KU: Energia punktu zerowego oraz zaawansowana technologia napędowa

Sezon 7, odcinek 22

Data emisji 31-05-2017

DW: Witam ponownie w programie „Kosmiczne Ujawnienie”, jestem jego gospodarzem, nazywam się David Wilcock. Corey, witam ponownie.

CG: Dziękuję.

DW: Muszę powiedzieć, że ten materiał z wywiadem, pierwszy, który będziemy oglądać, wspomina nazwisko faceta, którego dobrze znałem.

Mark Comings jest jednym z niewielu ludzi, których kiedykolwiek spotkałem, który dosłownie przewyższał mnie o klasę jeśli chodzi o zaawansowaną fizykę.

Zatem, gdy ty i ja rozmawiamy, ty wiesz dużo więcej o Tajnym Programie Kosmicznym (TPK) niż każdy inny, kogo spotkałem z wyjątkiem kilku dobrze poinformowanych osób.

Mark Comings jest jednym z takich gości, ale w obszarze fizyki. Więc usłyszawszy jak wspomniał to nazwisko naprawdę mną wstrząsnęło, ponieważ wiem tak dużo o tym facecie, że moglibyśmy o nim rozmawiać przez dwie godziny.

Tak więc bez zbędnych ceregieli posłuchajmy pierwszej rzeczy, którą Mark McCandlish musi powiedzieć i gdy sam to zobaczysz, może zrozumiesz dlaczego zostałem tak zaskoczony. Popatrzmy.

*** *** *** ***

W POGONI ZA WOLNĄ ENERGIĄ

Mark McCandlish: Spotkałem naukowca, który od jakiegoś czasu wycofał się z obiegu. Zniknął. Nazywał się Mark Comings.

pastedGraphic.png

Był profesorem fizyki pracującym jako asystent prowadzący zajęcia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, na ich Wydziale Fizyki.

Uświadomił sobie fakt, że w piwnicy budynku Fizyki na kampusie jest dużo starego nadmiarowego wyposażenia – generatory częstotliwości, oscyloskopy, generatory mocy (prądnice) i wszystkie inne tego rodzaju rzeczy.

Poprosił więc szefa wydziału czy mógłby zejść na dół po prostu pomajstrować tam i porobić jakieś eksperymenty. Miał pewne pomysły, które chciał przebadać. I dali mu zgodę.

Miał więc pomysł, możesz to wiedzieć, że są pewne rodzaje kryształów, jak na przykład kwarc… To jest podstawa oryginalnego zapisu gramofonowego, igła.

Jeśli umieściłbyś mały kryształ – myślę, że to było coś jak diamentowy kryształ – pod naciskiem, ciśnieniem powstałby niewielki prąd elektryczny [https://pl.wikipedia.org/wiki/Piezoelektryk]. Jeśli wzmocnisz ten prąd, możesz wtedy usłyszeć [przez głośnik] jak impulsy przepływały przez ten kamień szlachetny. Rzeczywiście można tak było usłyszeć wibracje zapisane na dysku z tworzywa sztucznego. Tak działa fonograf [i gramofon – tańsze wkładki gramofonowe wykorzystują zjawisko piezoelektryczności – przyp. tłum.]

Jego pomysł polegał na tym, że gdy kryształy są poddane ciśnieniu – fizycznemu naciskowi – to spowoduje to powstanie ładunku elektrycznego. Zastanawiał się, czy zwiększenie intensywności tego procesu poprzez umieszczenie cewek elektrycznych wokół kryształu czyli zasadniczo zastosowanie [dodatkowego] „nacisku” elektrycznego na kryształ spowoduje, że kryształ będzie wytwarzał energię elektryczną nie tylko w sposób piezoelektryczny, a zatem może być jej więcej niż przy prostym nacisku fizycznym.

Wykorzystując tę siatkę – krystaliczną strukturę tego obiektu, kamienia – mógłbyś ją wprawić w rezonans w taki sposób, który spowoduje wytworzenie większej energii niż dostarczyłeś.

Miał więc kryształ tytanianu baru. Był długi na około osiem cali (~20 cm), z obu stron zakończony terminatorami – innymi słowy czymś, co w przekroju było ośmiokątem jak znak [drogowy] „Stop”. Kryształ został wykonany w zakładzie spoza rejonu Zatoki San Francisco, gdzie mieszkał.

No i miał też dwie różne cewki. Pierwsza miała wiele drobnych zwojów, a druga była owinięta wokół tego wszystkiego, całkowicie odizolowana, mająca mniejszą liczbę zwojów.

Eksperymentował dostarczając różne ładunki elektryczne, różne napięcia i częstotliwości w rozmaitych kombinacjach, aż w końcu pewnej nocy około pierwszej nad ranem podczas pracy nad tym urządzeniem kryształ zaczął żarzyć się na niebiesko-zielono i zaczął dzwonić.

Wiesz, gdy jesteś na weselu, bierzesz kieliszek i mokrym palcem [przeciągasz] po szkle – to wytwarza ten wysoki wibrujący dźwięk, prawda? Powiedział, że to coś takiego. 

Spojrzał na skalę – tarcze na przyrządach wskazujące napięcie wejściowe i wyjściowe.

Ta rzecz wytwarzała 125%  – innymi słowy wszystko to, co się tam dostawało plus dodatkowe 25% ponad to, co dostarczał do kryształu.

Oczywiście był tym bardzo podekscytowany, wziął notatki, zamknął wszystko, pojechał do domu i poszedł spać. O godzinie 8 rano następnego ranka jego dom otoczony był czarnymi SUV-ami [luksusowe auta terenowe – przyp. tłum.] i facetami w ciemnych okularach i słuchawkami w uszach.

Staranowali drzwi wejściowe i przerzucili cały dom. Aresztowali go, skonfiskowali wszystkie notatki i cały sprzęt.

Powiedzieli, że znaleźli instalację monitoringu telewizyjnego, którą stworzył, żeby oglądać kobiety w szatni budynku Physical Education, w żeńskiej szatni sąsiedniego budynku. No i wiadomo, był w tarapatach.

Nie powiedzieliby mu o co został oskarżony. Powtarzali tylko: „Wiesz, czym jesteś obciążony. Wiesz co tu się dzieje.”

Rzeczywistość całej sprawy polegała na tym, że stworzył urządzenie, które dokonało tego, co jest rzekomo niemożliwe.

Powiedziałem pytając go: „Kiedy to zrobiłeś, kiedy się udało i znalazłeś wszystkie właściwe elementy składowe, by to zadziałało czy uważasz, że ta rzecz mogła wytworzyć jakiś rodzaj śladu w przestrzeni tak, że ktoś, kto wiedział czego szukać był gotów wkroczyć i zamknąć całą sprawę?”

Odpowiedział: „Oczywiście, bez wątpienia. Ktoś wyznaczył moje położenie, odnalazł mnie, odnalazł sprzęt w porozumieniu z zarządem uniwersytetu i byli pod moim domem o godzinie 8 następnego ranka.”

Tak szybko to się stało. Zaczął więc się ukrywać. Słyszałem, że pracuje gdzieś na Dalekim Wschodzie.

Ma dobre finansowanie i kontynuuje badania, ale w podziemiu.

*** *** *** ***

DW: No cóż Corey, to jest dla mnie bardzo emocjonalna sprawa przede wszystkim dlatego, że znałem Marka Comingsa zanim zaczął się ukrywać. Rozmawialiśmy na tej samej scenie podczas konferencji, którą organizowałem w Portland w 2003 r. zwanej „Time and Global Shift” („Czas i Globalna Zmiana”).

Nie powiedział mi co wymyślił i co spowodowało, że ci faceci przybyli do jego domu. Pierwszy był więc McCandlish opowiadający w szczegółach o tym, czym był ten wynalazek. Nie słyszałem… [wcześniej]. Słyszałem tylko o tych złych fragmentach.

Porozmawiajmy najpierw o tym. Czy w rzeczywistości istnieje jakaś energetyczna sygnatura, o czymś takim rozmawiałem też osobiście z Mark’iem, która teoretycznie mogłaby zostać uwolniona, gdy zbudujesz jedno z tych urządzeń, które oni potrafią wykryć?

CG: Tak. I w ten sposób oni również śledzą wiele ziemskich i pozaziemskich statków w naszym Układzie Słonecznym.

Jest to używane w taki sposób jak kontrola ruchu lotniczego, w celu zlokalizowania pojazdów emitujących taką sygnaturę. Rzeczywiście istnieje znacznik, który jest umieszczany w pewnym ograniczonym pasmie, w którym oni zawsze nasłuchują zarówno na Ziemi, jak i w kosmosie.

DW: Czy jest na świecie jakieś bezpieczne miejsce, w którym ktoś rozwinąłby tę technologię? Czy też Klika uderzy cię w zasadzie w dowolnym położeniu geograficznym na Ziemi?

CG: Jeśli chodzi o rozwój, tak, jest wiele głębokich, ciemnych dziur, w których można się ukryć, aby ją rozwinąć. Ale musisz uzyskać wszystko, czego zamierzasz użyć – wszystkie te różne typy technologii – musisz to uzyskać bardzo po cichu.

Jeśli jakaś osoba zaczyna pozyskiwać określoną technologię, czerwona flaga idzie w górę.

Tak więc możesz znaleźć bezpieczne miejsce do pracy nad nią, ale w momencie, gdy ci się uda, oni się dowiedzą z powodu tej sygnatury energetycznej, którą potrafią wyłapać.

DW: Racja.

CG: To dlatego obserwują tych ludzi bardzo dokładnie, bardzo ważne jest, że budują ich profil osobowości, dzięki czemu mogą zdecydować jak do nich podejść.

Na niektórych ludzi działa wszechmogący dolar. Jeśli pójdą i zaoferują im miliard dolarów to szybko przepiszą [na nich] patent.

Innym, bardziej pryncypialnym, muszą zagrozić bezpieczeństwem ich rodzin. Muszą ich naciskać i czasami ludzie ci w końcu umierają z powodu dziwnych nowotworów, ataków serca, udarów mózgu lub samobójstwa.

DW: To brzmi jakbyś opisywał inny rodzaj tego, co John Perkins opisał w swojej klasycznej książce “Confessions of an Economic Hitman” [w Polsce wydana pod tytułem „Hitman. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”]. Nazwał to „batalią spluwy albo kasy” („The gun or the money campaign”)…

CG: Mhm

DW: … kiedy wchodził z pistoletem w jednej ręce i plikiem gotówki w drugiej mówiąc: „Przed wyjściem wręczę ci jedną z tych dwóch rzeczy. Którą wybierasz?”

CG: Tak.

DW: Zasadniczo ten sam pomysł, co?

CG: Zasadniczo ten sam. I jeśli to zadziała w takiej sytuacji, a ludzie są przecież tacy podobni, to będą to mogli wykorzystać także w sektorze wolnej energii.

DW: Inna historia, którą Mark Comings mi opowiedział była o grupie, która zdawała sobie sprawę, że tego rodzaju rzeczy się dzieją, więc starali się zbudować swoje urządzenie do wolnej energii tak, że każda część powstała oddzielnie i plany były trzymane oddzielnie.

Dopiero wtedy gdy mieli je testować chcieli przynieść poszczególne części każda osoba inną, złożyć całą maszynę na miejscu, przetestować a następnie rozłożyć i zabrać z powrotem. 

Powiedział, że nawet w tej sytuacji zostali zapuszkowani.

CG: Cóż, to łatwe, ponieważ są satelity, które pokrywają prawie każdy cal kwadratowy… ok, każdy cal kwadratowy, który jest [dla nich] ważny na Ziemi.

Więc jeśli przybyli naprawdę szybko, złożyli to urządzenie, włączyli, to wtedy Władza-Która-Jest (The-Powers-That-Be, fragment NT: Rz 13,1 – przyp. tłum.) otrzymała sygnał w swoim urządzeniu – nazywają to ping – a ci ludzie rozłożyli swoją maszynę i umknęli, to tamci mogą to przewinąć – jak taśmę wideo w miejscu i czasie, w którym satelita to obserwował – znaleźć nagranie z właściwego satelity i wyśledzić tych ludzi tam, skąd przyszli.

DW: To jest bardzo interesujące, że Mark Comings opisuje świecenie kryształu. Jestem ciekawy czy kiedykolwiek obserwowałeś technologię świecących kryształów w jakiejkolwiek rzeczy, którą widziałeś?

CG: Widziałem naukowców pracujących z różnymi rodzajami kryształów i kamieni, widziałem bardzo małe kryształy, które były kwadratowe, bezsprzecznie wykonane przez ludzi i świecące pod wpływem pola.

Nic fizycznie ich nie dotykało. Tak tak, widziałem to.

DW: Jeśli oni dadzą ci, powiedzmy miliard dolarów i ty je przyjmiesz, to czy później cię zabiją czy będziesz mógł jednak przeżyć swoje życie?

CG: Bardzo cicho przeżyć, pewnie na jakiejś odległej wyspie.

DW: Dobrze. Z myślą o tym spójrzmy na następną część wywiadu z Markiem McCandish’em omawiającym bardzo ciekawą a zarazem straszną politykę wolnej energii. 

*** *** *** ***

UJAWNIENIE WOLNEJ ENERGII

Mark McCandlish: W istocie ujawnienie technologii i jej [szerokie] udostępnienie będzie wymagało tych wszystkich środków ostrożności, które zostały wprowadzone, gdy przechodziliśmy z ery pojazdów konnych w erę motoryzacji – wiesz, wypadki samochodowe, nadmierna prędkość, rozlewanie benzyny i pożary.

Ale wiesz, ta technologia, jeśli prawidłowo zastosowana, może dać przemysłowi naftowemu możliwość użycia całej tej chemii w innych celach, znacznie bardziej wartościowych pod względem zwrotu z inwestycji.

Musi nadejść czas, gdy cała wspólnota naukowa zbierze się razem i będzie musiała uznać, że ta technologia naprawdę istnieje.

Przeprowadzono wystarczająco dużo eksperymentów i jest wystarczająca liczba patentów, aby każdy, kto naprawdę wie i rozumie jakie są implikacje tej technologii, zrozumiał także, że jeśli konsorcjum naukowe, grupa naukowców, zbierze się i przedstawi plan wdrażania i rozwoju tej technologii w taki sposób, aby można ją było bezpiecznie stosować – będzie to bezpieczne do produkcji energii i wykorzystane wyłącznie w celu ratowania środowiska przed wszystkimi skutkami zanieczyszczeń wytwarzanych przez eksploatację paliw kopalnych, a w szczególności energii jądrowej w następstwie awarii w Three Mile Island, Czarnobylu, a teraz w Fukushimie.

Mam na myśli ludzi, którzy obecnie mówią, że za 20 lat Ocean Spokojny może być martwy z powodu wprowadzonego do wód cezu 137.

A jeśli możemy wykorzystać tę technologię do produkcji energii i nie musimy się martwić o energię jądrową i opad [promieniotwórczy], a także o straszliwe skutki [składowania] odpadów jądrowych, to myślę, że będziemy o wiele bardziej zaawansowani. Myślę, że środowisko naprawdę skorzysta.

*** *** *** ***

DW: Jeśli chodzi o kwestię czystej energii, to myślę, że obaj zgadzamy się, iż jest ona zatajana z różnych powodów.

Co byś powiedział, jakie są główne powody, z powodu których ta technologia nie jest dopuszczana, pomimo jej fantastycznej przydatności do [usunięcia] problemów, które mamy?

CG: Większość tych patentów została utajniona z jednego powodu. Jest nim to, że gdyby wolna energia została publicznie udostępniona, to doprowadzi to do załamania gospodarki, ponieważ sektor energetyczny jest bardzo, bardzo dużą częścią gospodarki.

Naprawdę przyczyną jest to, że ci, którzy kontrolują sektor energetyczny nie chcą stracić swojej władzy i dochodów. Odmawia się nam tych technologii tylko dlatego, że ktoś chce zarabiać.

Innym aspektem jest to, że ktoś będzie próbował odtworzyć jedno z tych urządzeń [do produkcji] wolnej energii. Jeśli jest to [im] wiadome, to zdalnie mogą spowodować brak równowagi w obszarze, w którym ludzie wykonują testy, a rzeczy, które normalnie powinny być powtarzalne – eksperymenty, które są powtarzalne – nie będą działać.

Zatem mogą również wpływać na to zdalnie – wpływać na badania prowadzone przez ludzi.

DW: W porządku. Teraz będziemy mieli trochę materiału od Marca McCandlisha, w którym opisuje on nie tyle sytuację odtwarzania inżynieryjnego (reverse engineering), ale rzeczywisty statek pozaziemski i towarzyszące temu zdarzeniu okoliczności. Popatrzmy.

*** *** *** ***

ZROZUMIENIE ENERGII POLA ZEROWEGO

Mark McCandlish: Odkąd dowiedziałem się o ARV (Alien Reproduction Vehicle – Odtworzony Pojazd Pozaziemski), jedną z rzeczy, które zacząłem badać była cała sprawa uprowadzeń przez obcych, kontaktu z nimi i tego rodzaju rzeczy, ponieważ myślałem, że jeśli ci ludzie rzeczywiście mają spotkania z istotami z innego układu gwiezdnego, może być szansa – choćby niewielka – że zabrano ich na pokład tych pojazdów i być może oprowadzono po nich.

Mogli mieć okazję zobaczyć niektóre elementy statku.

Naprawdę miałem szczęście, ponieważ jedna z trzech młodych kobiet, które badałem bardzo dokładnie rzeczywiście stwierdziła, że po tym jak przeszła kilka bardzo przerażających testów w celu ustalenia czy stanowi zagrożenie dla istot w tym pojeździe faktycznie oprowadzono ją po statku.

Jednym z miejsc, w które weszła była centralna część układu napędowego. Wiele z opisanych elementów było znacząco podobnych do tych w ARV.

Była tam centralna kolumna, był dowód na odwrotną rotację, tak jak w Dzwonie („Bell”, prawdopodobnie chodzi o niemiecką konstrukcję znaną jako Dzwon – Die Glocke, przyp. tłum.). Był mały dysk bardzo podobny do tego, który znajduje się w ARV, ale ten w ARV… wygląda raczej jak podłoga pojazdu. To dysk o średnicy 9 stóp (2,7 m), który znajduje się pod fotelami katapultowymi.

pastedGraphic_1.png

Ale w wersji obcych ta rzecz ma tylko około dwóch do trzech cali (5-7,5 cm) większą średnicę niż środkowa kolumna. Sama kolumna została wykonana z podobnej do szkła substancji, podobnie jak materiały użyte w ARV.

pastedGraphic_2.png

Była usadowiona w otworze pośrodku okrągłego pomieszczenia, a jego obwód był jakby chodnikiem z poręczą na krawędzi.

Ale powiedziała, że kiedy spojrzała w dół po dalszej stronie, to zobaczyła, że pod podłogą jest ta szklista substancja z osadzonymi w niej cewkami, zupełnie jak pierścień cewek wokół pomieszczenia załogi w ARV.

pastedGraphic_3.png

Ale najbardziej fascynujące w jej opisie było to, że w centralnej kolumnie z małym dyskiem na dole wirującym w jednym kierunku i samą kolumną obracającą się w przeciwnym kierunku, że w jej środku był srebrzysty, metaliczny płyn, który mogła zobaczyć pod szkłem.

Miał małe błyszczące i ciemne plamki, które wirowały, ale powiedziała, że można było zobaczyć wzór turbulencji w cieczy.

Turbulencja wyglądała jak seria pięciu małych tornad, które krążyły spiralnie wokół wnętrza tej kolumny.

To, co widziała jest bardzo podobne do tego, co widać w przypadku tornada (wielkości) F5. Masz duży wir w środku, który porusza się z prędkością 240 km na godzinę i rozrywa wszystko, co napotka.

Wtedy częstokroć masz serię mniejszych tornad, które obracają się w przeciwnym kierunku, prawie tak jak w przekładni obiegowej i krążą wokół tego głównego na środku.

Wzór turbulencji, który widziała w tej kolumnie wyglądał dokładnie tak, jak te małe siostrzane tornada, które krążyły wokół F5.

To mi pokazało, że wewnątrz tej kolumny wystąpił efekt ścinania, w którym dwa obiekty przesuwają się względem siebie. To oznacza, że w środku znajduje się kolejny cylinder poruszający się w pewnym kierunku, a następnie cylinder na zewnątrz poruszający się w kierunku przeciwnym.

To efekt ścinania jest tym, który tworzy wewnątrz te miniaturowe tornada.

Tak więc widać, że płyn sam w sobie przemieszcza się w górę. Ok, to nasuwa pytanie: w jakim kierunku zmierza?

Cóż, jeśli jest to system zamknięty – co odpowiada niektórym szczegółom z Die Glocke – Dzwonu – to jeśli płyn porusza się w górę, to musi gdzieś zawracać i poruszać się w dół.