza się.

ES: Jak wspominałem poprzednio było ich coś ponad 3 tys. Nigdy tego nie zapomnę. Jeśli zaangażowany byłem w powierzchowne pobieranie niewielkich próbek to można było przeprowadzać od 10 do 20 sekcji zwłok dziennie.

DW: Och, łał!

ES: Czasami było tak, że nad jedną próbką spędzałem cały tydzień i w miarę badań zdawałem sprawozdanie poszczególnym ludziom.

Czasami było tak, że przychodziło kilka osób i jedna z nich mnie obserwowała i mówiła mi bezpośrednio bez użycia głośników: „Nie rób tego” lub „Zrób to”.

DW: Co pierwsze rzucało się w oczy gdy zerkałeś do swojego foldera?

ES: Znajdowały się tam podstawowe informacje takie jak: czas, data, numer pokoju np. “Red 12” oraz to co chciano przebadać. Było tam napisane np.: “Wytnij nerw z tego obszaru”, “Wytnij ten mięsień”, “Pobierz taką ilość tej tkanki” lub “Pobierz tyle centymetrów sześciennych płynu organicznego z tej części ciała”.

Bardzo dokładnie określano co miałeś do zrobienia.

Czasami odbywało się to w inny sposób … zachowywano pełną tajemnicę odnośnie czasu i danego zadania. Wchodziłem do pomieszczenia i nie wiedziałem jakie będzie kolejne zadanie dopóki nie ukończyłem pierwszego.

DW: Czyli mogłeś mieć tylko 60 minut na wykonanie pracy nad jednymi zwłokami?

ES: Nie określają czasu wykonania zadania.

DW: Och!

ES: Robisz to co musi być zrobione. Jednak czym szybciej to zrobisz i czym precyzyjniejszy jesteś tym bardziej cię doceniają. Wiesz, ja przerabiałem więcej próbek niż inni. Używano mnie do zbierania tkanek ludzkich wraz z transplantami i tego typu rzeczami. Bardzo szybko wpadłem w tę kategorię podczas wykonywania tych procedur.

DW: Czy mówiono ci jakich narzędzi chirurgicznych musisz używać? Czy wyznaczony był tam jakiś ścisły protokół postępowania czy może jednak miałeś wolność wyboru?

ES: No wiesz, tak naprawdę to miałem dostęp praktycznie do wszystkiego. Tylko kilka razy była sytuacja taka, że musiałem zgłaszać przez Intercom, że potrzebuję czegoś jeszcze, np.: “Potrzebuję skalpela nr. 11” lub “Potrzebuję odgryzacza kostnego takiego rozmiaru”. Wszystko zależało z czym miałem do czynienia.

Jednak w większości przypadków wszystko było w schowkach w ścianach w danym pomieszczeniu. Jak czegoś brakowało to dostarczano tego niemalże natychmiastowo w ciągu kilku minut.

DW: Pod koniec lat 1990 pokazała się film z rzekomą sekcją zwłok Istoty Pozaziemskiej – Santilli. Zakładam, że go widziałeś?

ES: Słyszałem o nim jednak nie oglądam zbyt dużo takich rzeczy. Pamiętam, że coś było, ale nie przebadałem tego.

DW: Aż po dziś dzień toczy się debata czy jest on prawdziwy czy jest to może tylko dobrze spreparowane oszustwo. Jedną z dziwnych rzeczy jaką można tam zobaczyć to jak ściąga się z oka tej istoty czarną błonę …

ES: Ach tak! Widziałem to.

DW: … wtedy można zobaczyć, że oczy skierowane są wgłąb czaszki w dół.

ES: Definitywnie tak. Głowy czy czaszki bardzo wielu Istot Pozaziemskich z którymi się spotkałem wyposażone było w pewne błony (ochronne) o ile nie zostały już usunięte przez kogoś innego.

DW: Naprawdę?

ES: Nie zawsze były one zielone czy czarne jak mówią o tym różne historie. Mogły one być różnych kolorów. Widziałem fioletowe, różowe … ta błona jest tam jednak zawsze obecna.

DW: Naprawdę!?

ES: Zawsze jest jakaś membrana lub nakładka na oczy. Przylega ona ściśle do kształtu oczu bez względu na to czy są one kształtu romboidalnego, trapezowego, sześciokątnego czy okrągłego. Tak przy okazji oczy Istot Pozaziemskich nie zawsze są okrągłe.

DW: Hmm.

ES: Wszystko to już tam gdzieś jest. Nie jestem do końca przekonany. Zawsze myślałem, że to w ten sposób odtworzyliśmy noktowizory czy inne urządzenia na podczerwień. Myślałem, że odbyło się to poprzez inżynierię odtwarzania urządzeń pozaziemskich, które znajdowane były bardzo dawno temu przez Marynarkę Wojenną.

Pamietam, że słyszałem jak pewni generałowie rozmawiali ze sobą o tym, że gdy pobrano te błony to niektóre z nich skupiały w sobie światło a niektóre je przytłumiały. Acha i były one niebiologiczne.

DW: Czy był tam komponent “wirtualnych okularów” wyświetlający informacje na temat obserwowanego obiektu?

ES: Nie. Jestem przekonany, że większość z tych Istot, które tutaj dotarły posiadały już zdolności telepatyczne … wtedy wszystko jest wyświetlane w mózgu przy udziale świadomości.

DW: Hmm.

ES: Jestem przekonany, że Istoty te nie posiadały żadnych kasków lub krzeseł ani innych urządzeń, których musiałyby używać. Gdy patrzę w telewizji na ludzi w statkach kosmicznych gdzie przedstawiane są panele sterowania i wszystkie te przyciski, coś takiego nie istnieje.

DW: Dobrze.

ES: Wtedy myślę sobie: “Łał, nie mają o tym zielonego pojęcia!”.

DW: Czy spotkałeś się kiedyś z istotami, które posiadały wewnątrz swoich ciał elektronikę i (zaawansowane) urządzenia technologiczne?

ES: Och tak!

DW: Jakiego typu były te urządzenia?

ES: Nie tylko wewnątrz ich ciał ale także na zewnątrz co działało bardzo zgrabnie. Np. jakieś rzeczy wychodzące z tyłu ich głów czy z nosa i przekazujące coś do ust.

Przebadałem bardzo wiele (Istot Pozaziemskich), które wykazywały na zdjęciach Roentgena jakieś cylindryczne zbiorniki wewnątrz ich ciał. Nigdy jednak nie pozwolono mi nawet ich dotknąć. Nie wiem do czego one służyły ale zawsze miały kształt cylindra podobnego do kapsułki takiej w jakiej przyjmujemy witaminy.

DW: O takim kształcie?

ES: Tak, ale mogą one nieco różnić się od siebie. Czasami były one ulokowane w różnych częściach ciała. Nie wiem czy były one tam umieszczone przez nas ludzi czy może to oni wykorzystywali to w celach komunikowania się z nami.

Odniosłem wrażenie, że służyły one do adaptacji ciała, by być może przetrwać w naszej atmosferze. Być może wytwarzały one jakieś (magnetyczne) pole ochronne?

Bardzo wiele Istot Pozaziemskich otacza swoje ciała magnetycznym polem ochronnym. Jest ono bardzo cienkie i nie można go zobaczyć gołym okiem. Jest ono mikroskopijne ale na pewno występuje po to, by chronić całe ciało przed naszą atmosferą.

DW: Hmm.

ES: Wydaje mi się, że te inne urządzenia, które wychodziły z uszu czy głowy i podawały coś do ust były prawdopodobnie używane do komunikacji lub oddychania naszym powietrzem atmosferycznym.

DW: Hmm.

ES: Tak czy inaczej są to tylko moje przypuszczenia.

DW: Przyczyną dla której pytam jest twój opis, który sugeruje rzekome używanie ich do zbierania informacji. Powiedziałeś, że nie potrzebują oni żadnych “wirtualnych okularów”, w formie naciągniętej błony na oczy, wyświetlających szczegółowe informacje o obserwowanym obiekcie.

Czy jest to jakiś biologiczny komponent zaawansowanej technologii, który komunikuje się z ich świadomością?

ES: Tak, wydaje mi się, że bardzo wiele ras pozaziemskich wspomaga się zaawansowaną technologią wykorzystującą świadomość, która albo jest wszczepiona w nich w formie implantów albo rozwinęła się naturalnie na przestrzeni milionów lat ewolucji. Być może te wspaniałe Istoty wytworzyły nowe sposoby komunikacji, których nasi naukowcy nie są w stanie zrozumieć gdyż nauka opisująca to u nas jeszcze nie istnieje.

Wszystkie te komponenty zaszyte są wewnątrz danej istoty.

Mówimy tutaj o istotach, które w drodze do nas przebyły tysiące lub nawet miliardy lat świetlnych. Podróże we Wszechświecie doprowadziły do perfekcji a być może poruszają się nawet wielowymiarowo.

Pasowałoby tutaj to stwierdzenie – ale jest to tylko moja hipoteza – o tym, że to wszystko świadczy, że ta technologia po prostu już w nich jest.

DW: Jeśli dana forma biologiczny ma w sobie biologiczny interfejs świadomości to czy nie wyposaża się jej w mechanizm samoniszczący tak, by ciało to nie zostało przez nikogo przebadane? Czy myślisz, że coś takiego ma miejsce?

ES: To co słyszałem z drugiej ręki od osób zajmujących się tymi projektami to fakt, że wiele z istot przybywających na naszą planetę używa swoich klonów – trójwymiarowych form, które mogą zostać fizycznie przechwycone. Były one podobno programowalnymi formami biologicznymi.

Czyli: klonowali siebie, programowali to ciało …

DW: Jak mówisz klonowali siebie to masz na myśli, że klonowali swoje ciała?

ES: Zgadza się. Czasami też klonowali podobną do nich formę biologiczną. My nazywamy ich PFB czyli Programowalną Formą Biologiczną (Programmed Life Form).

PFB jest na wpół cybernetyczna na wpół organiczna. Mogą się one poruszać bardzo płynnie tak jak ludzie i nawet byś nie zauważył różnicy.

Ich pojazdy rozbijały się na Ziemi – czasami robiono to celowo, by pomóc nam w aktualizacji naszej technologii, abyśmy mogli odtworzyć inżynieryjnie wszystkie te rzeczy. Ciała, które tam znajdowano były PFB, które przeżyły tylko tydzień lub do roku bez żadnego pożywienia.

Odkrycia te jednak wiązały się z bolesnymi stratami. Gdy schwytano PFB – większość z nich nie przeżyła katastrofy – to wkładano je do alkoholu lub formaliny i wtedy ich ciała rozpuszczały się.

Działo się tak ze względu na  to, że ich ciała nie były zbudowane – tak jak ludzki mózg czy inne części ciała nasze czy naszych zwierząt – z bardzo mocnej tkanki o strukturze kolagenu. Były one po prostu syntetyczne.

Zaczęto więc używać specjalnych solanek, wody i plazmy.

DW: 50 lat po wypadku w Roswell w 1977 r. płk. Philip Corso opublikował książkę “The Day After Roswell”.

W swoich zeznaniach donosi o tym, że oryginalne Istoty z Roswell … zaniepokoiły Rząd Amerykański gdyż posiadały one tylko jeden kanał przełykowy prowadzący od ust aż do odbytu. Nie miały one …

ES: Dokładnie tak.

DW: … całego układu trawiennego.

ES: Zgadza się.

ES: Jak to się ma odnośnie PFB?

ES: Dokładnie tak samo wyglądają PFB. Zaprojektowane są one – pracowałem już wcześniej z klonami i PFB … nie posiadają one układu trawiennego a tylko coś co pozwala na podtrzymywanie ich życia przy pomocy niewielkich impulsów elektrycznych, które pobudzają ich mięśnie oraz wysyłają dane do tego kto ich tam wysłał.

Rola tego kanału przełykowego nie jest znana … Chcę tutaj powiedzieć, że ja nie wiem po co on się tam znajdował, ale wiem dokładnie o czym mówi Phillip Corso gdyż widziałem to na własne oczy. Być może ma on zadanie pobierania czegoś z innych części ciała gdyż widziałem również inne kanały rozchodzące się z tego głównego tak jak konary drzewa.

DW: Och, naprawdę!?

ES: Tak. Nie połączone one były jednak z żadnymi innymi narządami. Prowadziły tyko do gąbczastej tkanki, która tworzyła mięśnie i ścięgna. Forma ta miała w sobie egzoszkielet lub szkielet metalowy, który pozwalał na utrzymanie przy życiu danej istoty.

Wydaje mi się, że różne PFB były tworzone do przeprowadzania różnych misji jak np.: rozbicie się w oceanie i przekazanie nam pewnych rzeczy lub zebranie kwiatów lawendy z łąki czy czegoś innego.

DW: Czy materiał z którego zbudowana jest PFB jest wyhodowany (w laboratorium) czy pobrany od innej istoty? W jaki sposób uzyskuje się go, w celu stworzenia PFB?

ES: W przeciwieństwie do tego co my robimy tu na Ziemi, Istoty Pozaziemskie uzyskują ten materiał przy użyciu wibracji, drgań harmonicznych oraz dźwięków. W ten sposób tworzą one cokolwiek chcą: komórki lub syntetyczną tkankę co do której jestem całkowicie pewien, że istnieje gdyż sam badałem te rzeczy, które pobrałem.

Tak przy okazji muszę tutaj dodać, że nigdy nie widziałem tych komórek pod mikroskopem ani optycznym ani elektronowym. Znam to jednak z odpraw instruktażowych, przez które przechodziłem i widziałem to wszystko na własne oczy. Mogę z łatwością powiedzieć, że dana tkanka nie jest prawdziwa tylko stworzona sztucznie w celach operacyjnych.

Odbywa się to zupełnie tak jak u nas: umieszcza się jakieś syntetyczne rzeczy wewnątrz naszego ciała, by np. zamienić ścięgno lub wzmocnić całe ciało. Wiesz, ciągle implantujemy coś w nasze ciała.

DW: Wyjaśnijmy tutaj pewną rzecz. Gdy mówisz o komórkach syntetycznych to one nadal stworzone są z amino kwasów i protein …

ES: Zgadza się.

DW: … zgodnych z daną formą życia.

ES: Zgadza się.

DW: Nie są one stworzone z plastiku.

ES: Tak. Dokładnie to chcę powiedzieć. Przypomina to bardziej hybrydę organizmu prawdziwego i syntetycznego jednak nie jest to tylko albo jednym albo drugim. Z tego powodu – tutaj dodaję, że słyszałem to z drugiej ręki – nie posiadają one mitochondrium (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mitochondrium ) ani żadnego DNA jednak tkanki działają dokładnie tak jak powinny.

DW: Dziwne.

ES: Tak, bardzo dziwne.

DW: Jeśli nie mają one mitochondrium to skąd biorą energię?

ES: Jest to bardzo dobre pytanie. Jest to nauka, której nie znam.

DW: Dobrze.

ES: To pytanie zostało zadane.

DW: Czy rozmnaża się niewielkie próbki tej tkanki i produkuje znacznie więcej, by wyprodukować jedną z tych …

ES: Osobiście uważam, że tak to się odbywa z tymi próbkami jednak ja nie uczestniczyłem w tym.

DW: Och!

ES: Nie wiem tego na pewno. Oczywiście wiele próbek nie jest testowanych. Dąży się tam do tego, by wytworzyć hybrydy tkanki ludzkiej i tej pozaziemskiej. Hoduje się je w laboratoriach i miesza się je ze sobą. O tym dowiedziałem się znacznie później. Tak przy okazji to właśnie tym się teraz zajmuję.

DW: Gdy mamy do czynienia z syntetycznym aspektem komórek to co można tam zidentyfikować? Znajdziemy tam jakieś molekuły? A może mieszanki metali? Czy w komórkach tych są jakieś metale? Co takiego niezwykłego jest w tkance syntetycznej?

ES: No cóż, niezwykłe rzeczy jakie można tam zobaczyć … nie jest to coś co sam widziałem. Musisz wiedzieć, że widziałem instrukcje w moim folderze. Oglądnąłem wiele zdjęć takich komórek, ale nie widziałem ich osobiście.

DW: Rozumiem.

ES: Komórki syntetyczne posiadają wiele różnych kształtów. Wiele z nich miało kształt geometryczny co jest bardzo dziwne gdyż …

DW: Łał!

ES: … oznacza to, że muszą mieć pewne rusztowanie wzmacniające. Normalne komórki są w większości okrągłe.

DW: Zgadza się.

ES: Czasami mogą przybierać kształt wklęsłego dysku tak jak czerwone krwinki, które są bardzo unikatowe. Jednak tamte komórki były jakby zrobione na jakiejś kratownicy. Tworzyły one różne kształty takie jak w pszczelim ulu i inne takie rzeczy i definitywnie dostarczane tam były impulsy elektryczne. Skąd one pochodziły, tego nie wiem. Wydaje mi się, że działają one przez jakiś czas w oparciu o pole energetyczne Ziemi. Być może ten kanał przełykowy był potrzebny po to, by dostarczać tam pewne elementy, które pomagają w przesyłaniu impulsów elektrycznych do poszczególnych części ciała gdyż forma ta jest tylko tymczasowa, przynajmniej te, które były znajdowane tutaj.

Jestem jednak przekonany, że istnieją też takie, które służą przez całe życie.

DW: Pomogę tutaj trochę sceptykom … wiesz, chodzi mi o zdrowy sceptycyzm gdzie ludzie zadają sensowne pytania.

ES: Rozumiem.

DW: Wygląda na to, że postrzegamy materiał biologiczny pochodzący z klonów jako rzadki, wartościowy i trudny do odtworzenia. Mówisz tutaj o istotach, które są po prostu plastikowymi, jednorazowymi pojemnikami.

ES: Zgadza się.

DW: Jeden tydzień i po nich.

ES: Tak, tak.

DW: Czy materiał ten nie jest powszechnie dostępny skoro jest tylko jednorazowy? Myślę, że trudno mi w to uwierzyć.

ES: Och, to jest proste. Chcę tutaj powiedzieć, że po pierwsze mogą oni wytworzyć cokolwiek zechcą. Nie potrzebują naszego złota, naszych jajeczek czy spermy.

DW: Zgadza się.

ES: Mam tutaj na myśli fakt, że wszystko to mogą sami wyprodukować.

DW: Zgadza się.

ES: Nie muszą oni tutaj przylatywać. Jeśli mają jakikolwiek cel to próbują zachować nasz gatunek. Nie potrzebują nas … ale próbują zabezpieczyć nasze DNA na daną chwilę.

Odpowiadając jednak na twoje pytanie to nawet teraz my jako ludzkość mamy możliwości wyprodukowania trójwymiarowo wszystkich organów jakie potrzebujemy niezależnie od ich przeznaczenia. Płuca czy serce – nie ma najmniejszego problemu – z twojego oryginalnego DNA używając przy tym twoich tkanek z uszkodzonych organów lub martwego ciała.

DW: Łał!

ES: Łańcuchy DNA znajdują się dosłownie w całym naszym ciele.

DW: Oczywiście, że tak.

ES: I to jest super. Gdy otworzysz daną nić DNA to możesz stwierdzić: “Och, to jest serce Davida”. Wrzucasz to na komputer i teraz drukarka wyprodukuje twoje serce. Następnie jesteśmy w stanie dokonać jego transplantacji z tym, że dostaniej młodsze i mocniejsze. Czyli podkręciliśmy je trochę.

DW: Chcę tutaj wtrącić to co mój informator Jacob mi powiedział wtedy gdy wierzono, że komórki nerwowe nie mają zdolności odbudowania się. Pomimo potocznie przyjętej opinii posiadał on raporty od ludzi, którzy przechodzili przez katastrofalne urazy rdzenia kręgowego, który był (nieodwracalnie) zniszczony wraz z obumierającymi komórkami nerwowymi – całkowicie martwe, psujące się i były już wchłaniane przez ciało. Potrafili wtedy przyłożyć pewną rzecz na wysokości karku i po prostu odrastał całkiem nowy układ nerwowy a dana osoba odzyskiwała całą swoją funkcjonalność.

ES: Jest to całkowita prawda. Nawet przy naszej przedpotopowej technologii gdzie tworzymy komórki zebrane z tłuszczu czy szpiku kostnego i krwi posiadamy bogate doświadczenia w przypadkach paraliżu czterokończynowego gdzie ludzie z bardzo poważnymi urazami rdzenia kręgowego powracali do zdrowia.

Odnośnie układu nerwowego – jesteśmy w stanie wyhodować KAŻDĄ komórkę naszego ciała. Nie ma takiej tkanki, której nie potrafilibyśmy odtworzyć ponownie. (Wiara, że jest to nie możliwe, przyp. tłum.) jest fałszem, w który chcą byśmy wierzyli. Prawda jest całkiem inna.

DW: Czy wierzysz w to, że zgodnie z doniesieniami moich innych informatorów, istnieje negatywny komponent naszej planety, który pragnie dramatycznie zredukować populację ludzi?

ES: Tak, wierzę w to. (Dowody na to, przyp. tłum.) można oglądać każdego dnia i nie jest to wcale takie trudne.

Nie lubię przytaczać tutaj poszczególnych nazw korporacji lecz wiesz, że wszystko wszędzie wiąże się z polityką … a ja staram się pozostać neutralny.

DW: Zgadza się.

ES: Jednak tak, wierzę w to. Wystarczy popatrzeć na to co się dzieje wokół nas. Dostrzeżenie tego nie jest zbyt trudne. Mam tutaj na myśli to, że wystarczy pomyśleć o tym co by się stało gdyby tylko na kilka dni odciąć dostawy prądu. Ja jestem cukrzykiem i np. nie mogę dostać insuliny. Wiesz, że wiele ludzi na całym świecie cierpi z tego powodu.

DW: Zgadza się.

ES: Przytaczam tutaj tylko małe rzeczy, na które większość ludzi nie zwraca uwagi. Wyglądałoby na nieszkodliwe gdyby wszyscy ci ludzie umarli ale wiesz, czy nie byłoby to działanie celowe?

DW: Chcę tutaj powiedzieć coś jeszcze. Jeśli mówisz, że można odtworzyć każdą część naszego ciała to zakładam, że to oznacza również możliwości wyhodowania utraconej kończyny a następnie ponowne wszczepienie jej w ciało danej osoby, prawda?

ES: Och, można znacznie więcej. Jeśli miałbym do dyspozycji tylko kilka kompletnych, nieuszkodzonych łańcuchów twojego DNA to można z powodzeniem odtworzyć całe twoje ciało gdyż zawiera ono w sobie wszystkie informacje włącznie ze świadomością, której doświadczyłeś podczas tego życia. Jest ona przechowywana zupełnie tak jak dane na twardym dysku i ciągle będziesz sobą.

Tak, można wyhodować całe  twoje ciało.

DW: Czy nie jest to coś na przykładzie biologicznej zupy do której musisz dodać inne składniki, by coś z tego wyszło?

ES: Oczywiście, że tak. Wszystko to nazywa się proteiny i amino kwasy i są one podstawowym komponentem całego życia biologicznego. Wszystkie te rzeczy o których tutaj słyszysz są przepełnione nimi. Komputer wie kiedy dodać kolagenu czy osteocytów oraz wszystkich innych komórek do ciała by ukształtowało się w odpowiedni sposób.

Czasami zdarzają się usterki w drukarce ciał i rzeczy nie idą tak jak powinny lecz nawet wtedy komputer natychmiastowo naprowadza je na dobre tory i naprawia je. Jest to zdumiewające.

DW: Naprawdę?

ES: Tak. Są tam ogromne komory w których no wiesz … możesz tak naprawdę wyhodować swoje ciało jeśli tego potrzebujesz.

DW: Pozostało nam tylko kilka minut do końca tego odcinka i chcę tutaj poruszyć jeszcze jedną sprawę. W poprzednich odcinkach mówiłeś o tym, że widziałeś Istoty, które wyglądały na więźniów Reptyliańskich.

ES: Tak.

DW: Następnie powiedziałeś niemalże nonszalancko: “Och tak, ale nigdy nie wiesz czy nie jest to coś co sami wyhodowaliśmy”. Powiedziałeś to zupełnie tak, jakby to nie było nic wielkiego.

ES: Bo to nie jest nic wielkiego. Możemy wyhodować …

DW: W jaki sposób doszedłeś do konkluzji, że mamy możliwości, by tego dokonać?

ES: Stąd, że dostałem się do wydziału odbudowy tkanki i zacząłem dowiadywać się nieco więcej o tym co oni robią przy odbudowie komórek i hodowaniu nowych rzeczy.

DW: Do kogo odnosisz się gdy mówisz “oni”?

ES: Laboratoria.

DW: Rozumiem.

ES: My nazywaliśmy ich laboratoriami. Tam równie starano się stworzyć fałszywe istoty pozaziemskie …

DW: Rozumiem.

ES: … by mieć coś w zanadrzu w przypadku gdyby należało pokazać się z jakiejś dobrej strony lub zrobić demonstrację zła, szczęścia, zdrowia lub wystraszyć kogoś obrzydliwie wyglądającą kreaturą. Robiono to do własnych celów i osiągnięto tam sukces.

To właśnie dlatego tak powiedziałem gdy zobaczyłem tę istotę, gatunek lub cokolwiek to było … Nie wiem skąd to pochodziło.

Mogę tylko powiedzieć, że wierzę, że istota ta była prawdziwa. Pachniała i oddychała. Ale to właśnie tutaj wchodzą w grę PFB – są one w zasadzie tą samą rzeczą: wyhodowaną sztucznie formą biologiczną zaprogramowaną, by wykonywać pewne zadania.

DW: Nie podam tutaj żadnych szczegółów jednak słyszałem historię o jednym z naszych eksprezydentów oraz pomyśle, że potrafimy go sklonować i teraz można zobaczyć kogoś, kto wygląda dokładnie tak samo jak on z jedną zasadniczą różnicą: może on należeć do całkiem innego gatunku biologicznego, który występuje naprawdę. Czy posiadasz wiedzę na ten temat?

ES: Tak.

DW: Dobrze. Czy z klonami występuje jakiś problem np. przy prowadzeniu konwersacji; czy posiadają one tą samą pamięć? Czy taki klon jest świadom tego, że jest klonem?

ES: Nie.

DW: Czy uważa on, że jest tą samą co oryginalna osoba?

ES: Nie odbywa się to tak jak wspomniałem o tym wcześniej w przypadku, gdzie bierze się kompletną nic twojego DNA i hoduje się ciebie od początku … Tutaj robi się to inaczej: bierze się część twojego DNA bez komponentu świadomości tak, by następnie można cię było odpowiednio zaprogramować. To właśnie wtedy wpisuje się w ciebie pamięć i doświadczenia. Możesz sobie myśleć, że masz rodzinę i podjąłeś jakąś pracę, w której masz być ucharakteryzowany jak były prezydent. Wszystko jest zaprogramowane od początku aż do czasu obecnego. Mogą nawet wytworzyć więcej twoich klonów, byś myślał, że masz rodzinę. Czasami mogą cię potrzebować tylko do jednego zadania.

DW: Łał!

ES: Tak.

DW: Łał! Bardzo intensywne doniesienia.

Czas odcinka naszego programu Kosmiczne Ujawnienie dobiegł końca. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock i goszczę w studiu Emery Smitha, który ujawnia nam prawdę dotyczącą bardzo zaawansowanych programów obejmujących biologię pozaziemską. Dziękuję za uwagę.

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym.  

Strona źródłowa: https://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-clones-and-programmable-life-forms.html 

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

KU: Podmorskie Bazy

Sezon 9, Odcinek 5

Data publikacji odcinka: 29 grudnia 2017

DW: David Wilcock

CG: Corey Goode

DW: Witam ponownie w programie Kosmiczne Ujawnienie. Nazywam się David Wilcock i jestem gospodarzem programu. W tym odcinku razem z Corey Goode będziemy omawiali podmorskie bazy. Witaj w programie Corey.

CG: Witam, dziękuję.

DW: Prawdopodobnie większość naszych widzów spotkała się z dziwnym zdjęciem, które od zawsze krąży po Internecie i które przedstawia ogromną maszynę wiertniczą z napisem “Amerykańskie Siły Powietrzne”. Jest ona biała a przy niej widać stojących ludzi, którzy wyglądają jak krasnoludki w porównaniu z jej rozmiarem. Czym jest to urządzenie? Czy dzięki niemu można wiercić podziemne tunele?

CG: Tak. Jest to taka duża maszyna-kret z napędem nuklearnym służąca do drążenia tuneli, która kruszy i topi na szkło skały w miarę jak porusza się do przodu.

Mają ich oni tam kilka rozmiarów i typów lecz ten o którym tutaj mówisz wydaje mi się, że jest nazywany maszyną olbrzymią, która tworzy ogromne tunele w różnych typach skał na nieograniczone odległości. Pod dnami oceanów stworzono system tuneli, który obiega wszystkie kontynenty.

DW: Przerwijmy to na chwilę, czy uważasz, że istnieją podziemne miasta, które są ciągle budowane? Czy sądzisz, że są one prawdziwe?

CG: Ha, ha, ha.

DW: Ha, ha, ha.

CG: Wiem, że one istnieją – widziałem zdjęcia i filmy. Gdybyś zobaczył filmik z takiego miejsca to pomyślałbyś, że patrzysz na luksusowy apartament w hotelu w Dubaju. Wyglądają one bardzo futurystycznie. Bardzo często na środku przynajmniej dwóch docinków kompleksu znajdował się szeroki otwór biegnący wzdłuż jednej strony i sięgał aż poza granice budynku właściwego i przechodził dalej do tego, co najprawdopodobniej było jaskinią w czasie rozpoczęcia budowy. Zdjęcia, które widziałem wyglądały niemalże jak wzięte żywcem z przelatującego drona i można na nich było zobaczyć ogromne, zaokrąglone windy. Gdy starają się przekonać ludzi by wstąpili do Tajnego Programu Kosmicznego to właśnie takie obrazy im pokazują: „Widzisz, posiadamy kosmiczne bazy, które są zaawansowane jak te w filmie Jetsons”.  Są one oczywiście budowane dla elit. W bazach wojskowych panują spartańskie warunki i gdy się w nich znajdziesz to nie możesz tak naprawdę odróżnić ich od tych znajdujących się na powierzchni ziemi.

DW: No wiesz, brzmi to całkiem inaczej niż ludzie mogliby sobie wyobrażać. Większość ludzi widzi obraz podziemnej bazy z pewną ilością wydrążonego gruntu, który został uformowany w kształt budynku czyli to podziemne skały tworzą strukturę tej całej konstrukcji. Wszystko co tam jest to tylko korytarze i pomieszczenia użytkowe.

CG: Tego typu placówki również istnieją.

DW: Naprawdę?

CG: Tak. Wiele z nich jest utworzonych w formie bardzo długich, wąskich  korytarzy wydrążonych pod powierzchnią ziemi, które w kilku rzędach biegną równolegle do siebie a niektóre z nich odbiegają od siebie pod kątem prostym.

Taka sama ich liczba odbija w przeciwnym kierunku a następnie łączą się ze sobą. Jednak te budowle nie znajdują się zbyt głęboko pod ziemią i usytuowane są zazwyczaj pod istniejącą już bazą lub innym kompleksem budynków.

DW: Czy zawsze są one drążone (tą maszyną) czy może …?

CG: Nie. Na przestrzeni lat wypróbowano tam bardzo wiele różnych sposobów tworzenia tuneli zaczynając od metod konwencjonalnych aż po … przeprowadzanie specjalnych eksplozji nuklearnych, które topiły skały by po stwardnieniu utworzyć szklaną kopułę. Wiele z nich zawaliło się z powrotem. Wtedy oczyszczano teren używając przy tym wszystkich dostępnych środków i kończono robotę.

DW: Czyli używano tam typowych ładunków jądrowych? To one tworzyły ogromne jaskinie podziemne nawet, jeśli była to lita skała?

CG: Zgadza się.

DW: Rozumiem.

CG: Bardzo często drążono bardzo głębokie szyby, umieszczano tam ładunki z C4 (https://pl.wikipedia.org/wiki/C4 ), który detonuje z prędkością prawie 10 km/s i obraca najtwardszą skałę w pył. Następnie usuwano stamtąd urobek.

Oczywiście, że dysponują również tymi maszynami wiertniczymi. Ostatnio wynaleziono nawet materiały wybuchowe nowej generacji, które po zdetonowaniu zostawiają niemalże sferyczną przestrzeń w litej skale i prawie ani śladu promieniowania radioaktywnego.

DW: Jak daleko sięga twoja wiedza odnośnie budowania przez nas pierwszych baz podziemnych?

CG: Pierwsze budowy baz podziemnych rozpoczęły się jeszcze przed I Wojną Światową.

DW: Jeszcze przed I Wojną Światową?

CG: Tak, to robi wrażenie. Był to jednak czas gdy tak naprawdę uczyliśmy się jak to robić. Sprawy stały się naglące dopiero w erze bomby atomowej w chwili gdy nie tylko ją wynaleziono ale także opracowano sposoby wynoszenia jej, które w rzeczywistości były ogromnymi, podziemnymi bunkrami umożliwiającymi dostarczenie pocisku balistycznego pod warstwę skalną i odpalenia go tam.

Musiano nadganiać system broni, który tam opracowywano. W miarę jak poruszano się głębiej pod powierzchnię ziemską technologia stawała się coraz bardziej wymyślna.

DW: Czy nie istnieje problem ze wzrostem temperatury w miarę poruszania się coraz głębiej w skorupę Ziemi? W jaki sposób radzono sobie z tym problemem?

CG: Posiadają tam pełna klimatyzację kontrolującą warunki otoczenia … Są to szczelnie zamknięte systemy, które posiadają powietrze i wszystko co potrzeba. System taki można utrzymywać pod ciśnieniem i kontrolować panujące tam warunki atmosferyczne.

DW: Czyli mówisz nam, że niektóre z kompleksów, które zbudowane zostały przez naszych ludzi posiadają rzeczywiste budynki, które wyglądają jak miasta?

CG: Te, które zostały zbudowane w formie podziemnych miast dla naszych tzw. elit i ich rodzin, by mieli gdzie uciec.

DW: Czy mają tam rzeczy takie jakie wspominaliśmy przy omawianiu cywilizacji z Wnętrza Ziemi? Czy są tam drzewa, jeziora i rzeki wraz z budynkami mieszkalnymi?

CG: Używają tam procesu hydroponicznego. Jest tam również życie roślinne, które pomaga im zbalansować czający się wszędzie dwutlenek węgla. Również ich system nawadniania jest systemem zamkniętym. Mają tam tego typu rzeczy, ale nie znam dokładnie pełnego zakresu.

DW: W jaki sposób znajdują wodę pitną? Czy podłączają się do żył wodnych lub podziemnych rzek?

CG: Tak. Problemem jest tam osuszanie z wody obszarów.

DW: Naprawdę? Przejdźmy teraz na chwilę do Phila Schneider’a, który jest również informatorem, który ujawnił się i mówi o usytuowanych bardzo głęboko pod ziemią Bazach Wojskowych lub DUMBS … W czasie gdy o tym mówił, był bardzo mocno ośmieszany przez większość ludzi należących do społeczności ufologicznych, jednak wkrótce po ujawnieniu umarł. Od tamtego czasu bardzo wiele rzeczy, które są przekazywane przez innych potwierdzają jego doniesienia.

CG: Tak. Istnieją bazy wojskowe i różne placówki podziemne praktycznie wszędzie – również pod miastami, w których mieszkamy. Chcę tutaj powiedzieć, że ludzie wchodzą do budynku następnie jadą windą w dół i docierają do miejsc, o których reszta społeczeństwa nie ma pojęcia.

Zjeżdżają kilkanaście pięter niżej, czego nie są świadomi nawet ludzie pracujący w tych budynkach. Tam znajdują się podziemne systemy kolei, które zabierają ich do różnych lokalizacji na drugim końcu świata w ciągu godziny czy dwóch gdzie podejmują swoją pracę w podziemnych bazach.

Są one porozrzucane dosłownie wszędzie.

DW: Spójrzmy na mapę USA, którą naszkicował Phil Schneider. Przedstawia ona szereg okręgów gdzie zlokalizowane są podziemne bazy oraz ciąg linii łączących je, które pozorują przebieg tuneli podziemnych.

CG: Jest ona bardzo niekompletna.

DW: Mówisz, że jest ona niekompletna?

CG: Definitywnie tak.

DW: Dobrze. Dlaczego tak sądzisz?

CG: Dlatego, że sieć tramwajów podziemnych biegnie dalej pod dnem oceanów i łączy się z: Australią, Europą i Azją. Jest ona rozciągnięta na całą kulę ziemską.

Istnieją również bazy podoceaniczne, które mogą być usytuowane na dnie oceanu lub jeszcze znacznie niżej pod jego dnem.

DW: No cóż, wiele ludzi może mieć problemy ze zrozumieniem tego konceptu gdyż zazwyczaj to łodzie podwodne udają się w tamte miejsca lub batyskaf z możliwością nagrywania podłoża oceanów. W miarę jak poruszasz się coraz niżej ciśnienie słupa wody staje się ekstremalnie duże.

CG: Mhm (przytakująco).

DW: Jak, zgodnie z twoją wiedzą, udało im się ujarzmić tego typu techniczne problemy na dnie oceanu?

CG: Bazy o których tutaj mówię nie znajdują się na dnie Rowu Mariańskiego, a przynajmniej nie są one wybudowane przez nas. Spotkałem jednak inżyniera, który opisywał mi w jaki sposób buduje się pewne szczególne bazy pod kopułami, które są spuszczane na dno i umieszczane przez Marynarkę Wojenną. Następnie stosuje się beton podwodny w celu uszczelniania. Kopuły są umieszczane tuż nad fundamentami a następnie wypompowuje się wodę ze środka. Następnie to nacisk wody oceanicznej uszczelnia całą strukturę, która jest budowana. Fundamenty są zrobione z betonu. Następnie wchodzi się pod betonowe łoże i przedostaje przez nie pod kopułę.

Nie są one bardzo duże, ale mogą być one połączone ze sobą w kolonie.

DW: Z czego zrobione są kopuły? Jak one wyglądają?

CG: Pewnego rodzaju … nie wiem dokładnie – akryl lub plastik.

DW: Czy są one przeźroczyste czy litego koloru?

CG: Są one nieprzeźroczyste.

DW: Dobrze.

CG: Następnie zabudowuje się wszystko wewnątrz. Marynarka Wojenna wysyła wiele ekspedycji, które znajdowały przepiękne, podwodne tunele, które prowadziły do podziemnych jaskiń doskonale nadających się na stworzenie bazy po uprzednim wypompowaniu wody. W ten sposób stworzono kilka takich podoceanicznych baz.

Jest taka jedna na temat której bardzo dużo się spekuluje. Niektórzy mówią, że to oszustwo jednak jest pewien podwodny wlot prowadzący do systemu baz podwodnych na wybrzeżu Kalifornijskim, który został uwieczniony na zdjęciach satelitarnych. Było bardzo dużo gadania na ten temat na Internecie jednak umarło to śmiercią naturalną.

Były tam jakieś wrota, które normalnie są zamknięte i które odpowiadają charakterystyce dna oceanicznego i były wtedy szeroko otwarte. To właśnie tam udawały się łodzie podwodne do jeziora w Nevadzie  czy …

DW: Wydaje mi się, że to jest Nebraska.

CG: Tak, Nebraska.

DW: “Marynarka Nebraski”.

CG: Tak, zgadza się. Tędy przedostają się do jeziora oczywiście pozostając na jego dnie. Jest ono wystarczająco duże, by podwodna łódź z napędem nuklearnym mogła tam swobodnie się poruszać. Jest to coś podobnego do podziemnej bazy łodzi podwodnych.

DW: No cóż, porozmawiajmy teraz trochę ogólnie gdyż odpowiedzi jakich nam udzielisz mogą szokować. Jak wiele podoceanicznych, wybudowanych baz posiadamy jako nasza obecna cywilizacja? O ilu wiesz osobiście?

CG: Och! Mniejszych baz oraz większych jest tam kilkaset. W miarę jak budujemy nowe to napotykamy się na inne podziemne placówki wybudowane przez inne cywilizacje lub obecnie zajmowane przez Istoty Pozaziemskie. Bardzo dużo tam się dzieje. Istnieje bardzo wiele różnych typów baz podmorskich i powołano do życia nadrzędną agencję „nieruchomości podmorskich”, która działa pod powierzchnią ziemi w wielkiej tajemnicy. Wszystkie istoty, które tam są podejmują wiele sekretnych działań co obejmuje naszych ludzi z Programów o Utajnionym Dostępie (Special Access Program).

DW: W jaki sposób przypuszczalnie można pokryć koszta takich gigantycznych przedsięwzięć budowlanych?

CG: Zakładam, że udają się do Departamentu Obrony Narodowej (USA) i przedstawiają plan kosztów, wydatków oraz innych inwestycji i czekają aż zostanie on zatwierdzony. Wtedy pobierają te pieniądze z budżetu, wynajmują podwykonawców i to oni robią całą robotę. Następnie płacą im i sprawa załatwiona.

Wszystko co jest tam robione odbywa się przy pomocy … niższego szczebla TPK lub Wywiadu Wojskowego za pieniądze pochodzące z narkotyków lub wypranej gotówki czerpanej z innych nielegalnych działalności. Czasami jest to robione przy pomocy sprzeniewierzonych pieniędzy pochodzących np. z Ubezpieczeń Społecznych. Jak tylko chcą to zawsze znajdą sposób na osiągnięcie celu.

DW: Gdy spojrzymy na budowę drapacza chmur to zobaczymy, że obejmuje ona ogromną ilość podwykonawców, gigantyczne zaplecze logistyczne oraz innego wsparcia w celu dowiezienia na miejsce wszystkich materiałów budowlanych i konstrukcyjnych.

Czy istnieje rozległa infrastruktura pracowników, którzy żyją pod ziemią i są tam dostępni w celu budowania nowych placówek o których tutaj mówisz? Przecież jeśli buduje się rzeczy pod ziemią i używa ludzi mieszkających na powierzchni ziemi to wszystko to powoduje ogromne naruszenie procedur bezpieczeństwa.

CG: Zgadza się. Ogromna grupa pracowników … po prostu opiekuje się całym tym podziemnym systemem a ludzie, którzy to budują żyją tam tylko podczas wykonywania prac. Nie są oni odizolowani i przeznaczeni tylko do tej pracy. Są oni częścią tego całego Militarnego Konglomeratu Przemysłowego i otrzymują sowitą nagrodę za wykonywaną pracę.

Gdyby ci ludzie byli tam trzymani w zamknięciu i przestrzegano by bardzo rygorystycznych procedur bezpieczeństwa to nigdy nie usłyszelibyśmy ani o nich ani o tym, że istnieją jakieś podoceaniczne bazy.

DW: Czy wszystko to jest robione głównie przez kontrolowane przez Klikę (Cabal) państwa czy są tam też inne państwa, które nie są jej zbyt przyjazne jak np. Indie czy Chiny?

CG: Zaangażowane w to jest w mniejszym lub większym stopniu praktycznie każde państwo jakie mi przychodzi na myśl.

DW: Czy bazy państw nie należących do grup Kliki (Cabal) są oddzielone od ich baz?

CG: Oczywiście.

DW: Dobrze. Czyli nie są one wszystkie połączone ze sobą tunelami.

CG: Nie, są to samodzielne placówki. Tylko kilka z nich jest … chcę tutaj powiedzieć, że niewielki procent z nich jest częścią tej podziemnej, globalnej sieci komunikacyjnej a nie wszystkie, które zbudowano. Ogromna ilość z tych baz jest zbudowana jako samowystarczalne placówki w celu schronienia i dania możliwości przetrwania pewnej ilośc ludzi pomiędzy 10 a 100 lat.

DW: Hmm. Czego używa się tam do zasilania w energię elektryczną?

CG: No cóż, niektóre z nich używają wód geotermalnych lub urządzeń hydrodynamicznych. Niektóre znowu używają klasycznych metod zasilania w prąd.

DW: Hmm. Wygląda na to, że musi być dość spora ilośc ludzi, która ciągle tam żyje po to, by utrzymywać daną bazę w stanie operatywnym.

CG: Tak. Postrzega się to jak “przepustkę do raju” w razie gdyby na powierzchni ziemi nastąpił jakiś kataklizm. Nikt nie wystawi się nie niebezpieczeństwo utraty takiej przepustki jeśli jest sposobność przyprowadzenia tam swojej rodziny. Ostatnią rzeczą jaką chcieliby wtedy zrobić to narazić na ryzyko swoją rodzinę podczas jakiejś globalnej katastrofy.

DW: Czy żyją tam ludzie, którzy od pokoleń tam przebywają i nigdy nie byli na powierzchni Ziemi?

CG: W większości przypadków tak się dzieje. Słyszałem o istnieniu baz Istot Pozaziemskich.

DW: Jak sądzisz jaka jest liczba personelu, która to obsługuje?

CG: Nie ma mowy, bym to oszacował jednak teraz jest ich więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Wszystkie doniesienia wywiadowcze, które do nas docierają mówią o tym, że grupy Kliki (Cabal) – będziemy używali tego określenia – dowożą tam ogromne ilości dostaw, narzędzi i sprzętu wojskowego a także rzeczy osobistych.

Jedna z najbardziej zaawansowanych baz znajduje się w Brazylii. To właśnie tam ma miejsce największa aktywność transportowa. To tam dowozi się całe kontenery z dostawami i doprowadza się ogromną ilość personelu. Informacje te pochodzą z kilku różnych źródeł i zaczęło się to dziać ponad sześć miesięcy temu (obecny odcinek pochodzi sprzed kilku lat, przyp. tłum.).

DW: Czy słyszałeś osobiście o tym, że niektóre z tych baz mogą doznać jakichś uszkodzeń lub że zostały przemieszczone przez Portale Sieci Kosmicznych lub w inny sposób zniszczone?

CG: Tak. Niektóre ze starszych baz lub tych usytuowanych bliżej powierzchni Ziemi zostały zaatakowane. To właśnie dlatego tak dużo wszelkich zasobów kieruje się na budowanie bardziej zaawansowanych baz podziemnych jak np. te, które wspominałem w Brazylii i które nazywane się “baza Zazi”. Słyszałem jeszcze kilka innych określeń na nie. Są to definitywnie bazy Kliki (Cabal) czyli grup faszystowskich lub nazistowskich.

DW: Słowo “Zazi” jest zbliżone fonetycznie do “Nazi” – czyli nazistowskie …

CG: Tak. Gdy grupy te przeprowadziły się do Ameryki Południowej to zaczęły używać nowej nazwy biznesowej. Koalicja tych grup znana była pod nazwą “Zazi” i tak się akurat złożyło, że wszystkie one były narodowości niemieckiej i miały powiązania z nazistami.

DW: Czy posiadasz wiedzę na temat jakiejkolwiek pozaziemskiej grupy działającej za twoich czasów (służby w TPK), która posiadałaby wystarczająco zaawansowaną technologię wiertniczą wytwarzającą bez żadnego wysiłku proste, ogromne tunele? Czy przewyższały one te, które posiadamy obecnie z napędem nuklearnym?

CG: Tak. “Ambasady” pozaziemskie, jak to nazywał je TPK, wyglądały jakby były w kształcie diamentu i wycięte były symetrycznie laserem praktycznie z pominięciem upływu czasu.

DW: Czyli posiadają oni metody pozbywania się urobku i nie muszą go transportować gdzie indziej?

CG: Tak.

DW: Czy działa to zasadzie pozbywania się niechcianych skał?

CG: Tak. W chwili gdy dojdziesz do pewnego etapu (rozwoju) i zrozumiesz, że wszystko (co nas otacza) jest praktycznie odpowiednio dostrojoną wibracją to manipulowanie materią stanie się dziecinną igraszką.

Dla nas tego typu rzeczy nadwyrężają nasz umysł gdy staramy się rozwikłać w jaki sposób działa ta “magia”. Dla nich jednakże … Rozumieją oni to zupełnie tak jak my rozumiemy w jaki sposób działają na naszej planecie pływy oceanów.

DW: Jak wiele z tych kilkuset baz podziemnych ma na swoim terenie zarówno Istoty Pozaziemskie jak i ludzi? Czy są one zamieszkiwane przeważnie przez nas czy czasami zdarzają się tam również mieszane załogi?

CG: Oczywiście, że w niektórych z nich pracują zarówno ludzie jak i grupy pozaziemskie. Nie mam jednak szczegółowych informacji na ten temat ale wiem, że większość z nich są to placówko badawczo-naukowe.

DW: Jest jeszcze ostatnia rzecz z jaką chcę się do ciebie zwrócić zanim zakończymy ten odcinek. Ludzie na całym świecie słyszą budzące przerażenie, bardzo niskie rezonacje podobne do dźwięków wydawanych przez trąby.

Mój informator z TPK Jacob powiedział mi, że są to otwory wentylacyjne dostarczające powietrze do tych podziemnych baz i można je częściowo otworzyć a następnie wypuszczać lub wpuszczać przez nie powietrze. Jest to tak jakby dmuchać w ogromną trąbę, która wytwarza te ogromne wibracje.

Czy masz może wiedzę na temat przepustnic powietrza o budowie przesłony z aparatu, które mogą służyć do tego celu?

CG: Co jakiś czas oczyszcza się tam powietrze … dokonując recyklingu. Niektóre z tych rezonacji, które ludzie słyszą na całym świecie mają związek z energetycznymi falami uderzeniowymi pochodzącymi z naszego Słońca … nie jest to w rzeczywistości “trzęsienie powietrza” lecz dźwięk, który wytwarza się podczas interakcji Słońca z górnymi częściami naszej atmosfery.

DW: Czy masz wiedzę na temat tego, że wentylowanie podziemnych baz również może wytwarzać tego typu niskie rezonacje?

CG: Tak, to ma miejsce. Powoduje to bardzo dziwny dźwięk niemalże jak syreny podczas tornada.

DW: Czyli mówisz, że dźwięki te mogą być rezultatem okresowego wymuszanego ruchu powietrza w szybach wentylacyjnych prowadzących do tych podziemnych placówek.

ZG: Zgadza się.

DW: Metalowy dukt wentylacyjny wpada w drgania.

CG: Zgadza się. Od czasu do czasu muszą dokonać recyklingu powietrza.

DW: Dobrze. Dziękuję Corey za udział w programie. Jest to bardzo ciekawy odcinek i mam nadzieję, że Was również to zainteresowało. Jest to program “Kosmiczne Ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i dziękuję za uwagę.

Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 

David Wilcock – pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  

Corey Goode – jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym.  

Strona źródłowa (wraz z grafiką): https://www.spherebeingalliance.com/blog/transcript-cosmic-disclosure-undersea-bases.html 

TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 

Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński

Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego